Państwo wywłaszczy informatyków

Sejm jest o włos od zniesienia mechanizmu ochrony autorskiej twórców aplikacji. Na razie tych, którzy informatyzowali sądy, prokuratury i komorników

Sejm uchwalił nowelizację prawa o ustroju sądów powszechnych. Zakłada m.in. losowe przydzielanie spraw sędziom i zwiększenie wpływu ministra sprawiedliwości na obsadę stanowisk prezesów sądów. W politycznych kłótniach dotyczących niezawisłości sędziowskiej umknął jednak stricte biznesowy element tej ustawy. Przyznaje ona ministrowi sprawiedliwości, którym obecnie jest Zbigniew Ziobro, prawo do przenoszenia na skarb państwa autorskich praw majątkowych do systemów informatycznych wykorzystywanych przez sądy, prokuratury i komorników. Jeśli Senat tego nie zmieni (lub posłowie odrzucą jego poprawki), a prezydent nowelę podpisze, minister sprawiedliwości będzie mógł wywłaszczyć dowolną firmę informatyczną, która sprzedała swoje oprogramowanie do sądów czy prokuratur. Zarówno niewielką, polską, jak też koncerny, jak niemiecki SAP czy amerykański Microsoft, którego system operacyjny pracuje praktycznie na każdym komputerze biurowym.

Zobacz więcej

SPRAWIEDLIWOŚĆ IT: Polityczne zaplecze chce przyznać Zbigniewowi Ziobrze, ministrowi sprawiedliwości, i jego następcom nowe uprawnienie — możliwość wywłaszczania z praw autorskich firm IT, które dostarczyły swoje oprogramowanie do sądów, prokuratur i komorników. Adam Chelstowki/FORUM

Podstawa ochrony producenta

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) uważa, że to cios w podstawy funkcjonowania producentów oprogramowania.

— Wywłaszczanie twórców oprogramowania, dla których ochrona praw autorskich stanowi podstawowy mechanizm ochrony ich interesów i produktów, uważamy za niedopuszczalne. Istnieją alternatywne, powszechnie znane metody zabezpieczenia strony zamawiającej przed ryzykiem wynikającym z braku dostępu do kodów źródłowych oprogramowania. Zastosowanie przepisów do oprogramowania obecnie użytkowanego stanowić będzie rażące naruszenie umów, na podstawie których oprogramowanie jest udostępniane. Przepis ma także zdecydowanie charakter korupcjogenny, gdyż pozostawia w zasadzie swobodną decyzję o uwłaszczeniu oprogramowania — wartego często wiele milionów złotych — w rękach urzędników — podkreśla Borys Stokalski, prezes PIIT.

— W pełni przychylamy się do stanowiska przedstawionego przez PIIT. Jako członkowie tej organizacji i przedstawiciele branży obecni na polskim rynku od ponad dwóch dekad wyrażamy gotowość do podjęcia debaty nad zaproponowanymi rozwiązaniami. Konstruktywny dialog między sektorem publicznym a prywatnym wielokrotnie pomagał osiągać w Polsce rozwiązania służące interesowi publicznemu. Jesteśmy przekonani, że współpraca przy regulacjach da możliwość wypracowania zapisów, które zabezpieczą zarówno twórców rozwiązań informatycznych, jak i cele administracji publicznej — mówi Kinga Piecuch, prezes firmy SAP Polska, która w 2011 r. podpisała gigantyczny kontrakt na informatyzację wymiaru sprawiedliwości.

Przedstawiciele biznesu podkreślają, że zapis ustawowy stanowi bardzo niebezpieczny precedens, ale wynika zapewne z chęci rozwiązania jakiegoś doraźnego problemu.

— Jestem przekonany, że ten przepis wynika wyłącznie z pewnej potrzeby chwili. Jest to naciągane pod konkretną sprawę, z którą boryka się Ministerstwo Sprawiedliwości, ale przepis ma charakter uniwersalny — podkreśla Krzysztof Kajda, radca prawny Konfederacji Lewiatan.

Tę wersję zdaje się potwierdzać jeden z zapisów ustawowych. Do wywłaszczenia ma dochodzić, gdy „porozumienie w tym zakresie z osobą, której przysługują majątkowe prawa autorskie do programu komputerowego, napotyka na przeszkody”.

— „Przeszkody” to pojęcie, pod które można podstawić wszystko, nawet najmniejszą różnicę zdań w negocjacjach. Zresztą zaraz może się okazać, że podobne przepisy prawa obejmą cały sektor publiczny. A przecież wywłaszczenie z autorskich praw majątkowych oznacza nie tylko to, że użytkownik aplikacji może sobie ją dowolnie modyfikować. Oznacza też, że może ją sprzedawać innym użytkownikom. Na taką awanturę z międzynarodowymi koncernami rząd pewnie nie pójdzie, ale dla polskich firm to katastrofa — zżyma się przedstawiciel firmy IT, chcący zachować anonimowość.

Nieruchomości tak nie bolą

Zdaniem Bartłomieja Wróblewskiego, posła PiS reprezentującego wnioskodawców (nowelizacja była projektem poselskim), opcji wywłaszczenia nie należy jednak demonizować.

— Tak jak każde inne wywłaszczenie, musi się ono odbyć za słusznym odszkodowaniem, podlegającym kontroli sądowej. Ustawa rzeczywiście zawiera ograniczenie prawa własności, ale analogiczne, jak każde inne wywłaszczenie na cel publiczny. Zakładamy racjonalność działania władzy publicznej, która przecież nie wywłaszcza wszystkich z nieruchomości, choć ma taką możliwość. Tak samo w tym przypadku. Mówimy o pewnej możliwości, nie twierdzimy, że dotknie wszystkich. Należy też pamiętać, że część oprogramowania zapewnia dostęp do baz danych zawierających tzw. dane wrażliwe z informacji o poszczególnych sprawach. Przez wiele lat instytucje publiczne nie w pełni zdawały sobie sprawę z wagi podpisywanych umów i możliwych konsekwencji dostępu podmiotów prywatnych do danych wrażliwych — tłumaczy Bartłomiej Wróblewski.

 

OKIEM PRAWNIKA
To bardzo nietypowy przepis

MIKOŁAJ SOWIŃSKI, partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki Szlęzak

Brzmienie przepisu sugeruje, że skarb państwa ma złe doświadczenia we współpracy z dostawcami oprogramowania. To bardzo nietypowy przepis. Uzyskanie praw do oprogramowania, które zostało stworzone specjalnie na potrzeby wymiaru sprawiedliwości, ma jak najbardziej uzasadnienie. Jednak naturalnym sposobem jest nabycie praw w drodze umowy, którą poprzedzają dobrze przygotowane specyfikacje istotnych warunków zamówienia. Jeżeli przepis miałby dotyczyć standardowego oprogramowania na rynku, to zastosowanie go byłoby problemem dla wielu producentów i mogłoby wiązać się z niechęcią startowania w przetargach, choćby dlatego, że pojawiałoby się ryzyko obowiązku ujawnienia kodów źródłowych. Druga sprawa to kwestia wynagrodzenia z tytułu uzyskanych praw przez skarb państwa. Od decyzji określającej wynagrodzenie przysługuje odwołanie do sądu powszechnego. Innym odwołaniom tego typu towarzyszą szczegółowe przepisy w kodeksie postępowania cywilnego. Brak takich przepisów w tym przypadku może powodować niejasności proceduralne.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Państwo wywłaszczy informatyków