Partyjna kasa nie będzie potrzebna

opublikowano: 07-08-2012, 00:00

PREZYDENTURA 2015

Wczorajsza druga rocznica zaprzysiężenia prezydenta Bronisława Komorowskiego upłynęła na dywagacjach, czy w walce o reelekcję w 2015 r. swojego delegata do Pałacu Prezydenckiego ponownie wystawi Platforma Obywatelska, a w szczególności, czy wesprze jego kampanię partyjną kasą.

W naszym niedookreślonym ustroju (niby parlamentarno-gabinetowy, ale z domieszką prezydencką) relacje głowy państwa z jej partią rzeczywiście są dziwaczne. Na przykład w USA oczywistą oczywistością jest automatyczne nominowanie przez konwencję Demokratów urzędującego prezydenta Baracka Obamy.

U nas zaś wszyscy, poza indywidualistą Lechem Wałęsą, wybrani bezpośrednio partyjni prezydenci — Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski — niby składają legitymacje, ale późniejszą działalnością potwierdzają, że to fikcja. Naprawdę ma sens porównanie z istniejącą w początkach Rosji sowieckiej niezwykle przydatną propagandowo instytucją tzw. bezpartyjnego bolszewika (BB).

Jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, w 2015 r. znowu będziemy przerabiali zbitkę wyborów prezydenckich z parlamentarnymi. Ale nie tak dosłowną, jaką pamiętamy z 2005 r., lecz nieco rozsuniętą w czasie. Głowę państwa wybierzemy w czerwcu, a Sejm i Senat po wakacjach.

W związku z tym okoliczność, że Bronisław Komorowski wystartuje wcześniej w formule BB, wydaje się korzystna i dla niego, i dla PO, a najbardziej dla wyborczej kasy partyjnej. Bo niewystawienie przez obecną przewodnią siłę jakiegoś innego kandydata jest pewne — z jej punktu widzenia obecny gospodarz Pałacu Prezydenckiego sprawdza się tam doskonale.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu