„Nowy interwencjonizm” - tak brzmiał tytuł debaty inaugurującej XII edycję Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Ramy dyskusji nakreślił Sławomir S. Sikora, ekonomista i przewodniczący rady nadzorczej Citi Banku Handlowego. Przytoczył najnowszy raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, z którego wynika, że przez ostatnie dwa lata państwa częściej ingerują w gospodarkę. Katalizatorem był koronawirus. Pandemia wstrząsnęła giełdami, zachwiała rynkami ropy naftowej, zakłóciła przepływy handlowe, doprowadziła do niedoborów żywności i środków medycznych oraz zagroziła wypłacalności przedsiębiorstw.
- Nie da się ukryć, że bez udziału państwa trudno rozwiązać podstawowe problemy ludzkości — przyznał Sławomir S. Sikora, a następnie poprosił uczestników dyskusji o wskazanie złotego środka.
- Jaka musi być skala państwowego interwencjonizmu, aby był jednocześnie pozytywny dla biznesu i gospodarki – pytał.
Różne poziomy interwencji
Marek Żółtowski, senior regulatory manager w British American Tobacco (BAT), zauważył, że reprezentuje biznes, który podlega dużym regulacjom.
- Szacuję, że około 70-80 proc. naszych przychodów idzie bezpośrednio do budżetu państwa. Czasami mówię, że pracuję bardziej dla państwa niż biznesu — zażartował Marek Żółtowski.
BAT jest obecna na ponad 175 rynkach, ma fabryki w ponad 40 krajach i zatrudnia 52 tys. pracowników. Globalna działalność spółki skupia 150 mln konsumentów oraz ponad 11 mln punktów sprzedaży detalicznej. Marek Żółtowski zauważył, że branża tytoniowa stoi u progu głębokich zmian.
- Wszyscy już dawno zrozumieli, że od papierosów należy odchodzić. By ta transformacja przebiegała pomyślnie, potrzebuje ona wsparcia państwa na różnym poziomie. Niestety, w ostatnich latach mnożą się idee, które przybierają postać ideologii. Ich twórcy nie posiłkują się nauką, ale niezdrowymi emocjami — podkreślił menedżer.
Jego zdaniem w debacie publicznej zderzają się dwa podejścia do nikotynizmu.
- Pierwsze z nich, ideologiczne, mówi, że należy sięgnąć po rozwiązanie z lat 20. XX wieku, czyli wprowadzić prohibicję. Drugie podejście zakłada, że ludzie nie są aniołami, dlatego musimy zachęcać ich w sposób behawioralny, bo człowiek postępuje racjonalnie, ale podlega różnym impulsom. Dlatego rolą państwa powinno być stwarzanie zachęt i przestróg, które mają poparcie w nauce — tłumaczył Marek Żółtowski.
Marek Żółtowski zaapelował o mądrzejszą i uporządkowaną legislację. Jako przykład podał Unię Europejską — jej regulacje z ostatnich kilku lat liczą w sumie ponad 50 tys. stron plus setki różnych opracowań. Zauważył, że Bruksela, ale też i Warszawa powinny chętniej sięgać po konsultacje publiczne oraz tworzyć regulacje w oparciu o dowody.
- Niestety, głos wielu organizacji biznesowych nie jest wysłuchiwany, a przecież mogłyby wzmacniać jakość stanowionego prawa — podkreślił Marek Żółtowski.
Zapomniany kodeks
- Co zrobić, aby biznes znów był słyszalny - dopytał Sławomir S. Sikora.
Marek Żółtowski zaproponował powrót do Kodeksu Konsultacji oraz opracowywanie założeń regulacji analogicznie do procesu legislacyjnego w UE z obowiązkową rewizją przepisów ex post. Dodatkowo należy docenić i wzmocnić rolę Rady Dialogu Społecznego, która jest głosem reprezentatywnych organizacji pracodawców oraz związków zawodowych. Warto też tworzyć przestrzeń dla przedstawicieli nauki oraz organizacji społecznych, by zapewnić, że przepisy zostały szeroko skonsultowane a ich wpływ należycie zbadany.
Opinię tę podziela Henryka Bochniarz, ekonomistka i prezes Konfederacji Lewiatan.
- Bez słuchania głosu obywateli i biznesu uderzymy w górę lodową. A z naszego doświadczenia wynika, że wyłączny udział państwa w gospodarce doprowadzi do nieefektywności — zaznaczyła Henryka Bochniarz i jednocześnie podkreśliła, że nigdy w historii nie było takiego nasilenia państwowego interwencjonizmu, jak obecnie.
Piotr Grabowski, radca prawny, podkreślił, że w Polsce od 2015 r. uchwalono ponad 2 tys. aktów prawnych, których adresatami są przedsiębiorcy. To jego zdaniem legislacyjny labirynt.
- Połapanie się, kto i co ma zrobić, jest porażająco czasochłonne i kosztowne. Jestem zwolennikiem prostych, łatwych rozwiązań. Dzisiaj kwestie podatkowe planuje się w perspektywie roku lub dwóch lat. Marzę, aby wydłużyć ją do 10 lat, ale to pewnie pobożne życzenie.
- Musimy pogodzić się z interwencjonizmem, co pokazał najpierw kryzys z 2008 r., a później pandemia COVID-19 i wojna w Ukrainie — przyznał Marek Górski, przewodniczący rady nadzorczej Grupy Ergis.
Dodał jednak, że w Polsce państwo zbyt silnie ingeruje w gospodarkę.
- Nie wszystkie interwencje są skuteczne, ponieważ politycy to najczęściej ludzie, którzy nie mają doświadczenia w zarządzaniu firmami.
Radę dla uczestników dyskusji miał też prof. Andrzej K. Koźmiński, ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego. Podkreślił, że biznes powinien poważniej potraktować hasło „społecznej odpowiedzialności biznesu”.
- To nie mogą być wyłącznie działania PR, tworzenie złudzeń i obrazków — przekonywał. Biznes może być aktywny w wielu miejscach, gdzie państwo pozostawia luki, zaczynając od edukacji, a na szkolnictwie wyższym kończąc – podsumował prof. Andrzej K. Koźmiński.

