Czytasz dzięki

Pandemia pomaga kształtować dobre nawyki

opublikowano: 18-06-2020, 22:00

Nie szalone zmiany, ale codzienna rutyna — powtarzalny sposób działania, czyni z ciebie zawodowca

W komedii „Dzień Świstaka” pada pytanie: „Co byś zrobił, gdybyś utknął w jednym miejscu? Każdy dzień wyglądałby tak samo, a ty nie robiłbyś nic ważnego?”. Oddana w filmie z 1993 r. rzeczywistość wydaje się trafną metaforą obecnych czasów. Jesteśmy jak główny bohater tej amerykańskiej produkcji — Phil Connors, prezenter telewizyjnej prognozy pogody, który budzi się co rano w tym samym hotelu i zaczyna ileś razy z rzędu ten sam dzień. Spotykają go codziennie te same perypetie, wpada na tych samych ludzi, popełnia te same błędy. Podobna rutyna stała się udziałem setek tysięcy ludzi, którzy z powodu pandemii wylądowali na tzw. home office — jeśli życie w biurze wydawało się nam monotonne, to w domu musieliśmy zmierzyć się z nudą wręcz przerażającą. Bez wyjazdów integracyjnych, plotek w firmowej kuchni i okazjonalnych spotkań z ważnym klientem na lunchu. Żadnych atrakcji, rozrywek, towarzyskich przerywników. Nic, tylko praca w ciasnocie swojego mieszkania. I popadanie w obłęd z powodu jej powtarzalności. Bez względu na to, jak bardzo męczy nas błahość wykonanych dziś zadań, jutro trzeba będzie znów wstać i przystąpić do roboty. Koszmar.

Czas, kiedy szef nie patrzy nam na ręce, warto wykorzystać na kształtowanie
samodyscypliny i zdrowych przyzwyczajeń — mówi Paweł Poręba, menedżer ds. PR i
komunikacji korporacyjnej.
Zobacz więcej

OKAZJA:

Czas, kiedy szef nie patrzy nam na ręce, warto wykorzystać na kształtowanie samodyscypliny i zdrowych przyzwyczajeń — mówi Paweł Poręba, menedżer ds. PR i komunikacji korporacyjnej. Fot. Marek Wiśniewski

Z nudy bierze się rozwój

A teraz niespodzianka. Są wśród nas osoby, których nie przeraża brak odmiany. Należy do nich Paweł Poręba, menedżer ds. PR i komunikacji korporacyjnej, który cieszy się z lockdownu, bo dzięki niemu — twierdzi — zyskał większą kontrolę nad swoim życiem. Ograniczenie do minimum bezpośrednich interakcji — podkreśla — sprawia, że mniej się rozprasza i więcej może zrobić w danej jednostce czasu.

— Ponad nadmiar informacji, bodźców stawiam monotonię. Steve Jobs zwykł powtarzać, że nuda prowadzi do ciekawości, od której wszystko się zaczyna. Szczęście sprzyja ludziom zorganizowanym i umiejącym wytrwać w bezruchu — uśmiecha się ekspert.

Jego zdaniem trzeba stworzyć przestrzeń, w której będziemy pisać raporty, kontaktować się z szefem, odpowiadać na służbowe mejle. Może to być pokój, biurko albo nawet duży stół w kuchni czy salonie. Ważne, by w stosownych godzinach wydzielone miejsce kojarzyło się nam z pracą zawodową. Dodatkowo pomoże nam ustawienie wszystkich narzędzi i sprzętów biurowych w podobny sposób. Chodzi o to, by uzyskać poczucie niezmienności, stałości.

— Metodą tą kilka lat temu podzielił się jeden z podróżników, który z powodzeniem stosował ją podczas pisania relacji z wypraw. Gdziekolwiek akurat się znajdował, w dżungli, w hotelu, na lotnisku, wyczarowywał swój mikroskopijny gabinet i mógł być produktywny — mówi Paweł Poręba.

Kolejną sprawą jest uporządkowanie spraw, jakimi się zajmujemy.

„Harmonogram pracy chroni przed chaosem i przypadkiem. Jest siatką do łapania dni” — wskazuje Annie Dillard, amerykańska pisarka.

Zgadza się z nią Sebastian Nejfeld, zarządzający w agencji Click 4 Advantage, dla którego podstawą sukcesu jest samodyscyplina. Traktuje ją jako główny koszt, który musimy ponieść w zamian za to, że nikt nad nami nie stoi i nie pokazuje palcem, co mamy wykonać.

— W codziennym samozorganizowaniu się pomaga mi tworzona co rano to-do list, czyli lista rzeczy do zrobienia. Wystarczy do tego ołówek i karteczka, ale można też użyć aplikacji na telefonie — podpowiada Sebastian Nejfeld.

Schowaj swój telefon

Elektroniczne nowinki mogą ułatwić nam życie i pracę. Tyle że wielu ludzi toksycznie się od nich uzależnia, na co zwraca uwagę Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus. Przymus ustawicznego bycia online — ostrzega — wybija nas z rytmu. Po każdym zerknięciu w smartfon, potrzebujemy co najmniej dwóch, trzech minut, aby odzyskać skupienie i wrócić do obowiązków. Cyfrowe rozproszenie skutkuje też większą liczbą pomyłek.

25082f04-4285-11ea-b77f-2e728ce88125
Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— W krajach zachodnich więcej osób ginie w wypadkach drogowych z powodu używania komórek niż z winy pijanych kierowców. Gdy siedzimy przy biurku, wirtualna komunikacja nie niesie z sobą aż tak tragicznych skutków, a jednak ciągłe odrywanie się od zadań owocuje mniejszą efektywnością, rozdrażnieniem, błędami — argumentuje Michał Gembal.

Do podobnego wniosku doszedł Ivar Reinvang, neurolog z Uniwersytetu w Oslo: przejście od jednej sprawy do drugiej prowadzi do powstawania „dziur czasowych”, które pogarszają jakość wykonywanej pracy. Z jego badań wynika, że codziennie marnujemy do 30 proc. czasu na przełączanie się między różnymi aktywnościami. Związany z wielozadaniowością spadek wydajności bierze się też z czegoś innego. Podczas tej gorączkowej i wyczerpującej intelektualnie pracy zwiększa się we krwi poziom hormonów stresu — kortyzonu i adrenaliny. Właśnie dlatego nie jesteśmy w stanie się skoncentrować, co może skutkować przemęczeniem i utratą energii. Nie więcej niż dwa komunikatory jednocześnie — taką radę pracownikom zdalnym daje Paweł Poręba, który najczęściej łączy telekonferencję i mejle. Przekonuje, że gdyby chciał w tym samym momencie używać SMS-ów, transmisji wideo i mediów społecznościowych, powstałby informacyjny galimatias, a on przeżyłby coś w rodzaju wypalenia cyfrowego.

— Polecam systemy z wirtualnym dostępem do jednego dokumentu czy prezentacji. Dzięki temu wszyscy członkowie zespołu rozrzuceniu po mieście, kraju czy świecie widzą zmiany i mogą je nanosić. Wtedy łatwiej jest kontrolować pracę zespołową — twierdzi Paweł Poręba.

Sęk w tym, że niektórzy uciekają od rutyny home office w kolorowy świat multimediów. Michał Gembal opiera się tej pokusie, wyznaczając sobie co godzinę momenty, kiedy może sprawdzać przychodzące do niego wiadomości.

— Dzięki panowaniu nad ciekawością mogę zrobić dużo więcej. Fizycznie nie potrafię ogarnąć jednocześnie kilku czynności wymagających koncentracji — wyjaśnia przedstawiciel firmy Arcus.

A Sebastian Nejfeld dodaje, że równie istotna jest cisza. Nie umie wykrzesać z siebie dobrych pomysłów, jeżeli wokół słychać kakofonię dźwięków.

— Dlatego siadając do pracy, wyłączam radio, telewizor i proszę współdomowników, by nie rozmawiali zbyt głośno — podkreśla ekspert.

Kontrola musi być

Jakie inne nawyki sprzyjają domowej produktywności? Sebastian Nejfeld zaleca konserwatywny strój. To nic, że nikt nas nie widzi. W rozciągniętej piżamie staramy się mniej niż wtedy, gdy zakładamy eleganckie spodnie i koszulkę polo.

— Odrzućmy zbyt nonszalancki strój w pracy. W pewnym stopniu szata jednak czyni człowieka. Jeżeli ubiorę się bardziej formalnie, zaczynam myśleć w nieco bardziej profesjonalny sposób. Sportowa odzież mnie relaksuje, co nie zawsze sprzyja samodyscyplinie w trakcie home office — wyjaśnia przedstawiciel Click 4 Advantage.

Kluczem do sukcesu jest jednak ukochanie jednostajności — uświadamia Paweł Poręba.

Gdy nasze dni wyglądają mniej więcej podobnie, każda zmiana, odchylenie od normy wydaje się jeszcze bardziej interesujące. I stymuluje kreatywność. Dlatego wszystko, włącznie z szaleństwem, musi być kontrolowane. W tym samym duchu wypowiada się Austen Kleon, amerykański bloger: „Stwórz swoją rutynę, trzymaj się jej przez większość dni, odstępuj od niej czasem dla zabawy i modyfikuj ją, kiedy okazuje się to konieczne”. Jego zdaniem osoby uzależnione od ciągłej stymulacji są nieszczęśliwe. Żartuje, że nawet czas na kaca ma zaplanowany z rocznym wyprzedzeniem.

Sprawdź program webinaru "Zasady oraz bezpieczeństwo wykonywania pracy w trybie zdalnym", 1 lipca, 10:00 >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane