Pat na górniczych torach

opublikowano: 26-02-2017, 22:00

PKP Energetyka chce sprzedać kopalniom sieć trakcyjną przy bocznicach górniczych. Te nie chcą jej kupić. Organizacje branżowe alarmują, że trakcję przejmą złomiarze…

Kolejarze obawiają się, że wywóz węgla z kilku kopalni zostanie utrudniony. Cztery organizacje kolejowe zaalarmowały Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, oraz Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury, że w końcówce 2016 r. PKP Energetyka wystawiła na sprzedaż sieć trakcyjną przy bocznicach kilku kopalni. Chodzi o linie zasilające prądem pociągi odbierające węgiel.

PKP Energetyka, której prezesem jest Wojciech 
Orzech, jest dystrybutorem prądu, zasilającego m.in. lokomotywy ciągnące
 wagony w węglem. Nie chce jednak słono płacić za utrzymanie sieci 
trakcyjnej, więc szuka na nią kupca.
Zobacz więcej

WĘGIEL POD NAPIĘCIEM:

PKP Energetyka, której prezesem jest Wojciech Orzech, jest dystrybutorem prądu, zasilającego m.in. lokomotywy ciągnące wagony w węglem. Nie chce jednak słono płacić za utrzymanie sieci trakcyjnej, więc szuka na nią kupca. Marek Wiśniewski

Wrócą spalinówki?

Sprawa dotyczy kopalni Brzeszcze (należy do Tauronu), Ziemowit Lędziny, Piast, Dębieńsko (należą do Polskiej Grupy Górniczej) i Wesoła Mysłowice (należy do Katowickiego Holdingu Węglowego). Kopalnia Dębieńsko jest wprawdzie zamknięta, ale pozostałe to najaktywniejsze kopalnie w Polsce. „W tych lokalizacjach odprawianych jest w ciągu doby bardzo dużo pociągów towarowych o tonażu około 3000 ton brutto” — napisali przedstawiciele organizacji zrzeszających kolejowe firmy. Kolejowe organizacje proszą rząd, by wsparł finansowo kopalnie w przejęciu sieci trakcyjnej, obawiając się, że zostanie ona sprzedana na złom.

— Jeżeli zostanie zlikwidowana sieć trakcyjna na bocznicach, wówczas wzrosną koszty przewozu węgla, ze względu na konieczność używania lokomotyw spalinowych przy dojazdach do kopalni — twierdzi Ryszard Wnukowski, rzecznik PKP Cargo. Wydłuży się także czas transportu, bo lokomotywy spalinowe trzeba będzie po wyjechaniu z kopalni zmienić na elektryczne, co także pogorszy przepustowość sieci.

— Poza logistycznym kłopotem, będzie to też kłopot ekologiczny — dodaje Zygmunt Siarkiewicz, dyrektor ds. realizacji przewozów w CTL Logistics. Rządowi urzędnicy na razie się nie wypowiadają.

Na złom nie oddadzą

W branży kolejowej zawrzało. Przeciwnicy prywatyzacji PKP Energetyka (w 2015 r. została sprzedana funduszowi CVC) podkreślają, że przestrzegali przed sprzedażą spółki i jej infrastruktury, ważnej dla funkcjonowania wielu obszarów gospodarki. PKP Energetyka studzi emocje.

— Sprawę własności sieci trakcyjnej przy bocznicach należących do kopalni PKP Energetyka próbuje rozwiązać od 2010 r., kiedy jeszcze spółka była własnością państwowej grupy PKP. Od tego czasu cyklicznie spotykamy się z przedstawicielami kopalni, proponując sprzedaż sieci trakcyjnej — mówi Wojciech Orzech, prezes PKP Energetyka. Spółka chce sprzedać tę sieć, bo przysparza jej ona strat i nie jest związana z jej podstawowądziałalnością. Wojciech Orzech informuje, że różne elementy infrastruktury kolejowej w Polsce zaczęto dzielić w 1998 r. Większość sieci torowej i związanej z nią trakcyjnej przypadła PKP Polskim Liniom Kolejowym, które jako zarządca mogą pobierać od użytkowników opłaty za dostęp i dotację od państwa. W kilku kopalniach natomiast właścicielem sieci trakcyjnej jest PKP Energetyka.

— Nasze słupy i infrastruktura są ulokowane na gruntach kopalni. Musimy z tego tytułu płacić za użytkowanie terenu oraz ponosić koszty utrzymania i napraw sieci, ale nie możemy od użytkowników pobierać z tego tytułu opłat. Mamy zatem koszty, a nie mamy przychodów — stąd biorą się straty. Dlatego też od kilku lat staramy się sprzedać tę sieć kopalniom — tłumaczy Wojciech Orzech.

Zapewnia, że PKP Energetyka nie prowadzi rozmów z firmami handlującymi złomem, sieć chce sprzedać jedynie spółkom górniczym, po cenie zbliżonej do ceny złomu miedzi. Część kopalnianych trakcji udało się zresztą już zbyć. Infrastrukturę prowadzącą do kopalni Jastrzębskiej Spółki Węglowej kupiła należąca do niej Jastrzębska Spółka Kolejowa. Pozostali nie palą się jednak do zakupów.

Rozwiązania nie ma

Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do PGG, Tauronu i KHW. — PGG bezwzględnie sprzeciwia się sprzedaży i likwidacji sieci trakcyjnych na bocznicach kolejowych Ruchu Piast i Ruchu Ziemowit. Spółka poprosiła PKP Energetykę o unieważnienie postępowania. Stoimy na stanowisku, że po sprzedaży nowy właściciel nie będzie musiał zapewnić dostaw energii, co może powodować problemy w przewozach kolejowych węgla — mówi Tomasz Głogowski, rzecznik PGG. Tauron dotychczas nie otrzymał zapytania w tej sprawie. Jeśli otrzyma, przeanalizuje możliwość zabezpieczenia infrastruktury — poinformowało biuro prasowe spółki. KHW przysłał natomiast pismo z lipca 2016 r., które przekazał wcześniej Ministerstwu Energii i PKP. „KHW nie jest zainteresowana zakupem przedmiotowych urządzeń” — czytamy w piśmie.

Brak entuzjazmu górniczych firm nie dziwi. KHW w najbliższych dniach grozi utrata płynności (dlatego ma być ratowana przez PGG). Dokapitalizowania potrzebuje też PGG. Tauron ratunku wprawdzie nie potrzebuje, ale ma wśród priorytetów dbanie o koszty i płynność. Rozwiązania kopalnie jednak nie proponują. KHW podkreśla natomiast, że uważa za „bezwzględnie” zasadne, aby to PKP Energetyka dalej eksploatowała urządzenia. Bo jeśli nie ona, to trakcja może zostać zlikwidowana, a to „może zakłócić funkcjonowanie transportu kolejowego”. Dalej KHW wyraża nadzieję, że „PKP Energetyka znajdzie rozwiązanie”. Od listu minęło już ponad pół roku, rozwiązania brak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Pat na górniczych torach