Patologie w onkologii (cd.)

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2014-03-05 00:00

Publiczne szpitale kupują bez przetargów sprzęt do leczenia nowotworów. Nie tylko przepłacają, ale również naruszają prawo

W Polsce brakuje pieniędzy na leczenie raka. Ponad rok temu „PB” sygnalizował, że zapewne brakowałoby ich mniej, gdyby ośrodki leczenia raka tak często nie kupowały kosztownego sprzętu onkologicznego bez przetargu. Potwierdzają to ostatnie ustalenia Urzędu Zamówień Publicznych (UZP), który zaniepokojony dużą liczbą zamówień z wolnej ręki na sprzęt onkologiczny wszczął kilka kontroli.

UMYWA RĘCE: W listopadzie 2011 r. Rada ds. Zwalczania Chorób Nowotworowych ustaliła, że „w celu uzyskania niższych cen” od 2012 r. sprzęt do naświetlań będzie kupowany centralnie. Resort zdrowia,
 kierowany przez Bartosza Arłukowicza, poparł pomysł, by zaraz z niego zrezygnować. Tłumaczy, że zdecydowały możliwe trudności w opracowaniu wspólnej specyfikacji (i brak niezależnych specjalistów, którzy
 mogliby ją opracować) oraz zagrożenie, że ośrodki otrzymałyby sprzęt niekompatybilny z już posiadanym. Podkreśla, że za wybór trybu zamówienia, zapewniającego zachowanie uczciwej konkurencji i równe
 traktowanie wykonawców, odpowiadają szefowie szpitali i centrów onkologii. [FOT. WM]
UMYWA RĘCE: W listopadzie 2011 r. Rada ds. Zwalczania Chorób Nowotworowych ustaliła, że „w celu uzyskania niższych cen” od 2012 r. sprzęt do naświetlań będzie kupowany centralnie. Resort zdrowia, kierowany przez Bartosza Arłukowicza, poparł pomysł, by zaraz z niego zrezygnować. Tłumaczy, że zdecydowały możliwe trudności w opracowaniu wspólnej specyfikacji (i brak niezależnych specjalistów, którzy mogliby ją opracować) oraz zagrożenie, że ośrodki otrzymałyby sprzęt niekompatybilny z już posiadanym. Podkreśla, że za wybór trybu zamówienia, zapewniającego zachowanie uczciwej konkurencji i równe traktowanie wykonawców, odpowiadają szefowie szpitali i centrów onkologii. [FOT. WM]
None
None

Brak dyscypliny

Zakończyły się trzy z nich: dotyczące dostaw sprzętu do Centrum Onkologii w Lublinie, szpitala w Sosnowcu i Dolnośląskiego Centrum Onkologii (DCO). We wszystkich UZP stwierdził, że pominięcie procedury przetargowej było bezprawne. Sprawami, po odwołaniach zamawiających, zajęła się Krajowa Izba Odwoławcza (KIO). Nie zgodziła się z UZP tylko w przypadku lubelskiej placówki. W pozostałych potwierdziła ustalenia UZP, które mówią nie tylko o naruszeniu prawa zamówień publicznych (PZP), ale także ustawy o dyscyplinie finansów publicznych.

— Powiadomiliśmy o tym rzeczników dyscypliny finansów publicznych przy regionalnych izbach obrachunkowych we Wrocławiu i Katowicach. Analizujemy też możliwość wystąpienia do sądu o unieważnienie umów — mówi Anita Wichniak- Olczak, rzecznik UZP.

O jakie umowy chodzi? Szpital w Sosnowcu w czerwcu 2012 r. zapłacił Siemensowi prawie 8 mln zł za „rozbudowę systemu diagnostyki obrazowej” tej firmy, a DCO we wrześniu 2012 r. Candeli 11,2 mln zł za „rozbudowę zintegrowanej linii radioterapeutycznej” amerykańskiej firmy Varian. W obu wypadkach UZP uznał, posiłkując się opinią biegłego, że zlecenia były w stanie wykonać też inne firmy, a właściwy opis przedmiotu zamówienia mógł pozwolić zamawiającemu na zwiększenie konkurencyjności i uzyskanie niższej ceny.

Monopol w liniach

Szczególne kontrowersje budzi sprawa DCO, bo jest jedną z wielu podobnych, a dotyczy wielomilionowych zakupów sprzętu do naświetlania. Pochłaniają one co roku ponad połowę z 250 mln zł, które Ministerstwo Zdrowia (MZ) wydaje w ramach narodowego programu zwalczania raka. Do tej puli dziesiątki milionów z własnych zasobów dokładają szpitale.

— DCO tłumaczy się tak jak prawie wszystkie duże ośrodki radioterapii. „Rada ds. Zwalczania Chorób Nowotworowych przy resorcie zdrowia zaleca preferowanie linii terapeutycznej jednego producenta, a my od lat stosujemy sprzęt X, więc musimy kupować sprzęt X”. Takie podejście ustanawia monopol dostawcy. A gdzie monopol, tam monopolistyczne ceny — mówi informator „PB”.

Od 2003 do 2011 r. wrocławska placówka podpisała z Candelą (wyłączny przedstawiciel Variana) aż 13 umów z wolnej ręki na, bagatela, ponad 80 mln zł. Za każdym razem „rozbudowując” lub „modernizując” linię do radioterapii zakupioną w przetargu w 1997 r., KIO wytknęła DCO, że w ramach „rozbudowy” wymieniło tyle aparatury (w tym najważniejsze akceleratory), że mogło zestawić nową linię do radioterapii, niekoniecznie Variana, po ogłoszeniu przetargów. Zwróciła też uwagę, że tzw. otwarte linie (zestawiane z produktów kilku producentów) są z powodzeniem stosowane w europejskich ośrodkach, a także polskim szpitalom zdarza się ogłaszać nieograniczone przetargi na doposażenie linii terapeutycznej (w 2012 r. zrobiła tak placówka z Częstochowy).

Kokosy z radioterapii

O tym, że konkurencyjne postępowania robią różnicę, świadczyć może to, że w 2012 r. jeszcze na etapie rozpoznania rynku Candela wstępnie informowała Warmińsko-Mazurskie Centrum Onkologii w Olsztynie, że akcelerator True Beam Variana kosztuje około 15,5 mln zł, a drastycznie zeszła z ceny — do 8,3 mln zł — dopiero po rozpisaniu otwartego przetargu, do którego mogli się zgłosić, i zgłosili, najwięksi jej konkurenci: RTA VC — ze sprzętem Elekty i TMS — z urządzeniem Accuraya.

Aleksander Nauman, były wiceminister zdrowia i szef NFZ za rządów SLD, a dziś wiceprezes Candeli, przyznał „PB”, że jednym z powodów niskiej ceny był „jednorazowy rabat przyznany centrum onkologii w Olsztynie jako tzw. nowemu ośrodkowi, do którego Varian realizuje pierwszą dostawę”.

— Taki, a nie inny system zakupów sprawia, że do sprzedaży pierwszego akceleratora można nawet dołożyć. W ten sposób dana firma zapewnia sobie kolejne, bardzo lukratywne, zamówienia z wolnej ręki — tłumaczy dobrze znający rynek informator „PB”.

Jak lukratywne? Candela, od lat największy beneficjent zakupów sprzętu do radioterapii dla publicznych ośrodków, z pewnością nie może narzekać. Z akt rejestrowych spółki wynika, że dostawa i serwis aparatury medycznej, czym się głównie zajmuje, jest działalnością niespotykanie zyskowną. Od 2004 do 2011 r. zarobiła na czysto 169 mln zł. W rekordowym 2007 r. jej rentowność netto przekroczyła nawet 30 proc. (przychody 111,9 mln zł, zysk netto 34 mln zł), a w pozostałych latach było niewiele gorzej.