Październik miesiącem wolnego inwestowania

Za czasów ustroju powszechnej szczęśliwości ukute zostało pamiętne hasło: „Październik miesiącem oszczędności”. Szczególnie źle wyszli ci, którzy w nie uwierzyli — zresztą nie tylko w to jedno hasło. Dzisiaj nie do uwierzenia, ale nie mieliśmy wówczas nawet banków, tylko kasy — na przykład Powszechną Kasę Oszczędności. To pół biedy, bo kto nie uwierzył — wszystko wydawał, a gdy mu coś zostawało, to zamieniał na dolary i w słoiku zakopywał w ogródku. Obok PKO istniała nawet SKO, czyli Szkolna Kasa Oszczędności, w której — jak to w gospodarce planowej i w dobie kolektywnej rywalizacji — do dobrego tonu należało podejmowanie zobowiązań i przekraczanie planów. Ile to skarbonek świnek zostało potłuczonych, ile awantur odbyło się w domach, by klasa wygrała rywalizację z innymi, zaspokajając chore ambicje opiekuna. Finał zawsze był taki sam: wszystkie oszczędności i tak diabli brali, bo gdy się je podejmowało, to można było kupić za nie mniej cukierków niż gdy się wpłacało.

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 7,90 zł / miesiąc
przez pierwsze 3 miesiące
Chcesz nas lepiej poznać? Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!
WYBIERZ
Rabat 30%
Premium Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