Pandemia nie zahamowała Anwimu

opublikowano: 29-12-2020, 20:00

Właściciel stacji paliw Moya zanotował dwucyfrowy wzrost przychodów i zwiększył zyski. Przyszły rok ma być równie dobry.

Dynamiczna rozbudowa sieci stacji paliw na naszym rynku wyhamowała w ostatnich latach. W 2018 r. było ich 7765 (+16,9 proc. r/r), a w 2019 r. już 7628. W ubiegłym kwartale ta liczba wzrosła do 7720 – wynika z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. Najwięksi gracze na rynku (m.in. Orlen, Lotos i BP) nieznacznie rozbudowali bądź ograniczyli sieć. Tymczasem aspirująca do tego grona Moya bardzo przyspieszyła.

– Przybywa nam więcej stacji niż konkurencji. Na koniec 2018 r. mieliśmy ich około 200, rok później już 240, a w ostatnich dniach otworzyliśmy trzechsetną – mówi Rafał Pietrasina, prezes Anwimu.

Takie tempo przełożyło się na dobre wyniki nawet w czasie ograniczeń w przemieszczaniu się wywołanych pandemią. W 2019 r. spółka miała 3,9 mld zł przychodów, 37,4 mln zł zysku operacyjnego i 26 mln zł netto.

– W tym roku osiągniemy około 4,7 mld zł przychodów, co oznacza wzrost r/r o ok. 20 proc. Zysk musimy jeszcze podliczyć, ale także będzie większy niż przed rokiem. W 2021 r. planujemy zwiększyć przychody o 500 mln zł – zapowiada Rafał Pietrasina.

Dobre zmiany

Anwim pozyskał w tym miesiącu 50 mln zł z pierwszej emisji trzyletnich obligacji – dokładnie tyle, ile planował. W ciągu pięciu lat chce jeszcze wyemitować obligacje warte maksymalnie 100 mln zł. Kolejne emisje będzie realizował w miarę potrzeb.

– W związku z intensywnym rozwojem szukamy nowych źródeł finansowania, a dywersyfikację zapewniają m.in. obligacje. Niektórych ważnych projektów nie możemy realizować z kredytów inwestycyjnych z powodu braku zabezpieczenia. Chodzi m.in. o rozbudowę sieci franczyzowej, stawianie stacji na dzierżawionym gruncie i wdrażanie systemu SAP do zarządzania firmą. Pieniądze pozyskane z tej i przyszłych emisji przeznaczymy właśnie na te cele oraz na zapas w przypadku wyczerpania środków z kredytów inwestycyjnych – wyjaśnia szef Anwimu.

Zmiana zaszła nie tylko w finansowaniu, ale też w strukturze akcjonariatu. Fundusz Enterprise Investors zapłacił w listopadzie 2018 r. za 35-procentowy pakiet akcji 100 mln zł. Teraz zwiększył udział do 66 proc.

– Na razie nie zapowiada się, by coś się zmieniło. Nie wpływa to na naszą działalność operacyjną, ale zyskujemy dzięki temu większą wiarygodność przy pozyskiwaniu dalszego finansowania z kredytów czy kolejnych emisji – komentuje Rafał Pietrasina.

Nie dla parkietu
Nie dla parkietu
Anwim pozyskał nowe źródło finansowania w postaci obligacji. Prezes Rafał Pietrasina podkreśla, że spółka na giełdę jeszcze się nie wybiera.
materiały prasowe

Większe inwestycje

Firma chce mieć w przyszłym roku 370 stacji, a w 2024 r. – 500.

– Średnio ma ich przybywać w ciągu roku 50, z czego 15-20 własnych, a reszta franczyzowych. Z naszego doświadczenia wynika, że to realne tempo wzrostu. Wkrótce pozwoli nam zbliżyć się do największych graczy naszego sektora – uważa prezes Anwimu.

Chcą zachować obecne proporcje, tzn. zdecydowaną większość otwieranych stacji będą stanowiły te tradycyjne, z obsługą i sklepem convenience, a reszta przypadnie w porównywalnej liczbie na automatyczne (przeznaczone dla flot) i samoobsługowe dla wszystkich.

– Bierzemy pod uwagę każdą formę rozwoju, także akwizycje. Będziemy analizować każdą ofertę na rynku – mówi Rafał Pietrasina.

Spółka przeznaczyła w tym roku na inwestycje ok. 120 mln zł. W przyszłym zamierza zwiększyć tę kwotę do 170 mln zł, co przełoży się na zatrudnienie.

– Zwiększyliśmy w tym roku liczbę zatrudnionych na umowie o pracę o 70 osób, do ok. 370. W związku z dalszym rozwojem planujemy w 2021 r. zatrudnić kolejnych 70 pracowników – stwierdza Rafał Pietrasina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane