Państwo arłamowskie - raj partyjnych towarzyszy

opublikowano: 30-05-2017, 10:24

Dziś Arłamów kojarzy się z luksusowym ośrodkiem w Górach Sanocko-Turczańskich, ale przez wiele lat jego nazwa nie była szeroko znana. Do powszechnej świadomości przedostał się w czasach internowania w nim Lecha Wałęsy. Wcześniej był popularnym miejscem polowań najważniejszych przywódców świata komunistycznego.

Ośrodek Wypoczynkowy Urzędu Rady Ministrów w Arłamowie nosił oficjalnie nazwę W-2 (ośrodek W-1 znajdował się w Łańsku na Mazurach). Kompleks otaczał wysoki na 3 metry i długi na 100 km płot patrolowany przez żołnierzy jednostek podległych MSW. 

Zdjęcia z czasów funkcjonowania komunistycznego ośrodka nie są powszechnie dostępne.
Zobacz więcej

Arłamów na polskiej mapie wojskowej z 1931 r.

Zdjęcia z czasów funkcjonowania komunistycznego ośrodka nie są powszechnie dostępne. Wojskowy Instytut Geograficzny, 1931 r.

Wydzielenie olbrzymiego, zajmującego ponad 30 tys hektarów terenu było możliwe ze względu na wcześniejsze przeprowadzenie na tych ziemiach repatriacji ludności rusińskiej, oraz późniejszej akcji "Wisła" - pacyfikacji zbrojnego podziemia ukraińskiego. 

Koncepcja budowy luksusowego ośrodka dla najwyższej rangi urzędników partyjnych, państwowych oraz przywódców obcych państw powstała w latach przywództwa Władysława Gomułki. Towarzysz "Wiesław" nie miał jednak wiele wspólnego z tym pomysłem, znany był był bowiem ze swego ascetyzmu. Za ideą stali najwięksi sybaryci ówczesnego PRL - premier Józef Cyrankiewicz oraz poseł tego regionu (późniejszy prezes rady ministrów) Piotr Jaroszewicz. 

W czasie prowadzonej w latach 60. budowy ośrodka zniszczono wszystkie ślady ludzkiej cywilizacji na wydzielonym przez władze terenie. Wszystkie cmentarze zaorano, cerkwie niemal co do jednej zniszczono, rozpoczęto też dolesianie terenów charakterystycznie pozbawionych drzew w miejscach spalonych wiosek. 

Założono potężny ośrodek hodowlany trzody chlewnej, wybudowano modernistyczny w stylu ośrodek wypoczynkowy z najlepszym jak na owe czasy wyposażeniem, osiedle zakopiańskich domków oraz lotnisko w Krajnie. Wytyczona tam droga startowa, o długości 1200 metrów dostosowana była do przyjmowania niewielkich samolotów odrzutowych transportujących notabli. 

Ośrodek był miejscem polowań, na które Edward Gierek zapraszał zaprzyjaźnionych przywódców innych krajów. W ośrodku gościli m.in: sekretarz generalny KPZR Leonid Breżniew, premier ZSRR Aleksiej Kosygin, minister spraw zagranicznych ZSRR Andriej Gromyko, przywódca NRD Erich Honecker, prezydent Jugosławii Josip Broz Tito, ostatni szach Iranu Mohammad Reza Pahlawi, król Belgii Baldwin I Koburg, prezydent Francji Valéry Giscard d’Estaing. Władzie ludowej Polski starały się, aby wszyscy zaproszeni goście wracali z wymarzonym trofeum, dlatego zwierzęta były regularnie dokarmiane, a nawet tuczone, by ustrzelenie nie sprawiało wielkiej trudności. Dzięki temu przywódca Jugosławii mógł wrócić z polowania z upragnionym żubrem, a prezydent Francji z porożem dorodnego jelenia. Według legend opowiadanych przez pracowników ośrodka zdarzały się tu jednak tak okrutne praktyki jak strzelanie do zwierząt z helikopterów i kładzenie z broni maszynowej całych stad gromadzących się przy paśnikach...

Dziś Arłamów jest prywatnym ośrodkiem wykorzystywanym m.in. przez kadrę narodową na zgrupowania różnych dyscyplin sportu. Rozbudowany w ciągu ostatnich lat zachował jednak najstarszą część, której wystrój na podstawie zdjęć odtworzono do wyglądu z czasów Gierka. Z kolei pasjonaci lotnictwa lobbują za ponownym wykorzystaniem lotniska w Krajnie do regularnego transportu, tym razem nie tylko genseków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Państwo arłamowskie - raj partyjnych towarzyszy