Wtorkowa sesja mimo pewnego wzrostu aktywności inwestorów nadal nie jest taką, po której można by się spodziewać zmiany obrazu rynku. W pierwszej części notowań nie pojawił się duży kapitał, który by umożliwił WIG20 powrót powyżej psychologicznej bariery 3000 pkt. Z drugiej strony nie ma też agresywnej podaży. To nie wróży wielu emocji w dalszej części dnia.
Po trzech godzinach sesji, wartość handlu akcjami największych spółek przekroczyła 200 mln zł. To dwukrotnie więcej niż wczoraj o tej porze, ale nadal wartość tę trzeba uznać za niewielką. Ponownie tylko dwie – te same co wczoraj – spółki mogą się pochwalić w miarę przyzwoitymi wartościami obrotów. Mowa o KGHM i PKN Orlen. Ale i w ich przypadku inwestorzy dokonali transakcji w pierwszych kilkudziesięciu minutach, po czym handel siadł.
Nie pomagają nam dziś rynki zachodnioeuropejskie. Po dodatnim otwarciu, indeksy czołowych giełd Eurolandu w południe osunęły się na minusy. Wydaje się, że podobny scenariusz będzie pisany także w Warszawie. Jeśli na zamknięciu sesji obroty będą małe (jak wczoraj) to zmianę indeksów – jaka by nie była – będzie można potraktować z przymrużeniem oka, jeśli nie całkowicie zignorować.
Pod nieobecność największych graczy, harcują inwestorzy indywidualni. Zarobku trzeba szukać wśród małych spółek. Ulubieńcem spekulantów zostały prawa do akcji debiutującej dziś spółki One2-One. PDA rozpoczęły giełdową historię kursem 26,90 zł, czyli z 169-proc. przebitką względem ceny emisyjnej 10,0 zł. Obroty walorami przekraczają 55 mln zł, co jest wartością równą handlowi akcjami KGHM. Dobrze to obrazuje skalę braku zainteresowania handlem akcjami pozostałych gigantów. ASZ