Panama wraca do łask

opublikowano: 25-07-2014, 00:00

MODA I PIENIĄDZE: Ekwador znów zarabia na eleganckich, słomkowych kapeluszach. Ale to dopiero początek

Choć popularnie nazywane są kapeluszami panamskimi, naprawdę pochodzą z Ekwadoru. Skojarzenia z Panamą zawdzięczają czasom świetności, przypadającym na okres budowy kanału panamskiego, kiedy stały się podstawowym nakryciem głowy tamtejszych robotników. Szybko zyskały popularność i zagościły na głowach prezydentów, aktorów filmowych i wpływowych biznesmenów. I tak jak garnitur, kiedyś będący podstawowym strojem prostych robotników, tak i panama z prostego letniego nakrycia głowy awansowała do świata męskiej elegancji szytej na miarę.

Zobacz więcej

ZAMIAST CZAPKI Z DASZKIEM: Roman Zaczkiewicz, założyciel luksusowej marki Szarmant, przekonuje, że klasyczna ekwadorska panama idealnie sprawdza się latem, bo nie tylko nadaje szyk, ale też chroni przed słońcem. [FOT. AGNIESZKA WANAT]

— Panama była w tym roku hitem na targach mody męskiej Pitti Uomo we Florencji — mówi Roman Zaczkiewicz, autor bloga i założyciel luksusowej marki Szarmant, ubierającej polskich mężczyzn.

Niedawno podpisał z toskańską firmą Tesi umowę na dostarczanie polskim klientom wykonywanych tam kapeluszy. Panama na zamówienie z plecionki tkanej w Ekwadorze kosztuje 600 zł.

— Rynek tych kapeluszy po latach stagnacji odbija się od dna. Będą używane jako mocny element stylu, ważny dla świadomie ubierających się mężczyzn — uważa Roman Zaczkiewicz.

Wzrost popytu odnotowują też ekwadorscy producenci gotowych panam i tkanin, z których wykonują je inni kapelusznicy. Jak podaje „The Economist”, wartość eksportu uszytych w Ekwadorze kapeluszy wynosiła w 2003 r. jedynie 517 tys. USD, zaś dekadę później — już 6 mln USD. Niestety, jak zauważa cytowany przez tygodnik Andrés Ycaza z ekwadorskiego Instytutu Własności Intelektualnej (IEPI), sami producenci luksusowych kapeluszy zarabiają na nich zbyt mało.

— Utalentowany tkacz dostaje za kapelusz szyty pół roku ok. 800 USD, podczas gdy jego wartość rynkowa wynosi nawet 2000 USD — twierdzi Andrés Ycaza.

IEPI stara się upowszechnić wiedzę o ekwadorskim pochodzeniu panamy, by żyjący z nich Ekwadorczycy mieli większą korzyść z narodowego dziedzictwa. W 2012 r. instytutowi udało się nakłonić Unesco do wpisania na listę światowego dziedzictwa techniki tkania panamskich plecionek z występującej tylko lokalnie palmy — łyczkowca dłoniastego. Teraz prowadzi również rozmowy z przedstawicielami Unii Europejskiej, aby panamę włączyć w jej system ochrony regionalnych produktów i nadać status PDO (ang. protected designation of origin). To ważne, bo wśród głównych odbiorców tkanej w Ekwadorze plecionki są Włochy i Wielka Brytania. Choć męskie słomkowe kapelusze zalegają na straganach przy plażach na całym świecie, prawdziwa panama to produkt z wyższej półki. Za najdroższe, powstające w Ekwadorze trzeba płacić nawet 25 tys. USD. Nad Wisłą dystrybuuje je kilku przedsiębiorców w cenach rzędu kilkuset złotych. Jedynym polskim producentem jest Witleather ze Skoczowa. Plecionka do uszycia kapelusza musi powstać w Ekwadorze, kapelusz już nie. W przedwojennej Polsce na najpopularniejszy fason panamy, zwany fedorą, mówiono borsalino, bo właśnie tej włoskiej marki kapelusze sprowadzano najczęściej.

Roman Zaczkiewicz podkreśla, że w dobrej panamie najważniejsze jest, by była wykonana z jednego kawałka ekwadorskiej plecionki. Największa firma produkująca te kapelusze w ekwadorskim mieście Montecristi wymienia aż cztery czynniki wpływające na końcową cenę: gęstość splotu, jego równość, kolor włókien i sposób wykończenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu