Paliwowa szara strefa jeszcze ma czas

Tylko siedem firm ze 139 złożyło w URE zabezpieczenie na 10 mln zł, wymagane dla nowej koncesji na import paliw.

Szara strefa w paliwach ma jeszcze kilka lub kilkanaście tygodni na oddech. Firmy, które chcą importować surowiec np. ze Wschodu, musiały już wprawdzie złożyć wnioski o udzielenie nowych koncesji (do 22 września), ale ciężaru nowych kaucji czuć jeszcze nie muszą. To ważne, bo ciężar jest niebagatelny — 10 mln zł. Koszt gwarancji bankowej na taką kwotę to kilka procent tej sumy.

CZEKANIE NIE CIESZY:
Zobacz więcej

CZEKANIE NIE CIESZY:

Urząd Regulacji Energetyki, kierowany przez Macieja Bando, ma do 21 listopada czas na przyznanie firmom nowych koncesji na obrót paliwami z zagranicą. W tym czasie można jeszcze handlować na starych zasadach. Dużym graczom to nie w smak. [FOT. WM]

Można poczekać

— Do uzupełnienia wniosków o zabezpieczenie majątkowe będziemy wzywać w trakcie postępowania koncesyjnego — mówi Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy Urzędu Regulacji Energetyki, który odpowiada za przydzielanie koncesji.

To oznacza, że firmy mogą z tym poczekać nawet do listopada, bo URE ma czas na rozpatrywanie wniosków aż do 21 listopada. A skoro mogą czekać z wydawaniem pieniędzy, to poczekają. Widać to w liczbach. Z wnioskiem o nową koncesję wystąpiło do URE 139 firm, a zabezpieczeń wpłynęło dotychczas tylko siedem. Dodatkowe mogą jeszcze iść pocztą, ale pewnie nie zmienią diametralnie tych proporcji. O tym, kiedy należy złożyć zabezpieczenie związane z nową koncesją, branża dużo ostatnio dyskutuje. Według interpretacji firm dużych, konieczne jest złożenie zabezpieczenia od razu, wraz z wnioskiem o koncesję. Wiadomo — wolą, aby mniejsza konkurencja szybciej poczuła ciężar kosztów. PKN Orlen, największa firma paliwowa w kraju, podał już, że złożył zabezpieczenie majątkowe na 10 mln zł. Lotos, drugi na rynku, też. Podobnie zrobił giełdowy Unimot.

Jedna piąta rynku szara

Dla mniejszych ciężar zabezpieczenia jest dotkliwy. Na taki efekt liczy zresztą fiskus. Kaucję na 10 mln zł wprowadzono przecież po to, by ograniczyć paliwową szarą strefę, opierającą się nie na koncernach, a na mniejszych firmach. Czy się uda — pokażą dane w przyszłym roku.

— Firmy, które złożyły wniosek o nową koncesję, a jeszcze nie złożyły zabezpieczenia, nadal mogą importować paliwa, korzystając z okresu przejściowego, który może potrwać nawet cztery miesiące. To problem — zauważa Krzysztof Romaniuk, dyrektor w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

To problem, bo przez ten czas szara strefa może nadal funkcjonować. W walce z nią państwo nie ma na razie większych sukcesów. Od początku roku funkcjonują przecież przepisy o solidarnej odpowiedzialności nabywcy za rozliczenia VAT sprzedawcy. Nie dały efektów. — Z naszych badań wyszło wręcz, że szara strefa na rynku oleju napędowego urosła z 13 proc. w 2012 r. do 20 proc. w pierwszym kwartale 2014 r. — twierdzi Krzysztof Romaniuk. Nadzieje wiąże z planowanymi zmianami w ustawie vatowskiej, obniżającej np. progi wartości sprzedaży i wprowadzającej m.in. rozliczenia miesięczne.

— Wprowadzenie zasady solidarności nie ograniczyło szarej strefy, więc może należy pomyśleć o innych mechanizmach, na przykład wprowadzeniu centralnego rejestru faktur — uważa Roman Namysłowski, partner w Crido Taxand.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Paliwowa szara strefa jeszcze ma czas