Czeska Penta w Polsce to skojarzenia z private equity: w medycynie, handlu detalicznym, usługach czy spożywce. Teraz spogląda na nowe pole: nieruchomości.
— Intensywnie monitorujemy polski rynek i rozważamy inwestycje w segmencie nieruchomości w Warszawie — mówi Jozef Oravkin, partner zarządzający dywizją nieruchomości Penty.
W tym wypadku Czesi nie będą funduszem, ale deweloperem. Budowanie dla nich to nie pierwszyzna. W sektor — tyle że w Czechach i na Słowacji — zainwestowali 20 proc. kapitału. Zbudowali dwie inwestycje i przygotowują 12. Właśnie odkupili od irlandzkiego Red Group działkę w Bratysławie, na której powstaną mieszkania i biura. Właściciele Penty liczą, że do 2018 r. będą mieli nieruchomości warte 1,1 mld EUR. Chcą w tym segmencie lokować 30 proc. kapitału.
— Warszawa to najatrakcyjniejszy rynek nieruchomościowy spośród miast, w których Penta jest obecna. Mamy na stole kilka projektów biurowych, jeden z nich już został zaakceptowany przez komitet inwestycyjny, co oznacza, że przystępujemy do negocjowania szczegółów. Naszym celem są inwestycje o wartości ponad 100 mln EUR — mówi Martin Danko z Penty.
Fundusz ma już biuro w Warszawie, ale do obsługi swoich nieruchomościowych biznesów kompletuje osobną drużynę. To już kolejny podmiot o środkowoeuropejskich korzeniach, który w branży nieruchomościowej rzuca rękawicę funduszom i deweloperom z Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii, o Hiszpanach i Irlandczykach nie wspominając. Pierwsze za granicę wyszły polskie firmy, jak Echo Investment czy GTC. Z czasem coraz śmielsi stali się także nasi sąsiedzi.
— Firmom z innych części Europy w Polsce się nie udawało, bo zupełnie nie rozumiały panujących tu zasad. Te, które działają do dziś, zazwyczaj stawiały na lokalne zespoły zarządzające. Węgrom, Czechom i Słowakom będzie pod tym względem łatwiej — mówi Mikołaj Martynuska, szef działu doradztwa deweloperskiego w CBRE.
Jednym z pierwszych był węgierski TriGranit, którego dziś w szczególności mają na oku poznaniacy, bo buduje im kompleks dworcowo-handlowy Poznań City Center. Deweloper działa u nas już od 10 lat i zbudował m.in. centra handlowe Silesia w Katowicach i Bonarka w Krakowie. Agresywnym nowicjuszem jest słowacki HB Reavis. Półtora roku temu nie
Mamy na stole kilka projektów biurowych, jeden z nich już został zaakceptowany przez komitet inwestycyjny, co oznacza, że przystępujemy do negocjowania szczegółów. Naszym celem są inwestycje o wartości ponad 100 mln EUR.
Martin Danko z Penty
miał tu nic, dziś kończy biurowiec Konstruktorska BC i szykuje się do startu kolejnych: przy ul. Inflanckiej i przy Dworcu Zachodnim w Warszawie. Na działki wydał tu ponad 500 mln zł. W tym samym czasie zadebiutował też Futureal, należący do węgierskiej firmy Gabora Futo, współinwestora gorzowskiego centrum handlowego NovaPark.
— Jesteśmy w trakcie badania kolejnych projektów. Na inwestycje w środkowej Europie mamy 100 mln EUR, na Polskę może przypaść znaczna część, bo możliwości pozyskania finansowania na nieruchomości na Węgrzech czy w Rumunii są obecnie niewielkie — mówi Anna Malarczyk, dyrektor zarządzająca Futurealu w Polsce. Czy środkowoeuropejskich spółek z ambicjami ekspansji będzie szybko przybywało?
— Firm, które na to stać, jest niewiele. Możliwości badało kilka spółek z Rosji, jednak Polska jest dla nich za mała. Na przeszkodzie stoi też kulturowy resentyment — mówi Mikołaj Martynuska.