Urząd Zamówień Publicznych (UZP) idzie za ciosem w sprawie kupowania bez przetargów aparatury do leczenia nowotworów. Po tym jak ustalił, że dwa szpitale złamały w tym zakresie prawo zamówień publicznych i ustawę o dyscyplinie finansów publicznych, zaczyna badać inne zamówienia. — Prezes UZP wszczął kontrolę kolejnych ośmiu postępowań z wolnej ręki, których przedmiot stanowił zakup specjalistycznego sprzętu medycznego — informuje Anita Wichniak-Olczak, rzecznik UZP.
![O naruszeniach prawa stwierdzonych w szpitalu w Sosnowcu i Dolnośląskim Centrum Onkologii Urząd Zamówień Publicznych zawiadomił regionalnych rzeczników dyscypliny finansów publicznych. Analizuje też możliwość wystąpienia do sądu o unieważnienie dwóch umów zakupu sprzętu zawartych przez te ośrodki z wolnej ręki.
[FOT. SHUTTERSTOCK] O naruszeniach prawa stwierdzonych w szpitalu w Sosnowcu i Dolnośląskim Centrum Onkologii Urząd Zamówień Publicznych zawiadomił regionalnych rzeczników dyscypliny finansów publicznych. Analizuje też możliwość wystąpienia do sądu o unieważnienie dwóch umów zakupu sprzętu zawartych przez te ośrodki z wolnej ręki.
[FOT. SHUTTERSTOCK]](http://images.pb.pl/filtered/bdc0f4c7-ad4c-4d60-8b4b-a51b0a407ff4/21e439df-f41d-5de9-9168-5e9fd38134f0_w_830.jpg)
Uzasadnione przypuszczenie
Wszczęcie kontroli oznacza, że szef urzędu ma „uzasadnione przypuszczenie”, że także w tych przypadkach doszło do naruszenia prawa zamówień publicznych, które mogło mieć wpływ na wynik postępowania. Skąd to „uzasadnione przypuszczenie”?
UZP zainteresował się sprawą po opisaniu jej przez „PB” na początku 2013 r. Wszczął trzy kontrole — dotyczące dostaw aparatury do Centrum Onkologii w Lublinie, szpitala w Sosnowcu i Dolnośląskiego Centrum Onkologii. W przypadku dwóch ostatnich, o wartości prawie 20 mln zł, niedawne decyzje Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) prawomocnie potwierdziły, że tryb z wolnej ręki był nieuzasadniony. A zamawiający powinni zwiększyć konkurencyjność, co mogłoby pozwolić im uzyskać niższe ceny.
To dlatego UZP postanowił pójść krok dalej. Tym razem wziął pod lupę aż osiem zleceń z wolnej ręki z lat 2011-13 o łącznej wartości, bagatela, ponad 140 mln zł. Chodzi o dwa zamówienia Instytutu Onkologii w Gliwicach i po jednym Wielkopolskiego Centrum Onkologii, Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, centrów onkologii w Warszawie i Bydgoszczy oraz wojewódzkich szpitali specjalistycznych z Rzeszowa i Łodzi.
W sześciu przypadkach dostawcą była Candela (przedstawiciel amerykańskiego Variana), w jednym RTA (dystrybutor szwedzkiej Elekty), a w ostatnim polska spółka niemieckiego Siemensa. W jednym przypadku chodzi o aparaturę do diagnostyki tomografii pozytonowej (tzw. PET), w pozostałych — o urządzenia do radioterapii.
Kokosy z radioterapii
To właśnie zakupy sprzętu do naświetlania pacjentów chorych na raka budzą największe kontrowersje. Pochłaniają co roku ponad połowę z 250 mln zł, jakie Ministerstwo Zdrowia wydaje w ramach narodowego programu zwalczania raka, i kolejne dziesiątki milionów złotych dokładane przez poszczególne szpitale.
— Prawie wszystkie duże ośrodki radioterapii od lat tłumaczą zakupy z wolnej ręki tak samo: „Rada ds. Zwalczania Chorób Nowotworowych przy resorcie zdrowia zaleca preferowanie linii terapeutycznej jednego producenta, a my od lat stosujemy sprzęt X, więc musimy kupować sprzęt X”. Takie podejście ustanawia monopol dostawcy. A gdzie monopol, tam monopolistyczne ceny — tłumaczy informator „PB”.
Największym beneficjentem zakupów sprzętu do radioterapii dla publicznych ośrodków jest od lat Candela. Jak ujawniliśmy w „PB”, jej rentowność netto w rekordowym 2007 r. przekroczyła 30 proc. (przychody 111,9 mln zł, zysk netto 34 mln zł), a w pozostałych latach było niewiele gorzej.
Patent na rozbudowę
Tylko Dolnośląskie Centrum Onkologii (DCO) od 2003 r. do 2011 r. podpisało z Candelą aż trzynaście umów z wolnej ręki na… ponad 80 mln zł — za każdym razem rozbudowując lub modernizując linię do radioterapii zakupioną w przetargu w 1997 r. KIO wytknęła DCO, że w ramach „rozbudowy” wymieniło tyle aparatury (w tym najważniejsze akceleratory), że mogło zestawić nową linię, niekoniecznie Variana, po ogłoszeniu przetargów. Zwróciła też uwagę, że tzw. otwarte linie (zestawiane ze sprzętu kilku producentów) są z powodzeniem stosowane w europejskich ośrodkach posiadających zakłady radioterapii, a również polskim szpitalom zdarza się ogłaszać nieograniczone przetargi na doposażenie linii terapeutycznej.
W 2012 r. zrobiła tak placówka z Częstochowy. To jednak wyjątek od powszechnie panującej reguły „wolnej ręki”, która sprawia, że wystarczy sprzedać pierwszy akcelerator, by zapewnić sobie kolejne, bardzo lukratywne zamówienia na lata. Czy to zgodne z prawem? Tę kwestię wyjaśnią kontrole UZP.