PDA: ROK PAPIERÓW O MAŁEJ PŁYNNOŚCI

Ewa Bednarz
opublikowano: 1999-08-04 00:00

PDA: ROK PAPIERÓW O MAŁEJ PŁYNNOŚCI

W ciągu dwunastu miesięcy notowań PDA nie spełniły oczekiwań rynku

Dokładnie rok temu do notowań giełdowych weszły Prawa do Akcji, instrument, który miał skrócić okres zamrożenia gotówki inwestorów kupujących akcje w ofertach publicznych. Jednak prawami nie interesują się ani akcjonariusze, ani emitenci. Świadczą o tym zarówno niewielkie obroty, jak i brak entuzjazmu nowych emitentów.

Dotychczas w obrocie giełdowym znajdowały się PDA dziewięciu spółek (wczoraj dołączył do nich PPABank). Mimo że debiutowały one z kilkudziesięcioprocentowym przebiciem, wolumen obrotu nimi był niewielki, a kursy często ustalano szacunkowo. Stosunkowo największym zainteresowaniem cieszą się notowane od 2 lipca prawa do akcji nowej emisji Powszechnego Banku Kredytowego. Już czwartego dnia wolumen obrotu nimi przekroczył 51 tys., podczas gdy przez cały czas notowań PDA BRE wolumen obrotu wyniósł zaledwie 64,6 tys. sztuk.

Jeszcze niższą płynnością charakteryzowały się prawa do akcji Polnordu. W trakcie dwumiesięcznych notowań właściciela zmieniło 9,6 tys. papierów. Zainteresowanie nowym instrumentem wzrosło dopiero po debiucie Miteksu i Orfe. Ostatnia ze spółek była pierwszą, przy której nie wyznaczano kursu szacunkowego.

Można trochę zarobić

Najwięcej na prawach do akcji mogli zarobić akcjonariusze ComArchu. Cena papierów spółki już podczas pierwszego notowania była ponad dwukrotnie wyższa od ceny emisyjnej, a kurs rósł maksymalnie jeszcze przez trzy kolejne sesje. Z dnia na dzień wzrastały również obroty. Na papierach tych zanotowano nawet redukcje kupna. Natomiast podczas debiutu najmniej zyskali inwestorzy Miteksu. Jednak początkowy kurs wzrósł do końca notowań o ponad 113 proc.

Celem wprowadzenia PDA było skrócenie okresu między dopuszczeniem akcji do publicznego obrotu a ich debiutem giełdowym. Okres ten jest jednak nadal długi, średnio trwa ponad cztery tygodnie. Jeszcze dłużej właściciele praw czekają na wejście do obrotu giełdowego akcji. Rekordzistą pod tym względem był Mitex. Od pierwszego notowania praw do debiutu giełdowego akcji minęło ponad trzy miesiące.

Zyski na arbitrażu

Tak długi okres oczekiwania jest jedną z przyczyn małego zainteresowania tymi instrumentami finansowymi. Istnieje bowiem zawsze ryzyko niezarejestrowania emisji przez sąd. W takim przypadku emitent wprawdzie zwraca posiadaczom PDA pieniądze, ale równe cenie emisyjnej. Poszkodowani mogą więc być inwestorzy, którzy kupili papiery już notowane na giełdzie, po wyższej cenie.

Pierwsze miały być notowane na giełdzie prawa do akcji, opracowane przez poznańskie biuro maklerskie BMT dla firmy meblowej Vox Industrie. Spółka przesunęła jednak emisję i jako pierwsze zadebiutowały na giełdzie 4 sierpnia 99 PDA BRE Banku. Bank oferował 3,8 mln akcji nowej emisji po 86,50 zł. Po tygodniu akcjonariusze mogli je sprzedać pod postacią PDA po 105,50 zł, czyli z 22-proc. zyskiem. Kurs był wprawdzie niższy o 6,50 zł od już notowanych akcji BRE, ale umożliwiało to dokonywanie arbitrażu.

Posiadacze akcji starszych emisji, którzy traktowali swoje inwestycje długoterminowo, sprzedawali swoje papiery, a w zamian kupowali prawa do akcji. Jeśli po kilku tygodniach znowu wchodzili w posiadanie akcji, mogli zarobić na różnicy kursów akcji i PDA. Inwestorzy jednak niechętnie wykorzystywali taką możliwość. Początkowo winą za to obarczano konieczność odprowadzania do podatku dochodowego od zysków uzyskanych z obrotu instrumentami pochodnymi (za takie są uważane PDA). Pod koniec ubiegłego roku osoby fizyczne zostały zwolnione z obowiązku płacenia podatku, a zainteresowanie PDA nie wzrosło.

Dotychczas możliwość dokonywania arbitrażu mieli tylko posiadacze praw do akcji BRE, PBK i CSS. Pozostałe prawa dotyczyły bowiem nowych emitentów i poprzedzały debiut giełdowy spółki.

Będzie lepiej

—Z naszych doświadczeń wynika, że inwestorzy pozytywnie oceniają PDA jako instrument finansowy. Także emitenci nie mają oporu przed wprowadzaniem praw do obrotu. Jedyną przeszkodą może być konieczność wnoszenia opłaty ewidencyjnej. Przy wszystkich kosztach ponoszonych przez spółkę przy wprowadzaniu jej do publicznego obrotu nie powinno to jednak być problemem — twierdzi Jacek Lewandowski Dyrektor Departamentu Rynku Pierwotnego Domu Inwestycyjnego BRE.