Państwo dołoży, bo ma środki

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2004-09-16 00:00

Dyrekcja drogowa wyda 30 mln EUR na budowę MOP przy autostradzie. Po co więc szuka dla niej koncesjonariusza?

Od lat politycy i przedstawiciele przedsiębiorstw drogowych debatują, czy autostrada A-4 Wrocław-Katowice ma być płatna czy też nie. Ostatecznie ustalono, że za przejazd blisko 200-km magistralą kierowcy będą musieli zapłacić.

Zrób to sam

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłosiła więc przetarg na wybór koncesjonariusza, który ma przystosować drogę do eksploatacji. Prowadzi rozmowy z dwoma konsorcjami. W jednym z nich są Stalexport ze Strabagiem, w drugim Cintra z Ferrovialem i Budimexem-Dromexem.

Dotychczas szacowano, że koncesjonariusz będzie musiał wydać na projekt maksymalnie 100 mln EUR. Okazuje się jednak, że zwycięzca może sporo zaoszczędzić. Część prac sfinansuje bowiem GDDKiA.

— Mamy oszczędności powstałe z tańszej niż planowano realizacji wielu kontraktów drogowych. Aby przyśpieszyć prace na A-4, zamierzamy zbudować miejsca obsługi podróżnych (MOP) — mówi Zbigniew Kotlarek, zastępca generalnego dyrektora w GDDKiA.

Urząd wyda na ten cel 27-30 mln EUR. Zbudowanych zostanie 18 MOP o podstawowym standardzie. Będą to parkingi, toalety etc.

Po co w takim razie dyrekcja szuka koncesjonariusza? Czy jedynym jego zadaniem będzie zbudowanie bramek i pobieranie opłat? Zainteresowani deklarują, że nie. Koncesjonariusz zainwestuje też w punkty utrzymania autostrady (składownie piasku czy maszyn do odśnieżania), remonty etc. Koncesjonariusz poszuka partnerów, którzy zbudują stacje benzynowe i hotele, by poprawić standard MOP.

Potencjalni koncesjonariusze deklarują, że jeśli dyrekcja zmieni zdanie, są gotowi sami budować MOP albo refundować poniesione przez urząd wydatki.

Rozliczenia z KFD

Ciekawie wygląda też system rozliczania opłat uiszczanych przez kierowców. Będą one stanowić przychód koncesjonariusza. Gdyby jednak droga okazała się niedochodowa, brakujące środki może przekazać koncesjonariuszowi Krajowy Fundusz Drogowy. Wszystko jednak wskazuje na to, że na operowaniu tą trasą będzie można nieźle zarobić. Jeśli koncesjonariusz otrzyma od kierowców więcej pieniędzy niż oszacuje z dyrekcją w umowie koncesyjnej, wówczas nadwyżkę odda do funduszu.