Pani Walewska i brutal

Michał Matys
opublikowano: 27-01-2012, 00:00

Pani Walewska jeździła wagonem do Związku Radzieckiego. Brutal był znany w krakowskich pubach. Właśnie powracają.

Wydawało się, że już się nie pojawią. Dwa lata temu ślad po nich zaginął. Na forach internetowych fani dzielili się wspomnieniami i ostatnimi zapasami: — „Posiadam do sprzedania kultowe już perfumy Pani Walewska. Pewna marka, ponadczasowy design flakonu. Idealne na prezent dla babci, cioci lub jako gadżet nawiązujący do minionych czasów PRL-u. Nieotwarte, oryginalne, zapakowane w folię. Cena 20 zł”.

— „Tylko Brutal Woda Kolońska ma w sobie to coś. To była prawdziwa perełka PRL-u. To jest zapach prawdziwego mężczyzny. Podoba się Wam taki pospolity w sumie CK be?” A jednak! Pani Walewska i Brutal triumfalnie powrócili do obiegu. Krakowska firma Miraculum — po przerwie na przełomie 2009 i 2010 r. — wznowiła, a teraz rozszerza ich produkcję.

Cuda dr Lustra

Miraculum to jedno z najstarszych polskich przedsiębiorstw kosmetycznych. Założył je w 1924 r. krakowski lekarz Leon Luster. Nazywał: „Doktora Lustra Preparaty Kosmetyczno- Lekarskie Miraculum”. Przyjął dwie osoby, które przy ul. Józefitów w Krakowie zaczęły robić mydła i pasty do zębów. Po pięciu latach firma stała się fabryką. Doktor zaczął wymyślać nowe, luksusowe kosmetyki. Za pudry dostał złoty medal na światowej wystawie w 1931 r. w Paryżu.

Furorę zrobił „wytworny puder egzotyczny dra Lustra, wolny od wszelkich trujących metali, kryjący idealnie wszelkie niedociągnięcia cery”. — Doktor uznał, że firma powinna mieć własne celebrytki — mówi Urszula Pierzchała, wiceprezes Miraculum.

Twarzą firmy została Zofia Batycka, Miss Polonia i Wicemiss Europe 1930. Gdy wyjechała do Hollywood, zastąpiła ją Hanka Ordonówna, największa gwiazda międzywojennej Polski, która ogłosiła: „Ależ oczywiście, najlepsze kosmetyki są dr Lustra i ja osobiście tylko te używam — są po prostu cudowne…”. Kosmetyki doktora były jak leki — na wszystko. Krem Ultrasol („cud techniki kosmetycznej”) chronił przed słońcem i mrozem. Płyn Dorado (bez formaliny) usuwał „niemiłą woń potu”. Preparat Depilex służył „do mechanicznego usuwania zbędnego owłosienia”.

— Mamy marki z duszą — uważa Urszula Pierzchała. „Cudowne kosmetyki” miały zawrotne ceny. Na przykład „Krem hormonowy Miraculum” kosztował aż 72 zł, czyli połowę ówczesnej pensji urzędnika.

Marysia robi rewolucję

W 1939 r. doktor Luster sprzedał fabrykę i wyjechał z Polski. Miał szczęście, bo po II wojnie światowej fabryka została upaństwowiona i musiała przestawić się na produkcję dla mas: kremu ochronnego do rąk dla robotników i pierwszego w PRL szamponu w płynie (dotąd były w proszku). Pani Walewska pojawiła się w 1971 r.

— To był klejnot wśród kosmetyków PRL. Inspiracją do powstania serii stał się film „Marysia i Napoleon” — mówi Urszula Pierzchała. Główną rolę w komedii kostiumowej z 1966 r. grała Beata Tyszkiewicz. Wcieliła się w Marię Walewską, arystokratkę, w której zakochał się Napoleon. W filmie był nim Gustaw Holoubek.

— Z tamtych czasów znamy kobaltową Panią Walewską. Kształt słoiczka do kremu i butelki do perfum nawiązują do kapelusza Napoleona — wyjaśnia wiceprezes Miraculum. Po 45 latach Beata Tyszkiewicz jest zaskoczona. Nie wiedziała, że dokonała rewolucji kosmetycznej w Polsce. — Nie miałam pojęcia! Pierwszy raz od pana słyszę. Powinni przysłać mi chociaż słoiczek kremu — uważa.

Ale dochodzi do wniosku, że reklamowanie Miraculum może być tradycją rodzinną. — Skoro tę firmę reklamowała Hanka Ordonówna, to wszystko jasne! Przecież to moja ciotka, wyszła za mąż za wuja Michała Tyszkiewicza, zwanego „Misiem”, który pisał dla niej piosenki — twierdzi Beata Tyszkiewicz.

