PayPo idzie za granicę i do sklepów stacjonarnych

opublikowano: 15-12-2019, 22:00

Spółka umożliwiająca odroczone płatności w internecie liczy na skok przychodów. Właśnie stała się zyskowna.

PayPo to polski fintech specjalizujący się w płatnościach odroczonych, które dostarcza do ponad 1000 sklepów internetowych. Właśnie wchodzi z ofertą na platformę Answear. com. To jeden z największych e-sklepów w branży modowej w regionie CEE. Z oferty „kup teraz, zapłać później” fintechu skorzystało już ponad 100 tys. klientów.

Rynek płatności odroczonych nie jest nad Wisłą nasycony. Oprócz
 PayPo, którego wiceprezesem jest Tomasz Hadzik, działa na nim jeszcze 
PayU oraz Twisto. O wejściu do Polski myśli również dwóch dużych 
europejskich graczy — Klarna i AfterPay.
Zobacz więcej

Nowy obszar:

Rynek płatności odroczonych nie jest nad Wisłą nasycony. Oprócz PayPo, którego wiceprezesem jest Tomasz Hadzik, działa na nim jeszcze PayU oraz Twisto. O wejściu do Polski myśli również dwóch dużych europejskich graczy — Klarna i AfterPay. Fot. Marek Wiśniewski

— W ostatnim kwartale osiągnęliśmy zysk na poziomie operacyjnym. To skłania nas do rewizji planów na 2020 r. Chcemy obsłużyć odroczone płatności warte aż 500 mln zł — mówi Tomasz Hadzik, wiceprezes PayPo.

Wielkie nadzieje

Spółka szacuje, że ten rok zamknie przychodami rzędu 3,2 mln zł, a przyszły — 20 mln zł. Nadzieję na skokowy wzrost pokłada w szeroko zakrojonej kampanii promocyjnej, z którą ruszy w przyszłym roku, i strategii skalowania biznesu zarówno w Polsce, jak też za granicą. Ekspansję zagraniczną planuje rozpocząć już w przyszłym roku. Chce wejść na co najmniej jeden rynek. Pod uwagę bierze cztery kraje: Rumunię, Czechy, Węgry lub Słowację.

— To naturalny kierunek rozwoju dla polskiego fintechu. Odroczone płatności w CEE najlepsze lata mają dopiero przed sobą — stanowią tylko kilka procent transakcji w e-commerce, w Europie Zachodniej już nawet 30 proc. — mówi Tomasz Hadzik.

W PayPo uwierzył Alior, który we wrześniu za 4 mln zł objął 20 proc. udziałów. Z kolei grupa inwestorów, których nazw fintech nie ujawnia, udzieliła mu łącznie 50 mln zł finansowania w postaci pożyczki.

Model biznesowy

PayPo ma dwa źródła przychodów. Pierwsze to marża pożyczkowa, sięgająca średnio 14 proc., a drugie — prowizja, którą płacą e-sklepy. Wynosi ona między 1 a 1,5 proc. wartości koszyka zakupowego i w porównaniuz rynkami Europy Zachodniej jest niższa o co najmniej kilka punktów procentowych. PayPo akceptuje 80-90 proc. wniosków pożyczkowych. Nieściągalne pożyczki stanowią margines — do 3 proc. wartości portfela. Dla porównania: w bankach wynoszą one do 3 proc., a u pozabankowych pożyczkodawców, udzielających chwilówek czy ratalek — do 7 proc. Wartość pożyczek udzielanych przez PayPo w ramach odroczonych płatności waha się między 50 a 800 zł. Spółka planuje zwiększyć limit dla stałych klientów nawet do 15 tys. zł. To plan na przyszły rok. PayPo zadebiutuje też z ofertą dla klientów sklepów stacjonarnych, jednak na razie nie ujawnia szczegółów.

Sprawdź program konferencji "Sztuczna inteligencja i robotyzacja w sektorze finansowym", 22-23 stycznia 2020, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy