Państwowe TFI chce emerytur

Niszowy fundusz ma pomysł na zaistnienie w pracowniczych planach kapitałowych. Koncepcja bazuje na politycznym wsparciu

Mały może więcej? Może, jeśli państwo pomoże. Z takiego założenia wychodzi Leszek Milczarek, wiceprezes MS TFI. Stanowisko objął jako pierwszy z obecnego zarządu. Było to trzy miesiące po tym, jak Antoni Macierewicz został ministrem obrony, który wykonuje uprawnienia skarbu państwa w Polskiej Grupie Zbrojeniowej — jedynym akcjonariuszu MS TFI. Kilka lat temu, bez specjalnych sukcesów, zarządzał funduszem Idea Surowce Plus. Ewakuował się stamtąd, gdy trzy pierwsze fundusze Idei (potem zmieniła nazwę na Inventum) zawiesiły obsługę klientów. Teraz chce szerzej zaistnieć na rynku przy pomocy MS Parasolowego FIO.

JUŻ WSZYSTKO WIEMY:
Zobacz więcej

JUŻ WSZYSTKO WIEMY:

Przez opłaty za zarządzanie OFE za granice wypłynęły ogromne pieniadze, ale wtedy nie było innego wyjscia. Potrzebowalismy know-how, którego w Polsce nie było. Obecnie zagraniczne instytucje finansowe nie maja zadnej przewagi nad polskimi. Polacy zatrudniani w zagranicznych firmach nabrali odpowiedniego doswiadczenia i z powodzeniem moga przekazywac wiedze nastepnym — twierdzi Leszek Milczarek, wiceprezes MS TFI. SZYMON ŁASZEWSKI

— Ideą powołania MS Parasolowego FIO było budowanie bazy pod zarządzanie grupowymi programami emerytalnymi. Najpierw uruchomiliśmy PPE u siebie, a teraz wyszliśmy z ofertą szerzej, do spółek zewnętrznych. Chcemy też uczestniczyć w zapowiedzianych pracowniczych planach kapitałowych. Jesteśmy przygotowani do udziału w tym projekcie i w nim widzimy swoją rolę — podkreśla Leszek Milczarek, wiceprezes MS TFI.

Pracownicze plany kapitałowe (PPK) mają być elementem dobrowolnego oszczędzania w ramach kolejnej reformy emerytalnej. W ramach PPK pracodawcy odprowadzaliby za pracowników dodatkowe składki emerytalne, co miałoby zniechęcać pracowników do rezygnacji wpłacania swojej części składki i tym samym rezygnacji z programu. Ostatnio rząd zapowiedział, że PPK zaczną działać z początkiem z 2019 r. Mają 11,4 mln potencjalnych uczestników, z czego ponad 2 mln z tzw. budżetówki.

Lepsi od PKO BP i PZU

Leszek Milczarek proponuje, by w ramach prac nad nowym systemem emerytalnym preferowane były instytucje, za którymi stoi polski kapitał. — Nie jestem pewny, czy powinien być to zapis ustawowy, ale krajowe instytucje finansowe powinny być preferowane w nowym systemie. Zwłaszcza że PPK obejmą wiele instytucji państwowych, których dane należą do wrażliwych — mówi Leszek Milczarek. Wskazane byłoby też, by były to instytucje jak najbardziej państwowe.

— Tylko około 30 proc. dywidend wypłacanych przez TFI PZU i PKO TFI trafia ostatecznie do skarbu państwa. Taki udział ma on bowiem w firmie ubezpieczeniowej i banku. W naszym przypadku 100 proc. dywidendy trafi do skarbu państwa. Z ekonomicznego punktu widzenia nasza przewaga jest więc oczywista — uważa Leszek Milczarek.

Tyle że z ostatnich sprawozdań finansowych wynika, że aktywa MS Parasolowego FIO stanowią zaledwie 0,02 proc. z 17,9 mld zł, jakie PKO Parasolowy FIO osiągnął na wolnym rynku. MS TFI obecne jest natomiast na rynku nieruchomości, jest m.in. właścicielem siedziby warszawskiej giełdy. Składki PPK mogłyby jednak szybko zwiększyć skalę biznesu MS TFI na rynku kapitałowym, nawet gdyby popłynęły tam wyłącznie z sektora publicznego.

Lekko licząc, nawet przy minimalnych poziomach składki (2 proc. po stronie pracownika i 1,5 proc. od pracodawcy), sama budżetówka przekazywałaby do PPK 2,5 mld zł rocznie. Według Leszka Milczarka preferencje dla TFI w 100 proc. państwowych powinny wynikać z odpowiedzialności państwa za przyszłość swoich obywateli. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że w przypadku OFE ogromne opłaty wypłynęły za granicę poprzez opłaty za zarządzanie.

— Na końcu za emerytury i tak odpowiada skarb państwa. W życiu zaś różnie bywa. Gdy upadł bank Lehman Brothers, w Stanach Zjednoczonych pojawiły się problemy z oszczędnościami emerytalnymi. Musimy więc mieć z tyłu głowy, że w sytuacji krytycznej odpowiedzialność za cały system i tak przejdzie na państwo — zaznacza Leszek Milczarek.

To byłby drugi ZUS

Komentarza PKO TFI i TFI PZU nie udało nam się zdobyć. Przedstawiciele prywatnych TFI — zarówno o polskim, jak i obcym kapitale — nie kryją zaś dezaprobaty dla pomysłów Leszka Milczarka.

— Nie ma żadnej gwarancji, że podmioty państwowe będą zarządzały PPK lepiej od komercyjnych. Kryteriami dopuszczającymi do udziału w nowym systemie powinny być kapitały i doświadczenie w zarządzaniu. Od jakości zarządzania zależy, jakie kiedyś będą wypłaty z PPK — podkreśla Leszek Jedlecki, wiceprezes NN Investment Partners.

— Koncepcja, by PPK prowadziły w 100 proc. państwowe TFI, sprowadza się do tego, że zbudowalibyśmy drugi ZUS. Po co więc w ogóle robić PPK? Równie dobrze składki na PPK można od razu przelać do ZUS. Gdybym był jednak prezesem szerzej nieznanego, państwowego TFI, to też bym się zastanawiał, jak szybko zdobyć parę miliardów aktywów. A najprościej to osiągnąć, wpisując do ustawy, że nikt inny tymi pieniędzmi nie może zarządzać. Mam jednak nadzieję, że zmiany nie będą szły w tym kierunku i zainspirują Polaków do oszczędzania na starość — komentuje Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Państwowe TFI chce emerytur