Palladia: Budżet pomógł złotemu

Palladia Capital Markets
opublikowano: 2006-01-25 10:12

Wtorek przyniósł umocnienie złotego. Odchylenie od parytetu ponownie znalazło się powyżej 18 proc. po mocnej stronie. O godz. 16:15 za jedno euro płacono 3,8190 zł, a za dolara 3,11 zł. Dzisiaj rano aprecjacja naszej waluty nabrała tempa. O godz. 9:30 za jedno euro płacono już „tylko” 3,8030 zł, a za dolara 3,0970 zł.

Wtorek przyniósł umocnienie złotego. Odchylenie od parytetu ponownie znalazło się powyżej 18 proc. po mocnej stronie. O godz. 16:15 za jedno euro płacono 3,8190 zł, a za dolara 3,11 zł. Dzisiaj rano aprecjacja naszej waluty nabrała tempa. O godz. 9:30 za jedno euro płacono już „tylko” 3,8030 zł, a za dolara 3,0970 zł.

Taki rozwój wypadków zawdzięczamy zarówno naszym krajowym czynnikom, jak i ponownym zainteresowaniem całym regionem. Na wartości zyskiwał wczoraj także węgierski forint, a czeska korona wzrosła do najwyższego poziomu w historii względem euro. Wydaje się, że tak zwana gra pod FED już się zaczęła, a inwestorzy mając w pamięci to co stało się na początku miesiąca po publikacji zapisków z grudniowego posiedzenia banku chcą wyprzedzić innych zajmując pozycje przed 31 stycznia. Dodatkowo do zakupów zachęcają także informacje jakie napływają z kraju. Opublikowane wczoraj gorsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej w grudniu, która wzrosła o 6,3 proc. r/r wobec prognozowanych 8,3 proc. r/r sugerują, że obniżka stóp procentowych przez RPP w najbliższym czasie staje się coraz bardziej realna. Zdaniem doradcy ekonomicznego premiera, Marka Zubera, może ona wynieść nawet 50 p.b. Dodatkowo można spodziewać się pewnego, krótkotrwałego uspokojenia sytuacji na scenie politycznej – wczoraj dokładnie o północy 269 głosami Sejm zaakceptował tegoroczny budżet. Chociaż obserwując w ostatnich tygodniach nasze „polskie piekiełko” pojawiło się kilka zgrzytów. Premier zaprotestował przeciwko kilku przyjętym, a tak naprawdę niezbyt wiele znaczącym poprawkom przyjętym przez posłów, dodając, że liczy, że zostaną one poprawione w Senacie. Tymczasem jak wiadomo w drugiej izbie parlamentu to PiS ma większość, więc „uwagi” premiera zostaną zrealizowane. W efekcie budżet ponownie powróciłby do Sejmu, który znów zacząłby debatować w efekcie prowadząc do tego, że prezydent Lech Kaczyński nie otrzymałby na czas budżetu do podpisu (mowa tutaj o końcu stycznia). Tymczasem w „Gazecie Polskiej” pojawił się wywiad z szefem PIS, Jarosławem Kaczyńskim, który przyznał, iż nie widzi innej alternatywy rządowej poza Platformą Obywatelską, ale na warunkach PiS W przeciwnym razie konieczne będą nowe wybory, chociaż zdaniem obserwatorów mogą one się okazać dla Prawa i Sprawiedliwości nieco ryzykowne. Czyżby zatem jednak gra w wybory? Na razie rynek nie bierze tego pod uwagę i słusznie, biorąc zmienność wydarzeń na polskiej scenie politycznej w ostatnim czasie. Większy wpływ na notowania złotego może mieć wczorajsza informacja o udanym uplasowaniu emisji euroobligacji w kwocie 3 mld EUR- część z tej kwoty w ciągu najbliższych tygodni trafi jako podaż na nasz rynek międzybankowy, co ponownie stanowić będzie wyraźny czynnik psychologiczny przemawiający za inwestycjami w złotówki.

Analiza techniczna pokazuje, że rozpoczęliśmy kolejną dynamiczną falę umocnienia się złotego. Pierwszym poważnym celem na drodze EUR/PLN będą teraz okolice 3,79-3,80. W przypadku USD/PLN przełamanie bariery 3,10 powoduje, że możliwa staje się zniżka do 3,05-3,06, w czym może pomóc zachowanie się EUR/USD. Oporami są odpowiednio 3,82 dla euro i 3,1150 dla dolara.

Rynek międzynarodowy:

Obserwowane wczoraj umocnienie dolara było mizerne i nie zapowiada, aby "zielony" miał w najbliższym czasie urosnąć w siłę. Notowania EUR/USD obniżyły się jedynie z 1,2320 do 1,2255 i to nie w jednym ruchu. Ostatnie straty „zielonego” były dosyć dotkliwe, a na rynku nie pojawiają się informacje mogące odwrócić ten trend.

Wczoraj wspólna waluta dostała wsparcie w postaci o wiele lepszych danych o zamówieniach w przemyśle w strefie euro. Jak podał Eurostat w listopadzie odnotowano 4,9 proc. m/m i 9,2 proc. r/r wzrost zamówień w przemyśle. To znacznie lepiej od wcześniejszych prognoz zakładających odczyt na poziomie 1,1 proc. m/m i 4,4 proc. r/r. Poza tym na rynku cały czas ścierają się opinie co do tego kiedy FED zakończy cykl podwyżek stóp procentowych w USA. Na tym tle przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego wydają się mówić jednym głosem o konieczności dalszego zaostrzenia polityki pieniężnej w strefie euro. Dodatkowo nad rynkiem cały czas wisi kwestia irańska prowadząca do coraz wyższych cen ropy i wzrostu zainteresowania tzw. walutami "safe haven", jaką jest chociażby szwajcarski frank.

Dzisiaj europejska waluta dostała wsparcie w postaci danych z Niemiec. W styczniu wskaźnik IFO wzrósł do najwyższego poziomu 102 pkt.  (to więcej od prognoz na poziomie 99,8 pkt.). Dodatkowo o godz. 16:30 na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos przemawiać będzie szef Europejskiego Banku Centralnego, Jean Claude Trichet. Inwestorzy liczą na kolejne sygnały odnośnie zaostrzania polityki monetarnej w strefie euro.

Analiza techniczna pokazuje, że zejście EUR/USD poniżej 1,2260 może być trudne i możliwy jest ponowny i udany atak na 1,2320. Celem na dzisiaj mogą stać się okolice 1,2360.

Marek Rogalski