Nie używała Pani Walewskiej, bo przywiązała się do kremu Nivea. Za to pamięta, że wysyłała ją znajomym, które wyjechały z Polski. Powrotowi Pani Walewskiej się nie dziwi. — Ludzie ją pamiętają. Nie ma nic cenniejszego niż dobre wspomnienia: smaki, zapachy młodości — mówi. Entuzjastką Brutala nie jest. — Zważywszy na nazwę, chodziło chyba o podniesienie ego mężczyzn — domyśla się.

Jak upachnić mężczyznę

Decyzja o narodzinach Brutala zapadła w 1977 r. po naradzie na najwyższym szczeblu — w Zjednoczeniu Przemysłu Chemii Gospodarczej „Pollena”. W czasach Edwarda Gierka należały do niego wszystkie zakłady produkujące kosmetyki i środki czystości. Władze PRL-u postanowiły w tym czasie zająć się higieną obywateli. Sytuacja była dramatyczna. Brakowało papieru toaletowego.

Rząd na specjalnym posiedzeniu nakazał produkcję szarego, ale sprężystego papieru w Konstancinie. W sukurs władzom przyszło zjednoczenie „Pollena”, które postanowiło upachnić mężczyzn. Brutal był do tego idealny. Miał być wytwarzany ze sprowadzanych z Francji komponentów. Ale nie były drogie i państwo nie musiało przydzielać zbyt wielu dewiz na uruchomienie jego produkcji w zakładach Miraculum. Jak to uzasadniono, „dewizochłonność” Brutala była niska.

— Wcześniej nazwy wody kolońskiej odwoływały się do historii, np. Lajkonik czy Prastara. Brutal to był nowatorski pomysł — uważa Urszula Pierzchała.

Nazwa do dzisiaj wzbudza dyskusje, bo odwołuje się do rzekomo prawdziwej męskiej natury. Reklama Brutala głosiła: „Emancypacja kobiet jest mrzonką, próbą ucieczki przed naturą, odrzuceniem dominacji mężczyzny nad płcią piękną, sztucznym przeobrażeniem świata (...). Nawet na stanowisku kierowniczym niewiasta wzdycha przyglądając się mężczyźnie dobrze zbudowanemu, o szorstkim sposobie bycia. Uwielbienie dla ogłady znika, gdy pojawia się zdecydowanie, brutalność”. Dziś można powiedzieć dyplomatycznie, że to woda kolońska dla mężczyzn typu macho.

Dobrana para

Różnili się, ale stanowili dobraną parę: Pani Walewska ekskluzywna, luksusowa, Brutal — egalitarny, dla każdego. Aby ich posiąść, ludzie wystawali w kolejkach.

— Pani Walewska była symbolem luksusu — mówi Urszula Pierzchała.

— Była też „otwieraczem". Otwierała drzwi w urzędach. Można było dać ją w prezencie i dzięki niej załatwić wiele spraw — wyjaśnia. Pani Walewska często wyjeżdżała zagranicę. Polacy wywozili ją torbami na Zachód. Jeszcze bardziej popularna była za wschodnią granicą.

— Do fabryki w Krakowie specjalnie dla niej została podciągnięta linia kolejowa. Wyjeżdżała wagonami — relacjonuje wiceprezes. Brutal rzadziej wyjeżdżał. Był pożądany przede wszystkim w Polsce. Legenda głosi, że to jedyny zapach, który radził sobie z dymem papierosowym. Był chętnie używany przez barmanów, którzy wiele godzin spędzali w pubach. Wychodząc mieli na sobie nadal zapach Brutala, a nie dymu. Hasło reklamowe z lat 80. zapewnia: „Brutal. Zapach prawdziwego mężczyzny”.

Towarzyszyło mu zdjęcie buteleczek z wodą kolońską ze stojącym w półmroku, brodatym mężczyzną o lekko chropowatej cerze.

— Postrzeganie mężczyzn się zmienia. W latach 70. uważano, że jego rolą jest zarabianie na utrzymanie rodziny. Teraz panuje równouprawnienie. Pojawił się typ metroseksualny, który dba o siebie i odwiedza salony kosmetyczne. Modele na pokazach używają tuszu do rzęs, lakieru do włosów i paznokci — tłumaczy Urszula Pierzchała.

— Ale my nie odżegnujemy się od tego, jaki jest zapach Brutala. Użyta kompozycja to klasyczny męski zapach o korzenno-ziołowej nucie — symbol zdecydowania — twierdzi.

ZSRR inwestuje w kosmetyki i ziemniaki

W 1986 r. rząd PRL postanowił, że będzie tworzył ze Związkiem Radzieckim wspólne przedsiębiorstwa. Chodziło o to, aby wznowić załamujący się eksport za wschodnią granicę. Jak poinformował śląski tygodnik „Panorama”, 1 kwietnia 1988 r. powstała pierwsza wspólna firma: Polsko-Radziecka Fabryka Wyrobów Chemii Gospodarczej i Perfumeryjno- -Kosmetycznych — Przedsiębiorstwo Międzynarodowe Miraculum w Krakowie. Rząd ZSRR objął w niej 40 proc. udziałów. „Panorama” opublikowała zdjęcie hali z podpisem: „W tej hali Miraculum już w 1992 r. uruchomiona zostanie produkcja i to pięciokrotnie przekraczająca dotychczasowy poziom. Szkoda, że do tego czasu za Panią Walewską wciąż ustawiać się będą długie kolejki”. Ponad połowa produkcji miała trafiać na Wschód. „Zaproponowany przez nas asortyment produkcji w pokrywał się z potrzebami rynku radzieckiego” — uzasadniał dyrektor naczelny Stefan Jucha.

Jak się później okazało, Miraculum było jedyną polsko-radziecką spółką. Wytypowano 12 zakładów — planowano m.in. „wspólne przedsiębiorstwo przetwórstwa ziemniaka”. Ale te pomysły spełzły na niczym. Inwestycja rządu ZSRR nie pomogła Miraculum. W 1991 r. ZSRR się rozpadł. Potem w 1998 r. na Wschodzie wybuchł kryzys i fabryka straciła tam jedną trzecią rynku.

Dusza i serce zostały

Początkowo Pani Walewska i Brutal dobrze sobie radzili w kapitalizmie. — To marki z tradycjami, nasze dobra narodowe. Podobnie jak Wedel, Wawel czy Hortex — uważa Urszula Pierzchała.

W 2003 r. fabrykę Miraculum przejęła prywatna firma — Kolastyna, która w latach 80. dostarczała państwowym Pollenom kolagen i elastynę, podstawowe składniki do produkcji kosmetyków. Mówiło się, że będzie to „polski l’Oreal”, który wchłonie największe krajowe firmy kosmetyczne. W 2007 r.

Grupa Kolastyna weszła na giełdę. Ale zabrakło szczęścia. Gdy nadszedł kryzys, była w trakcie inwestycji. W 2009 r. spadła jej sprzedaż i przychody. Nie miała z czego spłacić kredytów. Na początku 2010 r. miała 78 mln zł długów, a konta chciało zająć 52 komorników. Nowa prezes Monika Nowakowska pierwszego dnia urzędowania musiała oddać służbowe auto. Pracownicy nie otrzymywali przez kilka miesięcy wynagrodzeń. Ogłoszono upadłość. Trzeba było zamknąć fabrykę w Krakowie, a budynki sprzedać. Na jej terenie powstanie osiedle mieszkaniowe.

— To niesamowite. Tam wciąż unosi się zapach Pani Walewskiej — dziwi się wiceprezes. Dlatego, że przy bramie wjazdowej znajdowały się podziemne zbiorniki z kamienia. Dawniej leżakowała w nich zmieszana ze spirytusem kompozycja zapachowa. Pani Walewska i Brutal na pewien czas zniknęli ze sklepów. Najbardziej zagorzali fani próbowali dowiedzieć się, dlaczego.

— Nie mieliśmy pieniędzy na produkcję. Wielu klientów pisało wtedy, że wyślą nam przekaz pocztowy — wspomina wiceprezes. Ale udało się dogadać się z wierzycielami — zawrzeć z nimi układ i spłacić. Dzięki temu przetrwała znaczną część grupy. Wraz z nią uratowali się Pani Walewska i Brutal.

— Zmieniliśmy jednak strategię. Sami nie produkujemy już kosmetyków. Opracowujemy receptury i zlecamy produkcję na zewnątrz — opowiada Urszula Pierzchała.

— Dusza i serce każdego produktu jest wciąż u nas — zapewnia. Kosmetyki Miraculum pojawiły się ponownie po półrocznej przerwie. W Krakowie w witrynach drogerii wystawiano informację na szarym kartonie: „U nas w sprzedaży Pani Walewska”.

Kto podrabia Brutala

Pani Walewska powróciła w wielkim stylu. — Na jej 40-te urodziny postaraliśmy się o ambasadorkę, która reklamowała te wyjątkowe kosmetyki — opowiada wiceprezes. — To Katarzyna Gniewkowska, znana aktorka teatralna i filmowa, pochodząca z Krakowa. Ma szlachetny, słowiański typ urody. Znała i ceniła Panią Walewską, dlatego zgodziła się zostać jej twarzą — dodaje. Kampania zakończyła się sukcesem.

