Kiedy opłacalność przerobu ropy zmaleje, koncern będzie zarabiał na produkcji prądu.
Na przełomie października i listopada ma być zakończona aktualizacji strategii PKN Orlen. Koncern duży nacisk położy w niej na paliwa alternatywne.
— Musimy być przygotowani na zmiany, które mogą doprowadzić w przyszłości do pojawienia się tańszej energii pochodzącej z alternatywnych nośników. Chcemy być gotowi do produkcji energii z innych surowców — zapowiada Jacek Krawiec, wiceprezes spółki.
W grę wchodzi na przykład udział w produkcji energii elektrycznej.
— Przykłady w Europie już są. Nasz odpowiednik, węgierski MOL chce budować dwie elektrownie z czeskim CEZ — podkreśla wiceprezes Krawiec.
Orlen mógłby do produkcji prądu wykorzystywać np. produkowany przez siebie ciężki olej opałowy. Energię wykorzystałby zarówno na własne potrzeby, jak i na sprzedaż.
PKN nie jest jedyną firmą spoza branży planującą budowę własnych elektrowni. Wczoraj ujawniliśmy w „PB”, że KGHM myśli o siłowni jądrowej. Koszt takiej inwestycji mógłby wynieść nawet 10 mld EUR. Orlen nie myśli jednak o jądrówce.
— Inwestycje w tej dziedzinie są zbyt kapitałochłonne, a poza tym brak jest obecnie regulacji pozwalających na realizację takich planów — twierdzi Jacek Krawiec.
Analitycy chwalą energetyczne pomysły PKN Orlen.
— Pomysł wejścia koncernu w energetykę to dobra informacja dla akcjonariuszy spółki. Może się okazać, że za kilkanaście lat spadnie na przykład produkcja samochodów wykorzystujących benzyny czy olej napędowy. Wzrośnie zaś zapotrzebowanie na pojazdy elektryczne — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk.
I dodaje, że Orlen jak każdy wielki koncern w tej branży musi być przygotowany na zmiany na rynku nośników energii.