Od 28 kwietnia 2023 r. właściciel nieruchomości będzie musiał okazać kupującemu bądź najemcy świadectwo charakterystyki energetycznej.
W branży pojawiły się obawy, że nowy obowiązek zaszkodzi przede wszystkim rynkowi najmu, którego sytuacja już teraz jest trudna – napływ uchodźców z Ukrainy spowodował, że dostępnych mieszkań zaczęło brakować, a jednocześnie mocno wzrosły czynsze.
Niewykluczone lekkie podwyżki

Konieczność posiadania świadectwa charakterystyki energetycznej będzie dotyczyć każdego budynku albo jego części, czyli np. mieszkania, które będzie sprzedawane lub wynajmowane.
- Warto podkreślić, że obowiązek ten dotyczy tylko nowych umów, zawartych po 27 kwietnia 2023 r. Rozwiązanie budzi jednak sporo emocji i obaw, zwłaszcza po stronie obecnych właścicieli. Koszt uzyskania świadectwa charakterystyki energetycznej jest zależny od lokalizacji mieszkania, jego wielkości oraz stopnia skomplikowania układu pomieszczeń i wynosi od kilkuset do tysiąca złotych. W internecie można jednak znaleźć oferty przygotowania świadectwa nawet poniżej 200 zł dla mieszkania i 400 zł dla domu - mówi Wojciech Rynkowski, ekspert serwisu Extradom.pl.
Jego zdaniem to, że warunki na rynku najmu dyktują obecnie właściciele nieruchomości, może spowodować, że przeniosą oni dodatkowe wydatki na najemców.
– Paszport jest ważny przez 10 lat, co oznacza, że nawet, jeśli będzie kosztował 1000 zł, to jego miesięczna „amortyzacja” wynosi zaledwie nieco ponad 8 zł. Jest to kwota pomijalna przy obecnym poziomie czynszów - mówi Wojciech Rynkowski.
Podobnego zdania jest Bartłomiej Baranowski, koordynator ds. kontentu Domiporta.pl.
- Wydatek na świadectwo powinni ponieść właściciele nieruchomości, choć jestem w stanie sobie wyobrazić, że właściciel może próbować obarczyć tym kosztem mniej zorientowanych na rynku lokatorów. W przypadku jednego lokalu pod wynajem nie jest to może znaczący koszt, ale właściciel kilku będzie musiał ten wydatek zaplanować. Może to też doprowadzić do nieznacznych podwyżek czynszów – mówi Bartłomiej Baranowski.
Eksperci zwracają też uwagę, że ustawodawca przewidział kary finansowe dla osób, które zaniechają nowego obowiązku.
– W praktyce może to powstrzymać osoby chcące dokonać jednorazowego wynajmu - np. na czas długiego wyjazdu - przed podjęciem takiej decyzji. To dodatkowo pomniejszy pulę mieszkań dostępnych na rynku, komplikując już i tak niełatwą sytuację - przekonuje Wojciech Rynkowski.
Jan Dziekoński, założyciel portalu analitycznego FLTR.pl, zwraca natomiast uwagę na utrudnienia techniczne, jakie mogą się pojawić przy sporządzeniu certyfikatów.
- Trzeba będzie wejść do mieszkania, choćby po to, by je dokładnie wymierzyć. Może to być jednak utrudnione, gdy najemcy nie będzie w lokalu, bo np. wyjechał na dłużej. Wiele do życzenia pozostawia także dokumentacja starszych budynków, w której często niełatwo znaleźć informacje np. o tym, z jakich materiałów wykonano przegrody, albo czym mieszkanie zostało ocieplone. Sporządzenie certyfikatu będzie wymagało grzebania w dokumentach, a zgromadzenie wszystkich elementów układanki może potrwać nawet miesiąc – mówi Jan Dziekoński.
Lepsze planowanie wydatków
Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że przedkładanie paszportów przy wynajmie ma również dobre strony.
- W dłuższej perspektywie dostarczy wielu ciekawych danych, co pomoże m.in. planować gminom prace termomodernizacyjne – mówi Bartłomiej Baranowski.
Na dostęp do wartościowych informacji mogą liczyć również najemcy.
– Umożliwią im one bardziej racjonalny wybór nieruchomości i lepsze planowanie wydatków - mówi specjalista Extradom.pl.
Także Leszek Markiewicz, właściciel agencji NieruchomosciSzybko.pl, podkreśla, że koszty utrzymania lokalu są obecnie bardzo istotne dla potencjalnych lokatorów.
– Zwykle dokładnie sprawdzają spodziewaną wysokość opłat, związanych np. z ogrzewaniem - dodaje Leszek Markiewicz.
Zapotrzebowanie jest kolosalne
Liczba osób, uprawnionych do sporządzania świadectw energetycznych wynosi już 18 tys.
- Jeśli zaś chodzi o zapotrzebowanie na takie dokumenty, to jest ono gigantyczne. W Polsce na wynajmie mieszkań zarabia już milion osób, a przecież takie lokale mają w swoich zasobach także gminy i spółdzielnie. Przed 28 kwietnia po certyfikaty będzie się pewnie ustawiała kolejka, prawdopodobnie wielu zainteresowanych nie zdąży przed terminem – mówi Jan Dziekoński.