— Na rynku działa czterystu innych producentów, a Pani Walewska ma wielotysięczną rzeszę klientek — cieszy się wiceprezes.

Brutal nie miał własnej kampanii reklamowej. Ale według firmy Nielsen zajmuje 6. miejsce wśród męskich kosmetyków na polskim rynku. Przed nim znalazły się tylko światowe marki: Nivea, Adidas, STR8.

— Trendy zapachowe mocno się zmieniły, ale Brutal ma wiernego klienta. Jest tradycyjny, ma zamiłowanie do klasycznej wody kolońskiej. Absolutnie nie możemy naruszyć tej kompozycji zapachowej — mówi wiceprezes.

Okazało się, że fani są wrażliwi także na zmiany na opakowaniach. Gdy zniknął napis „Wyprodukowano w Polsce w Krakowie”, a pojawiło się bardziej światowe „Made in Poland”, do Miraculum zaczęły przychodzić listy z pytaniami. Ktoś zadzwonił na infolinię: „Pachnie tak samo, ale wygląda inaczej! Czy to aby nie jest podróbka Brutala?”

Spodlady.com

Pani Walewska i Brutal stali się hitem sklepu internetowego spodlady.com. Założyła go 37-letnia socjolog Dorota Uniewska, która postanowiła wykorzystać modę na PRL. Sprzedaje oranżadę w proszku, gumę balonową, gumofilce, kubki znane z barów mlecznych.

— Młodzi ludzie kupują dla kawału gadżety np. wodę brzozową — mówi Dorota Uniewska. To płyn do włosów, znany z „Misia” Stanisława Barei. Kupiony w kiosku Ruchu służył do wypicia na miejscu, jako alkohol.

— Ale są produkty kupowane na poważnie, np. Pani Walewska i Brutal. Szukają ich ludzie, którzy je pamiętają — mówi Uniewska.

— Nasze produkty stały się kultowe — cieszy się Urszula Pierzchała. Ale aby pozyskać młodszych klientów Miraculum wymyśliło odmłodzoną wersję Pani Walewskiej — Gold. — Parę tygodni temu przygotowaliśmy także nową odmianę Brutala — Grand. Ma orientalno–owocową nutę zapachową z domieszką wanilii i piżma. Powinna podobać się młodszym panom — wierzy wiceprezes.

Pani Walewska wybiera się do Chin

Urszula Pierzchała uważa, że Pani Walewska i Brutal nie mają konkurencji.

— Zna je każdy, istnieją w świadomości ludzi jak Coca-Cola czy Pepsi — twierdzi. Brutal jak za dawnych lat rzadko wyjeżdża zagranicę. Inaczej Pani Walewska, zapuszcza się coraz dalej. Zaczęła sprzedawać się w Hiszpanii. Ostatnio zapytali o nią Chińczycy.

— Zaintrygował ich kształt opakowania. Chcieli wiedzieć, kim była. Gdy opowiedzieliśmy, zainteresowali się jeszcze bardziej. Zrobiliśmy pierwszą wysyłkę. Zobaczymy co dalej. Chiny to potężny rynek. &

Internauci piszą

Perfumy Pani Walewska czuć – niebawem nawiedzi cię twoja ciotka – stara panna i będzie wypytywać o to kiedy weźmiesz ślub, dlaczego tak późno i co ty właściwie będziesz robić po tych studiach.

Flakonik świetnie prezentuje się na szklanej toaletce, zajmuje także mało miejsca w torebce. Zapach nie mdlił mnie, ani nie wywoływał bólów głowy, mimo że skusiłam się i sięgnęłam po niego w ciepły dzień. Szukajcie Pani Walewskiej w Internecie lub małych osiedlowych drogeriach.

Jedna wada Pani Walewskiej – bardzo często brak jej na rynku, a konkretnie w moich stronach, w okolicy Radomska. Używam tych kosmetyków od lat. Nawet moim dzieciom i 30-letniej siostrzenicy Pani Walewska kojarzy się ze mną i zapachem dzieciństwa, dlatego chciałabym, aby zawsze były dostępne.

Twarze Miraculum i Pani Walewskiej

1931

Zofia Batycka

Miss Polonia 1930, pierwsza twarz Miraculum

1933

Hanka Ordonówna

piosenkarka, reklamowała kosmetyki Miraculum

1966

Beata Tyszkiewicz zainspirowała powstanie serii Pani Walewska

Jestem fanem Brutala. Nic tak nie odganiało komarów…

Tylko Brutal Woda Kolońska ma w sobie to coś. To była prawdziwa perełka PRL-u. To jest zapach prawdziwego mężczyzny. Podoba się Wam taki pospolity w sumie CK be?

2011

Katarzyna Gniewkowska współczesna twarz Pani Walewskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Matys

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Pani Walewska i brutal