Pesa straciła kontrakt wart ponad 300 mln zł

opublikowano: 17-10-2019, 22:00

Warszawska SKM zerwała umowę z dostawcą. Ma dość opóźnień

Publiczni zamawiający realizujący inwestycje dofinansowane przez Unię Europejską (UE) nie tolerują opóźnień wykonawców. Niedawno Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odstąpiła od kontraktów nieterminowo wykonywanych przez Energopol Szczecin, a kilka miesięcy temu zerwała umowy m.in. z włoskimi firmami. Jej śladem poszła stołeczna Szybka Kolej Miejska (SKM). Wypowiedziała Pesie kontrakt na dostawę 13 pociągów. Jego wartość przekracza 300 mln zł, a wraz z będącą elementem projektu modernizacją bazy na Szczęśliwicach jest bliska 500 mln zł. W tej kwocie ponad 200 mln zł stanowi dofinansowanie z UE.

Kupione i zamówione części oraz podzespoły do pojazdów dla SKM
Pesa może wykorzystać do ich produkcji dla innych klientów. Dzięki temu
przyśpieszy ich wykonanie.
Zobacz więcej

NIE ZMARNUJĄ SIĘ:

Kupione i zamówione części oraz podzespoły do pojazdów dla SKM Pesa może wykorzystać do ich produkcji dla innych klientów. Dzięki temu przyśpieszy ich wykonanie. AdobeStock

— Termin dostawy pojazdów był jednym z kryteriów oceny ofert projektu SKM przy pozyskaniu dofinansowania z UE. Ze względu na wielkość projektu i kwotę dofinansowania podlega on bezpośredniemu nadzorowi i kontroli Komisji Europejskiej. Harmonogram umowy przewidywał, że do końca 2019 r. Pesa powinna wyprodukować i dostarczyć 10 z 13 zamówionych pojazdów — informuje Kamil Migała, rzecznik warszawskiej SKM.

Pesa zaskoczona

Dotychczas bydgoska firma nie dostarczyła ani jednego. Pierwszy przechodzi testy niezbędne przed dopuszczeniem do ruchu.

— Z ubolewaniem i zaskoczeniem przyjęliśmy decyzję zarządu SKM o odstąpieniu od umowy. Trwa produkcja pojazdów, a pierwszy właśnie rozpoczął testy. Pomimo opóźnienia pierwszych składów planowaliśmy dostarczenie ostatnich egzemplarzy przed terminem. Zaskoczenie jest tym większe, że przez ostatnie miesiące intensywnie pracowaliśmy nad wspólnym rozwiązaniem sytuacji, które byłoby korzystne dla obu stron — podkreśla Maciej Grześkowiak, rzecznik Pesy.

SKM podaje, że odstąpienie od umowy jest możliwe, jeśli zwłoka Pesy w dostawie pojazdów przekracza 30 dni. Dostawy pierwszego pociągu są spóźnione o 87 dni, drugiego o 56 dni, a trzeci powinien być dostarczony już 25 dni temu. Pesa próbowała z SKM uzgodnić aneks do umowy określający m.in. nowy harmonogram dostaw. Jednak według Kamila Migały SKM otrzymała informację z Centrum Unijnych Projektów Transportowych, że zmiana terminów dostaw może skutkować wstrzymaniem unijnego dofinansowania na poziomie 25 proc. wartości kontraktu, czyli ponad 100 mln zł, oraz zwrotem 20 mln zł dotacji z Brukseli. Pesa podkreśla, że do tej pory żaden beneficjent nie stracił z jej powodu unijnych funduszy. Warto jednak przypomnieć, że pod koniec ubiegłej perspektywy finansowej istniało takie ryzyko, bo z powodu opóźnień bydgoskiej spółki wiele umów nie zostało wykonanych w terminie i rząd negocjował z Brukselą utrzymanie dotacji.

Strumień finansowania

Ówczesne opóźnienia stały się przyczyną finansowych problemów Pesy. W ich rozwiązaniu pomaga Polski Funduszu Rozwoju (PFR), który dokapitalizował spółkę 200 mln zł. Wsparcie ze strony funduszu otworzyło także Pesie drogę do dotyczących finansowania uzgodnień z bankami i firmami ubezpieczeniowymi. Negocjacje i uruchomienie przelewów trwało jednak bardzo długo. Jeden z banków niedawno nawet wstrzymał czasowo finansowanie, czego skutkiem były opóźnienia w realizacji kontraktów. Do gry wkroczył jednak PFR, uruchamiającdodatkowe finansowanie faktoringowe. Kierujący funduszem Paweł Borys zapowiada kolejne.

— Pracujemy nad nowym, kompleksowym systemem finansowania Pesy. Opracujemy go w I kwartale przyszłego roku — mówi Paweł Borys.

Twierdzi, że inni dostawcy taboru mają kapitał wyższy od bydgoskiej spółki i uważa, że wymaga on zwiększenia. Podwyższenie kapitału może więc być ważnym elementem nowego systemu finansowania Pesy. Pomoże jej to lepiej organizować produkcję i uniknąć opóźnień w realizacji oraz kar w nowych kontraktach. Pesa nie uniknie ich natomiast w Warszawie. SKM zapowiada, że przysługuje jej odszkodowanie — może ono wynieść 20 proc. wynagrodzenia netto. Z informacji „PB” wynika jednak, że gdyby Pesa wykonała umowę, ale z opóźnieniem, kary mogłyby być jeszcze wyższe. Zerwanie warszawskiego kontraktu jest problemem nie tylko dla Pesy, ale także dla SKM i jej pasażerów, którym czasem trudno zmieścić się do zatłoczonego pociągu. Kamil Migała informuje, że SKM analizuje możliwość przeprowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia na dostawę nowych pojazdów. O decyzjach może poinformować 21 października. Część naszych rozmówców uważa, że wybierze dostawcę z wolnej ręki, by szybciej kupić pojazdy. Inni twierdzą, że ogłosi przetarg, w którym wystartuje Pesa. Krzysztof Sędzikowski, prezes bydgoskiej spółki, na razie nie przesądza, czy weźmie w nim udział.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu