Czytasz dzięki

PE zapalił żółte światło

opublikowano: 23-07-2020, 22:00

Po triumfalnym kompromisie Rady Europejskiej (RE) treść czwartkowej niewiążącej prawnie rezolucji Parlamentu Europejskiego (PE) na pewno obywateli wspólnoty zaskoczyła.

Przyjęta została stosunkiem 465:150, przy 67 europosłach wstrzymujących się i 69 niegłosujących. PE docenił historyczność instrumentu odbudowy gospodarczej NGEU (Next Generation European Union), zwracając uwagę na pionierski zamiar zaciągnięcia wspólnotowego długu bez podstawy traktatowej. Europosłowie odrzucili natomiast przyciętą wersję wieloletnich ram finansowych (WRF) 2021-27. PE podszedł do dorobku szczytu RE dokładnie odwrotnie, niż Komisja Europejska (KE) oraz prezydenci i premierzy 27 państw. Dla nich wygodne okazało się stopienie dwóch funduszy w kwotę ponad 1,8 bln EUR. Pozwoliło to przykryć bardzo niewygodne politycznie zmniejszenie „czystej” siedmiolatki 2021-27 w stosunku do kończącej się 2014-20. Dotyczy to również Polski, na dodatek zaliczyliśmy już na szczycie utratę pieniędzy z tzw. funduszu sprawiedliwej transformacji, ważnego dla Śląska — na stole było 8 mld EUR, a spadło do 2-3 mld EUR. Generalnie największą wartością debaty w PE było właśnie wypunktowanie ukrywanych cięć w traktatowych WRF 2021-27. Najbardziej dosadnie podsumował to europoseł Manfred Weber, były chadecki kandydat na szefa KE: „Nie jesteśmy gotowi na przełknięcie tej gorzkiej pigułki”.

Grupa chadecko-ludowa PE pod przewodem Manfreda Webera odrzuciła ustalenia szczytu RE.
Zobacz więcej

Grupa chadecko-ludowa PE pod przewodem Manfreda Webera odrzuciła ustalenia szczytu RE. fot.Philippe Buissin

Spór unijnych instytucji zawiera także pierwiastek ambicjonalny. Trzeba przypomnieć traktatowe usytuowanie kolegialnej unijnej głowy. Otóż „Rada Europejska nadaje UE impulsy niezbędne do jej rozwoju i określa ogólne kierunki i priorytety polityczne. Nie pełni funkcji prawodawczej”. W uproszczeniu zatem zbiórka szefów państw/rządów odgrywa rolę posiedzenia politbiura, notabene pasuje do takiego określenia kaznodziejsko-dyrektywny charakter konkluzji. WRF 2021-27 otrzymają w grudniu postać rozporządzenia Rady UE, czyli organu ministerialnego, będącego izbą prawodawczą. Co siedem lat zaczyna się ono frazą: „Rada UE, uwzględniając wniosek KE, uwzględniając zgodę PE (…) przyjmuje niniejsze rozporządzenie”. Będzie liczyło mniej więcej osiem stron, z tego ścisłe WRF to jedna tabelka obejmująca rozpisanie biliona euro na siedem kwot rocznych, w zgrubnym podziale tematycznym. Dopiero budżety roczne to bardzo obszerne dokumenty. Ważna jest okoliczność, że w rozporządzeniach nie są umieszczane tzw. koperty narodowe, chociaż suma pieniędzy należnych 27 państwom rzecz jasna zgadza się z kwotą w danej pozycji.

Powyższy opis dotyczy jednak traktatowych, czystych WRF. Na razie nikt nie wie, jak zostanie zapisane NGEU, czy wmontowane w kwoty traktatowe, czy jednak wyodrębnione. Trudność polega na tym, że źródła sfinansowania skrojonego na 750 mld EUR koronafunduszu to zamki na piasku. Poza tym nie została rozwiązana fundamentalna kwestia spłat unijnego zadłużenia. Wobec tylu niewiadomych wypada przypomnieć, że PE wobec WRF podejmuje decyzję zero-jedynkowo, czyli nie wprowadza poprawek, a jedynie kieruje kciuk w górę lub w dół. Nadzwyczajny instrument NGEU podlegał będzie zapewne identycznej procedurze. Konkrety sfinalizują się dopiero po przygotowaniu projektu rozporządzenia przez Radę UE, w tym półroczu kierowaną przez Niemcy, zaś finalne głosowanie legislacyjne PE odbędzie się w październiku lub listopadzie. Zapalone w czwartek światło żółte może zmienić się na zielone lub czerwone. Spokojnie, europosłowie polamentują, ale na końcu włączą zielone.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane