PTC domaga się przeprowadzenia konkursu od nowa
Kolekcja częstotliwości w rękach spółek Zygmunta Solorza może się skurczyć. UKE unieważniło przetarg z 2007 roku.
Jeśli Zygmunt Solorz-Żak kupi Polkomtel, będzie dysponował połową telekomunikacyjnych częstotliwości, dostępnych w Polsce — tak pisaliśmy jeszcze wczoraj. A to budziło niepokój części pozostałych operatorów. Jedna z kancelarii prawnych przygotowała nawet w tej sprawie pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Wczoraj sytuacja diametralnie się zmieniła. Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) unieważnił przetarg z 2007 r., który wygrały Mobyland i CenterNet (obie spółki dziś są w grupie Zygmunta Solorza). Przetarg zaskarżyła Polska Telefonia Cyfrowa (PTC) z powodów formalnych. Anna Streżyńska, prezes UKE, w 2008 roku odmówiła unieważnienia przetargu. Sprawa ciągnęła się w sądach jeszcze przez kilka lat, a w lutym Naczelny Sąd Administracyjny wydał decyzję na korzyść PTC.
Tak się nie da
Z krótkiego komunikatu UKE wynika, że przetarg został unieważniony, jednak z wypowiedzi Anny Streżyńskiej, prezes urzędu wynika, że powtórzona ma być tylko jego część.
— Chcemy ponowić cześć przetargu w zakresie oceny oferty PTC, na bazie ówcześnie złożonych ofert. To jest najuczciwsze rozwiązanie, ponieważ teraz już wszyscy nawzajem znają swoje oferty i mogliby tę widzę wykorzystać przy konstruowaniu nowych. Zacznie się za kilkanaście dni, skończy przed końcem wakacji — mówi Anna Streżyńska.
Taka procedura budzi sprzeciw nawet w Polskiej Telefonii Cyfrowej, która teoretycznie mogłaby skorzystać na ponownym rozpatrzeniu jej oferty.
— Na pierwszy rzut oka ten komunikat wygląda bardzo dobrze. Jednak po przeczytaniu medialnych wypowiedzi prezes UKE pojawiają się wątpliwości — mówi Cezary Albrecht, dyrektor biura regulacji w PTC.
Dodaje, że prawo telekomunikacyjne nie przewiduje możliwości częściowego unieważnienia przetargu ani częściowego rozpatrzenia ofert ponownie.
— Według obecnego prawa telekomunikacyjnego przetarg musi zostać unieważniony w całości. Częstotliwości, które pozostawały dotąd w posiadaniu firm, które wygrały przetarg w 2007 r. powinny zostać zwrócone. Wtedy przetarg będzie można ogłosić jeszcze raz i przeprowadzić go od nowa. W przeciwnym razie za jakiś czas znowu okaże się, ze trzeba go unieważnić — mówi Cezary Albrecht.
Decyzji UKE nie chce komentować P4 (właściciel sieci Play), chociaż Jacek Niewęgłowski, członek zarządu tej firmy mówił na naszych łamach, że nie można dopuścić, by jeden podmiot miał w rękach połowę cennych częstotliwości.
— Ten przetarg nas nie dotyczy, więc nie chcemy go komentować — mówi Marcin Gruszka z Playa.
Miliony na rezerwację
Zygmunt Solorz podchodzi do decyzji UKE ze spokojem.
— Decyzja jest zgodna z tym, co wcześniej mówiła pani prezes. Będziemy czekać na ostateczną decyzję w tej sprawie — mówi Zygmunt Solorz-Żak.
Faktycznie, już w lutym Anna Streżyńska zapowiadała, że oferta PTC zostanie dopuszczona do drugiego etapu przetargu, który w tej części zostanie powtórzony.
Nasi rozmówcy twierdzą jednak, że nawet gdyby cały przetarg ostatecznie unieważniono, odebranie CenterNetowi i Mobylandowi częstotliwości nie musiałoby uderzyć w biznesmena tak mocno, jak mogłoby się wydawać. Zwłaszcza, jeśli kupi Polkomtela. Po pierwsze, są one wykorzystywane obecnie tylko testowo. Po drugie —z pewnością oprócz zwrotu pieniędzy za częstotliwość (Mobyland za rezerwację zapłacił 102 mln zł, a CenterNet 127 mln zł) zażądałby także wysokiego odszkodowania za już poniesione inwestycje.