Patriotyczne uniesienie

Jacek Zalewski
opublikowano: 20-08-2008, 00:00

Wykorzystujący dosłownie każdy dzień do walki o prezydenturę w roku 2010 Lech Kaczyński i Donald Tusk mieli w tym samym czasie PR-owskie olśnienie. Postanowili skorzystać z ustawowej możliwości i we wtorek wieczorem wystąpić w Telewizji Polskiej, z retransmisją w TVN 24. Wobec terminowej zbitki prezes Andrzej Urbański przyznał pierwszeństwo, rzecz jasna, głowie państwa i premier zrezygnował, wykonując uderzenie wyprzedzające konferencją prasową dwie godziny wcześniej. Notabene widzów aż korciło, żeby pluralistyczna TVP puściła w Jedynce orędzie prezydenta, a w Dwójce w tym samym czasie premiera.

Owa przepychanka o czas antenowy dowodzi, że sternicy państwa traktują podpisanie dzisiejszej umowy o tarczy antyrakietowej z nabożeństwem porównywalnym ze wstępowaniem Polski do NATO czy do Unii Europejskiej. Kandydatów na ojców sukcesu jest wielu, a przecież w procesie ratyfikacyjnym umowy decydujący głos — przynajmniej w obozie prezydenckim — i tak będzie miał starszy bliźniak Jarosław Kaczyński. W końcu nie na darmo pozostaje najważniejszym, choć szeregowym, członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Dzisiaj tarcza przedstawiana jest jako gigantyczny polityczny sukces — ale poczekajmy kilka miesięcy. Wystarczy tylko przypomnieć, ile entuzjazmu i nadziei wywoływał udział Polski w interwencji w Iraku. Po latach widać, że wszystko to było oparte na jednym wielkim chciejstwie, a cała amerykańska interwencja na jednym wielkim kłamstwie wywiadów i polityków.

Salę Kolumnową Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dzisiaj przepełni atmosfera patriotycznego uniesienia, i to dosłownie — dzięki towarzyszącym umowie o tarczy antyrakietom Patriot. Ale w żadnym wypadku nie może to przesłaniać niewygodnej prawdy, że w zaczynającym się 1 października kolejnym budżecie Pentagonu pieniędzy na tarczę nie ma. Demokratyczna większość w Kongresie nie przyznała ich administracji George’a W. Busha — i raczej trudno się spodziewać, aby przyznała administracji Baracka Obamy, ponieważ hipotetyczny demokratyczny prezydent o nie w ogóle nie wystąpi. Ba, bardzo realne, że nie wystąpi również hipotetyczny republikański prezydent JohnMcCain — podobnie jak George H. Bush (senior) posłał do kosza program gwiezdnych wojen swego poprzednika i mistrza Ronalda Reagana.

Reasumując — najbardziej pomyślnym rozwiązaniem dla Polski byłoby, gdyby tarcza się potłukła, ale Patrioty nam zostały.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu