Pareidolia na prąd

opublikowano: 31-03-2023, 12:30
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Inżynierowie Hyundaia wykazali się nie lada odwagą. Cokolwiek by sądzić o elektromobilności, trzeba przyznać, że Ioniq 6 jest jednym z najoryginalniejszych aut na rynku. I to nie tylko elektryków.

Pozycjonowanie:
Pozycjonowanie:
Ioniq 6 ma 4855 mm długości, co oznacza, że jest o 220 mm dłuższy od Ioniqa 5. Jest za to od niego węższy o 10 mm ( ma1880 mm) i sporo niższy – o ponad 10 cm (mierzy 1495 mm). Ioniq 5 ma też większy (o 5 cm) rozstaw osi. „Szóstka” ma być za to tańsza od starszego brata. O ile? Na razie nie wiadomo. Cenniki zostaną ogłoszone w kwietniu.
materiały prasowe

Bywa, że dopatrujemy się konkretnych kształtów w przypadkowych szczegółach. W chmurach odnajdujemy ludzkie czy zwierzęce postacie, a w zdjęciach z Marsa czy Księżyca – twarze. Podobno Kanadyjczycy dopatrywali się wizerunku diabła we włosach na portrecie królowej Elżbiety II, który w połowie lat 50. ubiegłego wieku zdobił ich banknoty. Odwiedzający Zakopane od lat dopatrują się w Giewoncie kształtu śpiącego rycerza (niektórzy śpiącego Lecha Wałęsy). To zjawisko ma nazwę. Zwie się pareidolią. Niemal zawsze towarzyszy mu poczucie nierzeczywistego charakteru własnych spostrzeżeń.

To prawda. Popatrzcie tylko na najnowszego elektrycznego Hyundaia – model Ioniq 6.

Gra w skojarzenia

Przewaga oporu:
Przewaga oporu:
Najnowszy elektryczny model Hyundaia może pochwalić się najniższym w historii marki i jednym z najniższych ma rynku tzw. współczynnikiem oporu powietrza (CX=21). To już liga Tesli 3.
materiały prasowe

Popatrz na sylwetkę Ioniqa 6 – zwłaszcza z tyłu. Pierwsze skojarzenie? W tym sęk. Pareidolia niby odpala silniki, bo na usta cisną się takie nazwy jak Porsche 911 czy Mercedes AMG GT 4 door lub pierwsze generacje CLS-a. Przód trochę jak Tesla Model 3. Przedziwnie poprowadzona linia dachu. Im dłużej patrzę, tym większy mam problem z wpakowaniem tego auta do szufladki. Nie zasługuje na tę z napisem podoba mi się, ale też nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że zdecydowanie jestem na nie. Okazuje się, że ów kłopot mam nie tylko ja. Wiele osób, z którymi rozmawiałem o aparycji Ioniqa 6 mówi, że nie są w stanie wyrazić konkretnej opinii na ten temat. Inaczej mówiąc: nie wiem, czy mi się podoba, ale na pewno jest jakiś. Nieszablonowy, oryginalny i z pewnością będzie przyciągał wzrok. Jego wygląd jest wyjątkowy bez dwóch zdań. Garbata sylwetka ma też coś wspólnego z motoryzacyjnym dizajnem z początku wieku. Czasem wydaje się, że gubi gdzieś symetrię, czasem wprost przeciwnie. Brakuje też stylistycznej wspólnoty między pasem tylnym i przednim. Przód grzeczny, ułożony i nieco nudny, tył zadziorny i oryginalny. Ioniq 6 ma też coś z auta koncepcyjnego. Doprawdy trudno uwierzyć, że to już finalna wersja. Ale tak jest.

„Szóstka” to już drugi model submarki Hyundaia – Ioniq. Dołącza do Ioniqa 5; spoczywa na tej samej płycie podłogowej. Niemniej celuje w zupełnie inną grupę docelową. „Piątka” to rodzinny crossover, „szóstka” to raczej propozycja dla singli czy par. Ma co prawda spory rozstaw osi (2,95 m), ale jest też niska, co może sugerować, że chce się podobać ceniącym sportowy sznyt. Ma zaledwie 1495 mm wysokości, to naprawdę niewiele zważywszy na to, że niemałe baterie znajdują się w podłodze. Do tego pozbawiony grilla przód, garbaty tył z dwoma spojlerami i masa aerodynamicznych ulepszaczy – a to przesunięcie przednich kół bliżej zderzaków, a to kamery zamiast lusterek czy specjalne kurtyny odpowiedzialne za minimalizowanie zawirowań powietrza. Okazuje się, że wygląd zaczyna mieć sens. Przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia. Hyundai chwali się, że jedną z największych zalet „szóstki” ma być niskie zużycie energii. Na dowód wyciąga fakt, że ten model ma najniższy Cx, czyli tzw. współczynnik oporu powietrza, w całej historii marki. Wynosi 21 (22, jeśli zamiast kamer zdecydujesz się na tradycyjne lusterka). To naprawdę niewiele.

W pogoni za WLTP

Cenna wskazówka cenowa:
Cenna wskazówka cenowa:
W USA Hyundai wycenił najtańszego Ioniqa 6 na 41,6 tys. USD. To o ponad 1,3 tys. USD mniej niż kosztuje bazowa Tesla Model 3.
www.weigl.biz

Auto będzie dostępne z baterią o pojemności 54 kWh z napędem na tylną oś lub z baterią 77,4 kWh w dwóch odmianach – z napędem na tył lub na obie osie. „Szóstka” z mniejszą baterią obiecuje zasięg 430 km, przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 8,8 s i prędkość maksymalną 185 km/h. Topowa odmiana (i taką miałem okazję pojeździć) poza napędem na cztery koła chwali się przyspieszeniem do setki w niewiele ponad 5 s, mocą 325 KM, prędkością maksymalną 185 km/h i zasięgiem nawet ponad 600 km, co oznacza, że Hyundai zakłada zużycie energii sporo poniżej 14 kWh na 100 km. Podczas pierwszych jazd okazało się, że owe założenia nie są mocno przesadzone. Zgoda, warunki sprzyjały. Temperatura około 16 st. C i trasa, na której nie dało się (znaczy, dałoby się, ale byłoby to niezgodnie z przepisami) przekroczyć 100 km/h. Wynik? 14,6 kWh na 100 km. Innymi słowy, nieco ponad 500 km zasięgu jest w zasięgu. Warto dodać, że ładowarka pokładowa nowego Hyundaia przyjmie nawet 230 kW. Co oznacza, że na naładowanie od 10 do 80 proc. pojemności akumulatora wystarczy niecałe 20 minut (oczywiście przy stacji o odpowiedniej mocy).

O ile zastosowanie różnych aerodynamicznych sztuczek rzeczywiście pomaga redukować zużycie energii podczas jazdy, o tyle redukuje też komfort pasażerów tylnej kanapy. Wystarczy że pasażer ma 180 cm wzrostu, a już poczuje się przytłoczony mocno opadającym dachem (pewnie to jest powód, dla którego widzę w tym aucie raczej dwie osoby). Do tego kanapa jest umieszczona stosunkowo nisko (to pewnie konsekwencja wpakowanych w podłogę baterii). Rezultat? Kolana pod brodą – bo baterie, a broda nisko – bo dach. Kształt auta wpływa również na kształt bagażnika. Ma 400 l pojemności, jest długi i stosunkowo wąski (znowu argument za tym, ze to auta raczej dla par).

Problemu z przestrzenią ani wygodą nie ma z przodu (a nie mówiłem?, dla par!). Fotele rozkładają niemal na płasko, a podłokietnik łatwo przerobić w niewielki stolik. Poza tym to już tak jak w innych elektrykach. Dużo materiałów z recyklingu i mnóstwo nowoczesności. Dwa 12-calowe ekrany i… dwa kolejne w drzwiach. To na nich wyświetlany jest obraz z kamer, co ma zastąpić lusterka. By korzystać z tego rozwiązania, trzeba się przyzwyczaić. Długo. Kilka godzin spędzonych z Ioniq 6 nie wystarczyło. Na szczęście można też tradycyjnie. Wystarczy pominąć ten futurystyczny gadżet, konfigurując auto.

Zupełnie jak elektromobilność

W mgnieniu oka:
W mgnieniu oka:
Hyundai Ioniq 6 jest – podobnie jak Ioniq 5 – zbudowany na platformie e-GMP, która pozwala na szybsze ładowanie (800V, 350kW). To może uzupełnić jego baterię do 80 proc. w mniej niż 20 minut.
materiały prasowe

Skoro jesteśmy przy konfiguracji, warto wspomnieć o cenie. I pewnie bym wspomniał, gdyby tylko była znana. Cenniki tej koreańskiej nowości zostaną ogłoszone w najbliższych dniach. Wiadomo dwie rzeczy. Że ma być pozycjonowany cenowo poniżej Ioniqa 5 i to, że do Polski płyną już pierwsze auta, ale w najwyższych specyfikacjach – bo bazowa wersja z małą baterią nie wejdzie, przynajmniej na razie, do polskiej oferty. Wypada więc celować w co najmniej 240–250 tys. zł.

Na razie, dla zgrubnej orientacji, mogę wspomnieć, że premierowa wersja First Edition była wyceniona na 66,4 tys. EUR. Była, bo wszystkie samochody przeznaczone na bardziej rozwinięte europejskie rynki – w wyjątkowo skromnej liczbie 2,5 tys. – klienci wykupili w jeden dzień. W Korei Południowej Ioniq 6 już jeździ po drogach, a przez 24 godziny od wprowadzenia modelu zebrano tam prawie 38 tys. zamówień. Był to dla Hyundaia rekord wszech czasów. Czyli na świecie się podoba przedziwność tego auta.

Wygląd? Dyskusyjny, ale nie obojętny. Zużycie energii? Zaskakująco niskie. Wygoda? Owszem, ale nie na tylnej kanapie. Osiągi? Imponujące, by nie rzec sportowe, ale… Ioniq 6 zdecydowanie bardziej woli na drodze styl limuzyny niż sportowca. Jak zareagują w Polsce na taką mieszankę? Zapewne tak jak reagują na elektromobilność. Większa część się zacietrzewi i powie zdecydowane i stanowcze nie. Mniejsza zakocha się bez pamięci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane