Po kilkunastu latach waśni Polskiej Grupie Zbrojeniowej (PGZ — zwanej potocznie „Pegazem”) udało się spacyfikować niepokornych i skonsolidować firmy produkujące sprzęt dla armii. Rok po fuzji grupa szykuje się do prezentacji strategii na najbliższe 15-lecie. Ambitnej. — Zamierzamy wziąć udział w realizacji niemal wszystkich programów z Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP i zdobyć kontrakty wartości powyżej 60 mld zł. — szacuje Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGZ.

Kraj i eksport
To prawie połowa puli, jaką na zbrojenia przeznaczył resort obrony. W ośmioletnim programie planuje wydać w sumie nawet 130-140 mld zł. Jednak, kiedy krajowy program się skończy, Pegaz może wylądować z podciętymi skrzydłami. — Zdając sobie sprawę, że po 2022 r. nasze dostawy na rynek krajowy mogą gwałtownie spaść, już teraz przygotowujemy się do rozwoju działalności na rynkach eksportowych. W trakcie realizacji modernizacji polskiej armii opracujemy ponad 100 nowoczesnych produktów, będziemy więc mieć bogatą ofertę dla zagranicznych klientów — twierdzi Wojciech Dąbrowski. Obecnie eksport stanowi około 5 proc. przychodów grupy, sięgających rocznie około 4 mld zł (biorąc pod uwagę spółki PGZ o strategicznym znaczeniu). Wraz z dostawami cywilnymi (m.in. produktów offshore) zagraniczna sprzedaż stanowi 10 proc. obrotów.
PGZ szacuje, że do 2030 r. przychody grupy zwiększą się do 12 mld zł rocznie, z czego 6 mld zł pochodzić będzie z rynku krajowego, a reszta z eksportu. Według szacunków PGZ, 9,5 mld zł rocznych przychodów stanowić będą dostawy sprzętu wojskowego. Rentowność EBITDA sięgnie co najmniej 15 proc. w 2030 r. Dzięki takim wynikom PGZ trafi do grona dziesięciu najlepszych firm zbrojeniowych w Europie.
Lista priorytetów
Zanim do tego dojdzie, musi przejść reorganizację. Obecnie do grupy należy 38 spółek zatrudniających 17,5 tys. osób. PGZ chce zbudować z nich koncern, operujący w 10 domenach (platformach) produktowych. W koncernie powstanie platforma lądowa, powietrzna, morska, elektroniczno-informatyczna oraz sekcja odpowiedzialna za produkty obrony przeciwlotniczej, broń i ochronę balistyczną, dostawy amunicji i rakiet oraz artylerię lufową i rakietową. Wśród nowych domen produktowych znajdzie się rozwój technologii kosmicznych i satelitarnych oraz cybertechnologii. Do końca roku dla każdej z nich powstanie odrębna strategia, w której uszczegółowione zostaną zapisy korporacyjnych planów PGZ. Grupa przygotowuje się także do realizacji projektów offsetowych w ramach programu Wisła.
To system obrony powietrznej średniego zasięgu, który Polsce dostarczyć ma amerykański Raytheon. PGZ planuje także powalczyć o udział w programie Narew (system krótkiego zasięgu) jako lider, integrator i dostawca, ale we współpracy z zagranicznym partnerem. Należące do PGZ stocznie szykują się do realizacji budowy okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min i okrętów obrony wybrzeża (Czapla i Miecznik). Niedawno grupa wraz z należącym do niej PIT-RADWAR oraz WB Electronics i spółką Transbit zawiązały konsorcjum, które zabiegać ma o kontrakt na BMS, czyli system zarządzania polem walki.
PGZ chce także dostarczać systemy bezzałogowe w programach Wizjer i Orlik. Niedawno resort obrony skasował postępowanie dotyczące zakupu dronów uderzeniowych (program pod kryptonimem Gryf), w którym udział brały zagraniczne koncerny, i planuje ogłosić przetarg adresowany do polskich podmiotów.
Wojciech Dąbrowski informuje, że PGZ dostosuje ofertę do wymagań zamawiającego. Same polskie zakłady nie mają jednak doświadczenia w produkcji systemów bezzałogowych z uzbrojeniem, konieczne będzie więc pozyskanie zagranicznego partnera. Na liście priorytetów PGZ nie ma dostaw sprzętu w ramach programu zakupu dla armii śmigłowców wielozadaniowych, ale grupa ma plan wejścia w łańcuch dostaw koncernów zagranicznych, w przypadku gdy to one będą realizować zamówienia dla MON. W kontekście śmigłowców resort obrony wybrał maszyny
Caracal, dostarczane przez Airbusa, które docelowo mają być montowane i serwisowane w łódzkich zakładach PGZ. Wybór wzbudził jednak kontrowersje i protesty przedstawicieli zakładów lotniczych z Mielca i Świdnika, które przegrały przetarg. W efekcie umowa z Francuzami wciąż nie jest przypieczętowana. Wojciech Dąbrowski zapewnia jednak, że PGZ przygotowuje się do udziału w produkcji i montażu oraz osiągnięcia zdolności serwisowych śmigłowców. © Ⓟ
OKIEM EKSPERTA
Bez wsparcia ani rusz
SŁAWOMIR KUŁAKOWSKI
Polska Izba Producentów na Rzecz Obronności Kraju
Plan zwiększenia eksportu jest niezbędny, bo dziś nawet Ukraina wyprzedziła nas w sprzedaży uzbrojenia za granicę. Założenia strategii PGZ są realne, pod warunkiem że już dziś wynegocjujemy z zagranicznymi partnerami umowy dotyczące przekazywania technologii i współpracy przy produkcji sprzętu obronnego, które pozwolą nam samodzielnie decydować o sprzedaży na rynki trzecie. Niezbędne będzie także wsparcie rządu polskiego, na przykład w postaci kredytów dla innych państw, chcący kupić uzbrojenie z PGZ.