Parytety na banknoty

opublikowano: 15-04-2015, 00:00

Zredukować seksizm na banknotach i wprowadzić choć jedną damę do pieniężnego panteonu — słychać w Kanadzie i USA. Inne kraje, w tym Polska, już o to zadbały

Nasze pieniądze mówią coś o nas i naszym społeczeństwie. Jeśli naprawdę cenimy równość płciową i etniczną, USA powinny pokazać to światu — mówi Susan Ades, kierująca kampanią Women On 20s („Kobiety na dwudziestodolarówkę”). Kampania wystartowała 1 marca, przedstawiając internautom 15 kandydatek. Zdobiący dziś dwudziestodolarówkę Andrew Jackson, szósty prezydent USA, zakwalifikował się do podmiany na wniosek rdzennych mieszkańców Ameryki, którym podpadł wydanym w 1830 r. dekretem Indian Remove Act.

KRÓLOWE I ROBOTNICE:
KRÓLOWE I ROBOTNICE:
Polska przestrzegała parytetu na banknotach, zanim na Zachodzie stało się to modne — pierwszy banknot z kobietą mieliśmy już w 1919 r. Promowaliśmy królowe, noblistki, a nawet anonimowe robotnice.
[FOT. NBP I WARSZAWSKIE CENTRUM NUMIZMATYCZNE]

W głosowaniu zakończonym 5 kwietnia wzięło udział 256 tys. osób, których głosy pozwoliły wytypować cztery najbardziej popularne i ważne kobiety w USA, które chcieliby widzieć na banknocie: Eleonorę Roosevelt, Harriett Tubman, Rosę Parks i Wilmę Mankiller. Efekt głosowania zostanie przedstawiony prezydentowi Barackowi Obamie jako oficjalna petycja społeczeństwa USA. Podobna akcja odbyła się w Kanadzie, gdzie podpisaną przez 54 tys. obywateli petycję już wystosowano, oraz w Wielkiej Brytanii, w której kampania zaowocowała projektem banknotu 10-funtowego, który od 2016 r. ma zdobić wizerunek pisarki Jane Austin.

Kampanie spowodowały, że anglojęzyczne media zaczęły się prześcigać w poszukiwaniu krajów, które dawno przegoniły USA, Kanadę i Wielką Brytanię w równouprawnieniu wśród patronów pieniędzy. Kobiety na banknotach najbardziej docenia Szwecja, ale znaleziono je również w Syrii, Filipinach, Nowej Zelandii i Izraelu.

Polska, choć obecnie na banknotach nie ma żadnej pani, ma się czym pochwalić. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że wprowadziliśmy równouprawnienie na pieniądzach, zanim to stało się modne. I to w pełnym sensie tego słowa, bowiem wśród zasłużonych pań honorowaliśmy nie tylko królowe i noblistki, ale również proste robotnice.

Mowa oczywiście o bohaterce banknotu dwudziestozłotowego z 1950 r. zwanej „Anielką”, mającą promować wśród ludu pracującego miast i wsi także pierwiastek żeński. Na polskich banknotach kobiety pojawiły się już znacznie wcześniej, bo jeszcze przed wojną.

Jedną polską markę z 1919 r. zdobiła Jadwiga Andegaweńska, Dobrawa — żona Mieszka I — pojawiła się na 2 zł w 1930 r., a Emilia Plater w latach 1931 i 1936 na 20 zł. Z czasów bardziej współczesnych większość dorosłych Polaków pamięta oczywiście Marię Skłodowską-Curie, zdobiącą do 1995 r. banknot o nominale 20 tys. zł. Kandydatek na banknoty nam nie brakuje — Królowa Jadwiga, Elżbieta Radziwiłłówna, ale kto odważyłby się zastąpić nimi najstarszych królów?

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane