Pensje skazane na karłowatość

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 22-07-2010, 00:00

Pościg za zachodnimi uposażeniami zajmie nawet 35 lat. Na razie cieszmy się z 3,5 pro-centowego wzrostu.

Dopiero następne pokolenie Polaków zarobi po europejsku

Pościg za zachodnimi uposażeniami zajmie nawet 35 lat. Na razie cieszmy się z 3,5 pro-centowego wzrostu.

Jesteśmy narodem niezwykle pracowitym. Przepracowujemy rocznie średnio 1966 godzin — wyliczyła OECD. Bardziej pracowitych nacji jest niewiele, np. Koreańczycy, Grecy (sic!) czy Węgrzy. Mniej godzin siedzą w pracy natomiast Niemcy, Finowie, Irlandczycy, Włosi, Amerykanie, a nawet Japończycy. Powinniśmy się cieszyć? Niestety. Zestawienie jest raczej dowodem, jak wiele musimy zmienić w naszej pracy.

— W Polsce szwankuje efektywność, wiele czasu w pracy marnujemy. Poza tym mamy bardzo kiepsko zorganizowaną pracę — pracownik traci przeciętnie kilka godzin na czynności organizacyjno-administracyjne wymuszane przez różne departamenty w firmie. Do tego dochodzi niska motywacja do pracy, spowodowana m.in. znacznym rozwarstwieniem płac. Np. w przypadku kadry specjalistycznej i menedżerskiej jest ono znacznie większe niż na zachodzie Europy — ocenia Radosław Cholewiński, główny ekonomista Noble Banku.

Horyzont równowagi

Mimo że pracujemy dużo, nasze zarobki — na tle europejskich — są ledwo widoczne. Przeciętna niemiecka pensja jest prawie pięć razy wyższa. Polscy pracownicy mogą wątpić, czy kiedykolwiek uda się zniwelować tę różnicę.

— Jeśli założymy, że w Polsce wynagrodzenia utrzymają 5-procentową dynamikę, a w Unii Europejskiej będą rosły o 2 proc. rocznie, to dojście do poziomu średniej europejskiej pensji zajmie nam ponad 25 lat. Będą to lata 2035-37 — wylicza Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Podobnego zdania jest Radosław Cholewiński.

— Perspektywa dogonienia średniej unijnej (przy założeniu, że UE nie poszerzy się o mniej zamożne państwa) to — w zależności od założonego tempa wzrostu gospodarczego — 25-35 lat. Czyli mniej więcej horyzont pokolenia. Wtedy poziom wynagrodzeń w Polsce zrównoważy się ze średnią unijną — ocenia ekonomista Noble Banku.

Własne tempo

W czerwcu przeciętna pensja w sektorze przedsiębiorstw wyniosła w Polsce 3,4 tys. zł i była 3,5 proc. wyższa niż rok wcześniej.

— Dane wskazują na umiarkowaną presję płacową (co jest pozytywne z punktu widzenia konkurencyjności gospodarki czy ryzyka dla polityki pieniężnej) i nie wydaje się, by miały zwiastować trwały trend w dynamice wynagrodzeń. Spodziewam się raczej, że wraz z ożywieniem w gospodarce wynagrodzenia będą rosły w tym roku nominalnie o 4-5 proc.– mówi Łukasz Tarnawa.

Jak zauważa, niewielka presja płacowa w zestawieniu z odbiciem w zatrudnieniu (wzrosło o 1,1 proc., do 5,3 mln osób) jest jednak dobrą kombinacją: oznacza, że firmy wolą ograniczać podwyżki niż redukować zatrudnienie, co miałoby większe negatywne skutki — zarówno społeczne, jak i gospodarcze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu