Pebeka, czyli Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń, to firma niemal tak stara jak KGHM, jej właściciel oraz czołowy producent miedzi i srebra na świecie. Powołana do życia na potrzeby koncernu, zaczęła działalność od głębienia szybów w okolicach Lubina. Dziś 57-letnia firma nadal jest pod parasolem spółki matki. Jej zeszłoroczne przychody, ok. 600 mln zł, to wyłącznie efekt zleceń wewnątrzgrupowych, wyłącznie w Polsce. To ma się zmienić. Pebeka poszuka szczęścia poza grupą KGHM.

— Pebeka zamierza wejść na nowe rynki zewnętrzne, krajowe i zagraniczne — przekazało nam biuro prasowe Pebeka.
Energetyka kusi
Zwiastunem tego, że Pebeka szuka na siebie nowego pomysłu, była ogłoszona niedawno przez PGNiG Termika lista oferentów, którzy chcą zbudować kotłownię wodną gazowo-olejową o mocy ok. 390 MWt na warszawskim Żeraniu. Wśród chętnych znalazło się m.in. Pebeka. To pierwszy typowo energetyczny przetarg, w którym wystartowała firma z grupy KGHM. Będą kolejne.
— Zmiany strategii obejmują m.in. pozyskanie klientów z nowych obszarów, np. z rynku energetycznego — napisało nam biuro prasowe. W energetyce Pebeka chce współpracować z producentami bloków, kotłów, maszyn, a także wykonawcami projektów „pod klucz”. Nie zapomni jednak o swoich kluczowych kompetencjach, górniczych, które nadal będą filarem jej wzrostu.
— Odwierty badawcze, głębienie i wyposażenie szybów, drążenie chodników, ale też budowa kanałów, kaskad, poszerzanie koryt rzek — wylicza biuro prasowe, pytane o ofertę Pebeka.
W przeszłości, zwłaszcza w okresie PRL-u, Pebeka regularnie zdobywała kontrakty zagraniczne. Jeszcze w latach 90. spółka drążyła tunele m.in. w Jerozolimie i Hongkongu. W ostatnich latach nie miała na tym polu wielkich sukcesów, a zeszłoroczne przychody w całości wypracowała w Polsce. Teraz ma duży apetyt na zagranicę.
— Pebeka planuje aktywnie włączyć się do realizacji rządowego programu „GO Iran” — przekazała nam spółka. Poza tym, jak wynika z naszych informacji, Pebeka interesuje się rynkiem niemieckim, ze względu na bliskość i niskie koszty logistyki.
Partnerzy mile widziani
Pebeka nie zamierza jednak wyważać otwartych drzwi. Planuje działać w partnerstwie z innymi firmami, np. państwowymi (KGHM też jest kontrolowany przez państwo). Przypomnijmy, że Iranem interesuje się już m.in. PGNiG i Orlen. Ponadto partnerem KGHM mogłaby być zagraniczna spółka siostra, należąca do pionu KGHM International. Teoretycznie partnerstwo byłoby też możliwe z firmami prywatnymi.
Przykładowo, doświadczenie na zagranicznych rynkach ma od lat Famur, producent maszyn górniczych, kontrolowany przez Tomasza Domogałę. Famur, który niedawno przejął kontrolę nad konkurencyjnym Kopeksem, jest w trakcie reorganizowania grupy i sprzedaży niektórych aktywów. Szuka chętnego m.in. na Przedsiębiorstwo Budowy Szybów (PBSz), którego profil biznesowy jest zbliżony do profilu Pebeka. KGHM jawi się więc jako naturalny kupiec, a nieoficjalnie wiadomo, że rozmowy trwają.
OKIEM ANALITYKA
To dobry moment
JAKUB SZKOPEK analityk DM mBanku
Pebeka to dla KGHM zaplecze serwisowe, którego utrzymywanie wiąże się m.in. z koniecznością ponoszenia kosztów stałych, związanych np. z utrzymywaniem załogi i maszyn. Z tego punktu widzenia wyjście Pebeki poza grupę i dywersyfikacja przychodów jest korzystne.Pokrywa koszty stałe. Taki ruch wpisuje się w politykę rządu, który stawia na promowanie krajowych firm na świecie. Taki ruch przypada też na korzystny moment rynkowy. Globalne firmy, np. Caterpillar i Sandvik, sygnalizowały przy okazji publikacji wyników finansowych, że widzą ożywienie w szeroko rozumianej branży górniczej.