Pan Paweł Picasso

Weronika Kosmala
opublikowano: 06-12-2018, 22:00

Louis Marcoussis wyszedł już dawno z kanciastego cienia Picassa, ale dopiero 10 grudnia przedstawi się na rynku lokalnym. Jako Ludwik Markus

Przecież to zupełnie jak Picasso — obserwacja niezbyt ciężkiego kalibru, którą z lubością dzielimy się w zetknięciu z nowoczesnym malarstwem, dawno nie była tak trafna jak przed nadchodzącą licytacją. Współtwórca najgłębszego przełomu w historii sztuki, za jaki uważa się kubizm, pozwoli kolekcjonerom na zetknięcie z nierozrzedzonym duchem epoki: Louis Marcoussis nie był setnym naśladowcą ani bladym cieniem Picassa, dlatego szacowana przez warszawską Librę wartość 190-250 tys. zł też nie wygląda na przykład abstrakcji.

Raczej „spadł z dachu”, bo kubizm polegał właśnie na rozbijaniu bryły
na kawałki i pokazywaniu jej z kilku punktów widzenia jednocześnie. „Martwa
natura ze skrzypcami” z 1921 r. ma spodziewaną wartość 190-250 tys. zł, a jej
autorem jest Louis Marcoussis — przed poznaniem Apollinaire’a i Picassa: Ludwik
Markus.
Zobacz więcej

SKRZYPEK NA DACHU:

Raczej „spadł z dachu”, bo kubizm polegał właśnie na rozbijaniu bryły na kawałki i pokazywaniu jej z kilku punktów widzenia jednocześnie. „Martwa natura ze skrzypcami” z 1921 r. ma spodziewaną wartość 190-250 tys. zł, a jej autorem jest Louis Marcoussis — przed poznaniem Apollinaire’a i Picassa: Ludwik Markus. Fot. ARC

Kino obyczajowe

Był 1910 r., a brukowane ulice Paryża dzieliły jeszcze długie miesiące od momentu, w którym zawrzało od komentarzy po pierwszej wystawie kubistów. Ludwik Markus spacerował nimi w towarzystwie ciemnookiej Marcelle Humbert, wziętej rysowniczki, którą dzieliły natomiast niecałe dwa lata od chwili, w której spakować miała walizkę jako Eva, żeby pozować już tylko przed Picassem na południu Francji. Jako że oficjalnie porzucił wyboistą malarską ścieżkę i pracował jako prasowy ilustrator, Markus — imigrant z Warszawy — bez goryczy konsumował swój dostatek do dnia, w którym nabrał niepoważnej ochoty na wizytę w cyrku na skraju Montmartre’u. Jak podaje katalog Sotheby’s, przypadkiem spotkał tam poetę Apollinaire’a i kolegę Picassa, Georgesa Braque’a, z którym szukali wtedy jakiejś innej drogi obrazowania, czegoś świeższego niż malowanie przedmiotów takimi, jakie wszyscy i tak na co dzień oglądają.

Przy samych narodzinach zagadkowego kubizmu losy malarzy splotły się więc bardzo ciasno — tak ściśle, że Markus, nazwany już przez Apollinaire’a Marcoussisem, na tyle silnie zauroczył się ukochaną Picassa, że ta porzuciła malarza, pozwalając, by wyjechał na południe z dotychczasową towarzyszką Polaka. Patrząc na obraz, który 10 grudnia trafi pod młotek w Warszawie, można więc zadać pytanie, czy to właśnie od tego zaczynali, wywracając całą historię malarstwa do góry nogami.

— W początkowym okresie około 1910-15 r. motywy w twórczości Picassa, Braque’a i Marcoussisa były takie same jak na wystawionym obrazie — naczynia, instrumenty, jakieś kotary — ale posługiwano się bardzo wąską paletą ziemistych, przygaszonych barw. Jako że nurt rozwijał się jednak w kierunku żywszych kolorów i różnorodniejszych faktur, na lata 20. przypadła już jego druga fala,

z której Marcoussis jest na rynku najbardziej rozpoznawalny — komentuje Ewa Szok, prezes domu aukcyjnego Libra, w którym trwa przedaukcyjna wystawa. Kubizm to wobec tego naczynia i kotary, bure albo barwne, ale zawsze w kawałkach? — śpieszy z pytaniem Kowalski.

Widzisz podwójnie

O ile skojarzenia są słuszne, kubizm to jeszcze nie to samo, co po prostu kanciaste malarstwo. Modelki o szpiczastych ramionach i trójkątnych głowach czy owoce przypominające granaty, ale wojskowe, ustawiają się tak naprawdę w przedsionku rewolucji, w myśl której, żeby budować, najpierw trzeba burzyć. Kubistyczne owoce, naczynia czy kotary składają się nie z jednej rogatej formy, tylko z wielu różnie oświetlonych płaszczyzn, tak, jakby malarze chcieli pokazać każdy z przedmiotów oglądany jednocześnie pod różnymi kątami. Przyglądając się pracom Picassa, Braque’a czy Marcoussisa z tego okresu, dostrzeżemy więc wspólny model działania, natomiast patrząc na rynek, zauważymy rozdźwięk stosowny do popularności — aukcyjny rekord Markusa to tylko i aż 400 tys. EUR (1,7 mln zł). Z uwagi na to, że dokładnie połowę sprzedaży jego prac zarejestrowano w ostatniej dekadzie we Francji, a równo ćwierć za oceanem — podaje Artprice — kubizm z Montmartre’u ma nad Wisłą kolejną ścieżkę do przetarcia.

— Marcoussis zdecydowanie uznawany jest za współtwórcę kubizmu, co potwierdza zarówno trwająca właśnie wystawa w Centrum Pompidou, jak i notowania, które od lat osiąga na zachodnim rynku. Jego kubistyczne prace wystawiane są na kluczowych aukcjach Impressionist & Modern Art w Sotheby’s, a bardzo podobne martwe natury z lat 20. przebijają próg 50 tys. GBP (240 tys. zł) — komentuje Ewa Szok.

Gdyby wątek polskiego Picassa na wyciągnięcie ręki wciąż okazywał się jednak egzotyką, warto dodać, że sam Apollinaire, który przemianował Markusa na Marcoussisa, również miał krew w połowie słowiańską. O dokładnej proporcji trudno się natomiast wypowiadać, dlatego że matka poety — lokalna szlachcianka — odeszła razem z wiedzą lub niewiedzą o tożsamości ojca, a Apollinaire przystawać miał na wszystkich kandydatów o stosownie napuszonych posadach. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu