Parkiety w USA znów w okowach podaży

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2025-03-13 21:42

Czwartkowa sesja „przywróciła” stary porządek na amerykańskich giełdach i karty ponownie rozdawała strona podażowa. Indeksy znów poddały się przecenie, przez cały dzień tkwiąc w czerwonych obszarach. Kolejny też raz najsłabiej zaprezentował się segment spółek technologicznych.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na zamknięciu sesji indeks największych blue chipów Dow Jones IA zniżkował o 1,30 proc. tracąc ponad 537 pkt. Szerszy wskaźnik S&P500 spadał o 1,39 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq Composite pikował o 1,96 proc.

Na parkietach w USA już od trzech tygodni zdecydowaną przewagę zdobyły niedźwiedzie, które korzystają z utrzymującej się fali obaw związanych z kondycją największej gospodarki świata. Inwestorzy boją się, że agresywna polityka celna prezydenta Donalda Trumpa przyniesie poważne straty gospodarczemu gigantowi.

Wojna handlowa eskaluje w pełnowymiarowy konflikt, a nowymi taryfami obejmowane są kolejne produkty, nawet te, które we wcześniejszych analizach nie były brane pod uwagę. W czwartek emocje podgrzały groźby odnośnie nałożenia 200 proc. ceł na alkohole pochodzące z Unii Europejskiej.

Obawy o recesję zbagatelizował tymczasem były sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin, który zarządzał amerykańskim budżetem za czasów pierwszej prezydentury Trumpa. Stwierdził, że gospodarkę dosięgnie pewne spowolnienie, ale nie recesja. W jego opinii, giełdzie przyda się korekta.

Tymczasem rynek Nasdaq już przed czwartkową sesją, która pogłębiła straty znalazł się w obszarze korekty. Od rekordowego poziomu oddalił się już o około 15 proc. Z kolei indeks małych spółek Russell 2000 zbliża się do rynku niedźwiedzia, spadając o prawie 19 proc. od swojego maksimum. Macki korekty dopadły też wskaźnik S&P500. Benchmark notując w czwartek mocną przecenę powiększył do ponad 10 proc. lukę od najwyższego zamknięcia z 19 lutego.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadła w czwartek o cztery punkty bazowe do okolic 4,27 proc. Z kolei dolar poddał się wahaniom.

Natomiast tzw. indeks strachu CBOE wzrósł w czwartek do 7-miesięcznego maksimum 29,57 pkt, podczas gdy długoterminowa średnia wynosi 17,6 pkt..

W czwartek poznaliśmy kolejne dane z amerykańskiej gospodarki. Z najważniejszych wymienić należy cotygodniowy raport z rynku pracy o zmianie liczby bezrobotnych oraz o inflacji producenckiej. W przypadku osób pozostających bez pracy, liczba tzw. nowych bezrobotnych zaskoczyła spadkiem do 220 tys. Ubyło też osób kontynuujących pobieranie zasiłku. Sugerować to może utrzymującą się odporność rynku pracy na działania władz monetarnych, które dążą do schłodzenia koniunktury.

Natomiast inflacja PPI w ujęciu miesięcznym w lutym nie uległa zmianie, zaś liczona rok do roku spowolniła do 3,2 proc. Oba odczyty okazały się niższe niż zakładali ekonomiści. Z kolei inflacja bazowa odnotowała miesięczny spadek o 0,1 proc. zaś w przypadku roku wyhamowała do 3,4 proc.

Bazując na danych LSEG, inwestorzy spodziewają się, że Rezerwa Federalna obniży koszty pożyczek o prawie 75 punktów bazowych w drugiej połowie roku.

Na tle spadającego rynku nadspodziewanie dobrze w czwartek zachowywały się papiery Intela. Kurs rósł momentami o około 15 proc. Aprecjacja sprokurowana została pozytywnym przyjęciem przez inwestorów informacji o zatrudnieniu na stanowisko dyrektora generalnego znanego weterana branży półprzewodników, Lip-Bu Tana.

Na wartości wyraźnie traciły walory spółek zaliczanych do „Wspaniałej Siódemki”, które przez większą część ostatnich dwóch lat przewodziły wzrostom na rynku. Średnia wartość akcji spółki „Mag Seven” spadła już o około 17 proc. od momentu osiągnięcia szczytu przez indeks S&P 500 19 lutego, a akcje Tesli spadły od tego czasu o około 33 proc.