Paraliż Sejmu uleczą jak najszybsze wybory

Jacek Zalewski
23-08-2007, 00:00

Przebieg wydarzeń w Sejmie przewidzieliśmy w poprzednim komentarzu. Wczoraj marszałek Ludwik Dorn niczym niedźwiedź opędzał się przed kąsającą go sforą i trwał w fotelu, wykorzystując swoje betonowe umocowanie w regulaminie Sejmu. Do 1997 r. kierownictwo izby było kolegialne, ale dziesięć lat temu Akcja Wyborcza Solidarność przeforsowała dla Macieja Płażyńskiego jednoosobową władzę marszałka, a potem kolejne rządzące ekipy chętnie z tego korzystały.

Przypomniane wczoraj na tych łamach przysłowie „Nec Hercules contra plures” sprawdziło się i wieczorem osamotnione PiS pękło, składając własny wniosek o skrócenie kadencji! W Sejmie uformowała się opozycyjna większość, licząca ponad 270 posłów. Politycznie to koalicja „tęczowa”, ale taktycznie zjednoczona w pragnieniu pomszczenia swoich krzywd. W związku z tym najlepszym wyjściem dla PiS staje się ucieczka do przodu, czyli dołożenie własnego wniosku do tych dawno wniesionych przez SLD i PO.

Najważniejszym punktem wczorajszych obrad było rozpatrzenie sprawozdania z wykonania w 2006 r. budżetu państwa oraz polityki pieniężnej. Rachunkowo i rzeczowo — co potwierdziła Najwyższa Izba Kontroli — budżet wykonany został dobrze. Dzięki nieprzejmowaniu się gospodarki zgiełkiem politycznym, deficyt 25,1 mld zł wyszedł mniejszy od kotwicy, zarzuconej przez rząd Kazimierza Marcinkiewicza na poziomie 30,5 mld zł. Paradoksem jest okoliczność, że poślizg z uchwalaniem budżetu 2006 o mało nie spowodował skrócenia kadencji na samym jej początku. Wtedy bracia Kaczyńscy okazali posłom łaskę, a dzisiaj ci niewdzięcznicy w znacznej części będą głosować przeciwko absolutorium dla odchodzącego rządu.

Przypomnijmy, że absolutorium, czyli skwitowanie, jest instytucją prawa finansowego i ściśle wiąże się z wykonaniem budżetu czy planu finansowego. Formalnie oceniany jest rząd czy zarząd istniejący 31 grudnia, realnie zaś — trwający w chwili rozpatrywania absolutorium przez parlament czy radę. Być może w odwecie za niemożność usunięcia Ludwika Dorna większościowa opozycja odegra się na rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Niby Samoobrona wstępnie zadeklarowała poparcie, PO i SLD będą rzecz jasna głosować przeciw, ale LPR i PSL nie ujawniły postawy, zostawiając otwartą furtkę.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Paraliż Sejmu uleczą jak najszybsze wybory