Patron hutników w lepszym nastroju

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2011-06-14 00:00

Rośnie popyt na stal, co cieszy producentów. Ich obawy budzą unijne rygory ekologiczne i rosnące ceny surowców.

Po kilku latach dekoniunktury branża stalowa łapie wiatr w żagle, zarządy liczą na wzrost zysków, a związkowcy — płac

Rośnie popyt na stal, co cieszy producentów. Ich obawy budzą unijne rygory ekologiczne i rosnące ceny surowców.

Według szacunków World Steel Association (Światowa Organizacja Stali) produkcja stali surowej w świecie w ubiegłym roku wyniosła 1,414 mld ton. Był to 15-procentowy wzrost w porównaniu z kryzysowym 2009 r.

Więcej stali

Podobna była sytuacja w Polsce.

— W 2010 r. w Polsce wyprodukowano 8 mln ton stali surowej, co oznacza 12,1 proc. więcej niż rok wcześniej — mówi Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Na polskim rynku nastąpiło ożywienie aktywności gospodarczej. Rozwój budownictwa, przemysłu maszynowego, samochodowego i branży AGD sprawił, że zwiększył się popyt na wyroby stalowe. PKB, który wzrósł o 3,8 proc., był kreowany przez rosnący popyt wewnętrzny i inwestycje, m.in. realizację projektów współfinansowanych z funduszy unijnych.

Wzrosło zużycie stali. Wyniosło 9,82 mln ton i było wyższe o 20 proc. od odnotowanego w 2009 r.

Rośnie import

Problemem było nadal niskie, liczące niewiele ponad 61 proc., wykorzystanie zdolności produkcyjnych w krajowym hutnictwie. Średnia dla Unii Europejskiej wynosi około 70 proc. To efekt bardzo wysokiego udziału importu w krajowym zużyciu stali.

— W 2010 r. import stali wyniósł 6,7 mln ton i był wyższy o 22 proc. niż w 2009 r. Największy wzrost importu odnotowano z krajów UE. Polski eksport w wysokości 4,2 mln ton był wyższy o 5,3 proc. w stosunku do 2009 r. Bilans wymiany handlowej z zagranicą w 2010 r. według ilości, jak i wartości, był ujemny i wyniósł odpowiednio minus 2,5 mln ton i minus 2,5 mld EUR — zauważa Romuald Talarek.

Sektor stalowy osiągnął znaczne lepsze wyniki niż rok wcześniej. Wyższe krajowe zużycie, a co za tym idzie, wzrost produkcji wpłynęły korzystnie na przychody. Były o ponad 33 proc. wyższe niż rok wcześniej. Wynik finansowy netto sektora stalowego był nadal ujemny, ale strata była 30-krotnie niższa. Wskaźnik rentowności netto był ujemny i wyniósł w 2010 r. minus 0,1 proc. (-4,4 proc. w 2009 r.).

Na wynikach ekonomicznych w istotny sposób zaważyły rosnące ceny rud żelaza, złomu, koksu, energii elektrycznej i gazu.

Będą podwyżki płac?

Wyniki pierwszych miesięcy tego roku wskazują, że perspektywy dla rynku stali są pomyślne. Systematycznie rośnie produkcja. Stopniowy wzrost cen wyrobów hutniczych także pokazuje, że następuje łagodne wychodzenie z kryzysu.

Koniunkturę nakręca ożywienie w budownictwie, inwestycje infrastrukturalne i zapowiadane inwestycje w energetyce. Większe zużycie deklaruje także branża motoryzacyjna i AGD oraz producenci rur i konstrukcji stalowych.

Najlepszą oznaką poprawiającej się koniunktury w branży był tegoroczny Dzień Hutnika. Niektóre firmy po kilkuletniej przerwie w tym roku zorganizowały obchody święta. O optymizmie świadczą też rozmowy płacowe. Związkowcy liczą, że po latach cięcia kosztów, w tym roku uda im się wynegocjować podwyżki.

— Po niedawnym kryzysie sektor wraca na ścieżkę wzrostu. W tym roku produkcja może wynieść 8,6 mln ton — uważa Romuald Talarek

Dwutlenek węgla i akcyza

Przed hutami stoi jednak wiele wyzwań, które wpłyną na konkurencyjność branży. Zasadnicze znaczenie odgrywają limity emisji dwutlenku węgla. Istotny jest dostęp do surowców, których zasoby w Europie są coraz mniejsze. Producenci obawiają się także rosnących cen energii elektrycznej i gazu.

Dzisiejsze hutnictwo w Polsce odpowiada za 4 proc. krajowej emisji dwutlenku węgla, ale nadal, podobnie jak cały przemysł, będzie musiało ją obniżać. Według szacunków system uprawnień emisyjnych będzie powodował wzrost kosztów średnio o 10 EUR na tonie stali. Na dodatek w 2012 r. wejdzie akcyza na produkty energetyczne. Wyliczenia pokazują wzrost z tego tytułu o 35-40 zł na tonę stali.

— Przemysł stalowy powinien być zwolniony z akcyzy. Energetyka nie powinna przerzucać kosztów związanych z redukcją emisji dwutlenku węgla na sektor stalowy. Hutnictwo zrobiło wiele, by zredukować emisję zanieczyszczeń i dlatego powinno być traktowane jako sojusznik energetyki, a nie jej konkurent — podkreśla Romuald Talarek.

Jeśli klimatyczne wymogi unijne dotyczyć będą jedynie europejskich hut, istnieje realne zagrożenie, że produkcja zostanie przeniesiona do krajów, gdzie nie ma takich obostrzeń. Tego procesu nie powstrzymają koszty transportu.

Inwestować w jakość

Dlatego europejskie hutnictwo, by móc sprostać rosnącej konkurencji krajów spoza UE musi inwestować w jakość.

— Europa jest znana z innowacyjności. Nowoczesne technologie wymagają jednak bardzo wysokich nakładów finansowych. Potrzebne jest także wsparcie ze strony rządu — choćby w postaci ulg podatkowych — uważa Sanjay Samaddar, prezes ArcelorMittal Poland.

Podobnego zdania jest Andrejs Aleksejevs, prezes Severstallat Silesia. Grupa zamierza zwiększać produkcję wyrobów z tzw. wartością dodaną, czyli wyżej przetworzonych czy specjalnych. Stąd Severstallat planuje inwestycje. Program rozwoju już zaakceptowali akcjonariusze.

Również Złomrex w ostatnim czasie zrealizował kilka projektów, m.in. w HSW Hucie Stali Jakościowych.

Chociaż prognozy dotyczące sektora stalowego są korzystne — co wynika z ożywienia rynku — przedstawiciele hutnictwa przestrzegają przed nadmiernym optymizmem.

Barbara Warpechowska