Jednak jeszcze wczoraj niebezpiecznie rosła dźwignia, jakiej używaliśmy. Wszystko za sprawą solidnych minusów, na jakie część naszych pozycji przejściowo zeszła w wyniku poprawy rynkowych nastrojów. Musieliśmy być przygotowani, by na niektórych z nich ciąć straty. Tym bardziej, że groziło wybicie dołem z konsolidacji na obu rynkach, na których inwestujemy – obligacjach niemieckich i amerykańskich.
Nie zdecydowaliśmy się na automatyczne zlecenie stop-loss. Zamiast tego postanowiliśmy monitorować rynek i zamknąć pozycje tylko wtedy, gdyby kurs na trwałe zszedł poniżej kluczowych wsparć. Taka taktyka zaprocentowała. Poziomy te zostały chwilowo naruszone. Potem jednak nastąpiło solidne odbicie, które udało nam się wykorzystać.
Amerykańskie obligacje trzymają się mocno. Kluczowe wsparcie zostało naruszone. To jednak była tylko pułapka na niedźwiedzie.
