Pensje pójdą mocno w górę

Dobrą sytuację na rynku pracy coraz mocniej odczuwa w portfelu Kowalski. Płace będą rosły, ale zaczyna je podgryzać inflacja

Rynek pracy nie zwalnia tempa. W lutym zatrudnienie w firmach powyżej 9 pracowników zwiększyło się o 4,6 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym przybyło aż 17 tys. etatów. To dobra wróżba dla płac.

— Powiedzieć, że to rekord ostatnich 10 lat, to nic nie powiedzieć. Wzrost zatrudnienia w lutym o 22-23 tys. etatów odnotowano w 2007 i 2008 r., ale przy zdecydowanie niższym skoku zatrudnienia w styczniu wynoszącym ok. 100 tys. wobec 161 tys. w tym roku — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku, przypominając, że dekadę temu taka sytuacja była punktem startowym do wystrzelenia dynamiki płac na niemal dwucyfrowe poziomy, i to przy znacznie wyższej niż teraz stopie bezrobocia.

Rynek pracownika?

Nominalnie płace w ubiegłym miesiącu zwiększyły się o 4 proc., nieco wolniej niż w styczniu. To efekt przesunięcia premii w górnictwie z lutego na marzec i mniejszej liczby dni roboczych, co obniżyło dynamikę wynagrodzeń osób pracujących na akord.

— Płace będą przyspieszać, co związane będzie m.in. z brakiem rąk do pracy w niektórychbranżach oraz prawdopodobnym szybszym odpływem z rynku osób, które po obniżce wieku emerytalnego będą chciały jak najszybciej skorzystać z tego prawa — uważa Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego.

Bank centralny ocenia, że w sytuacji kurczącej się podaży pracy i rysującego się na horyzoncie hamowania zwyżek zatrudnienia podwyżki są nieuniknione. — Dzisiaj płace rosną w tempie 4-4,5 proc., ale spodziewamy się, że w najbliższych trzech latach nominalnie będą się zwiększały o 6 proc. — mówi Jacek Kotłowski, wicedyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP. Jego zdaniem, taki scenariusz uwiarygodniają nie tylko rosnące naciski płacowe w firmach, nasilające się problemy ze znalezieniem rąk do pracy, ale też pojawienie się inflacji.

— To powoduje, że pracownicy będą się domagali wzrostu wynagrodzeń. Cały czas to nie jest jednak rynek pracownika — uważa ekspert NBP. Dlatego bank centralny nie oczekuje gwałtownego przyspieszenia płac, a dodatkowo wskazuje, że szeroki strumień napływających na polski rynek pracy cudzoziemców pozwoli części szefów nie spieszyć się z podwyżkami. Inaczej widzą przyszłość ekonomiści mBanku. Ich zdaniem, rynek pracownika nad Wisłą jest już faktem.

— Skoro firmy są w stanie w bardzo szybkim tempie zwiększać zatrudnienie, to długi czas poszukiwania pracy jest zapewne bardziej wyrazem zmian strukturalnych w gospodarce. Być może w grę wchodzą też oszczędności, których firmy szukają na potęgę wśród pracowników ze Wschodu — zwraca uwagę Ernest Pytlarczyk. Lada moment spodziewa się skoku dynamiki płac.

— Co ciekawe — jak pamiętamy z 2006 i 2007 r. — przyjdzie on w sposób absolutnie nieoczekiwany i pojawi się nagle — uważa ekonomista mBanku.

Inflacyjny cios

Chociaż dochody do dyspozycji gospodarstw domowych wciąż rosną, a pomaga im program 500+, to pojawienie się w gospodarce inflacji uderza w realne płace. Deflacja ustąpiła w listopadzie ubiegłego roku, a już w styczniu i lutym zwyżki cen towarów i usług konsumpcyjnych wynosiły odpowiednio 1,7 i 2,2 proc.

— Pomimo wzrostu płac obniżać się będzie w kolejnych miesiącach siła nabywcza wynagrodzeń i całego funduszu płac — prognozuje Monika Kurtek. W lutym realny wzrost wynagrodzeń był najniższy od trzech i pół roku. Na razie jednak o konsumpcję nie ma się co martwić.

— Rosnąca inflacja zaczyna odciskać swoje piętno. Wciąż mamy jednak dynamiczny wzrost zatrudnienia, co oznacza, iż tempo realnego wzrostu funduszu płac w sektorze przedsiębiorstw mimo wszystko nie prezentuje się najgorzej — komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pensje pójdą mocno w górę