Pod koniec września dwie giełdowe firmy windykacyjne, Best i Kredyt Inkaso (KI) poinformowały o rozpoczęciu negocjacji w sprawie fuzji. Na wczorajszym walnym KI do rady nadzorczej miało wejść dwóch kandydatów Besta, posiadającego prawie 33 proc. akcji KI. Początkowo mieli to być Urszula Rybszleger (założycielka kancelarii prawnej obsługującej Besta) i Piotr Urbańczyk, były prezes Meritum Banku. Pierwsza kandydatura, jako bezpośrednio powiązana z Bestem, nie spodobała się jednak inwestorom finansowym i tuż przed walnym została zastąpiona Mariuszem Banaszukiem, do niedawna prezesem Warsaw Equity Management. — Mariusz Banaszuk i Piotr Urbańczyk to osoby z rynku finansowego, z bogatym doświadczeniem i mające wszelkie kompetencje, by jako członkowie rady dobrze rozumieć przedmiot działalności KI oraz troszczyć się o interesy spółki i wszystkich akcjonariuszy — przekonywał przed walnym Krzysztof Borusowski, prezes i większościowy akcjonariusz Besta.



Zaznaczył też, że rozumie stanowisko niektórych funduszy, które chcą zająć jak najlepszą pozycję przed rozmowami o parytecie wymiany akcji.
— Potrzebujemy jednak chwili spokoju na przygotowanie warunków połączenia i zaprezentowanie ich pozostałym akcjonariuszom KI. Wierzymy, że przekona ich wizja tego, co możemy osiągnąć dzięki połączeniu — mówił przed walnym Krzysztof Borusowski.
Wszystkich nie przekonał. Obaj kandydaci dostali po 55 proc. oddanych głosów, co jednak w przypadku KI nie wystarcza — statut spółki wymaga 60 proc. A pozostali akcjonariusze, wśród których najwięksi to Generali OFE (15 proc.) i Aviva Investors (8,9 proc.), w większości wstrzymali się od głosu. Zapewne zdecydowały wątpliwości podnoszone na walnym przez Artura Górnika, byłego prezesa KI oraz przedstawiciela Querqus TFI, podkreślające kontrowersyjność wyboru do rady KI osób, rekomendowanych przez konkurencyjną spółkę.
Paweł Szewczyk, prezes KI, uspokajał, że aż do ewentualnej uchwały walnego o połączeniu z Bestem spółka ta w rozmowach jest traktowana jak konkurent, co oznacza np., że obaj windykatorzy nie przekazują sobie nawzajem informacji poufnych, a te trafiają tylko do wynajętych profesjonalnych doradców.
Niewybranie kandydatów Besta oznacza, że rada KI działa w kadłubowym składzieczterech zamiast sześciu członków i nie może podejmować uchwał, co oznacza konieczność zwołania kolejnego walnego i być może wyboru członków nadzoru w drodze głosowania grupami. To zamieszanie dowodzi, że fundusze, tak jak pisał „PB”, są rozczarowane tym, że KI nie udało się znaleźć zagranicznego inwestora, który ogłosiłby wezwanie.
Jedynym zadowolonym może być znany inwestor giełdowy Robert Buchajski, którego fundusz Agio RB FIZ 10 września 2015 r. sprzedał Bestowi prawie 30 proc. akcji za ponad 150 mln zł, czyli po 40 zł za akcję, gdy dzisiejszy kurs oscyluje wokół 27 zł.