Przed miesiącem Redan obniżał tegoroczne prognozy, teraz sugeruje, że może je nieznacznie przekroczyć.
Po trzech kwartałach łódzki Redan, specjalizujący się w projektowaniu i sprzedaży odzieży, wykazał 166,8 mln zł przychodów i 11,5 mln zł zysku netto. Kwoty te są wyższe niż przed rokiem odpowiednio o 75 proc. i 15 proc.
— Ale to jest wyjątkowo niesprzyjający dla branży rok — mówi zgodnie zarząd spółki.
Chodzi o pogodę: lato było kiepskie.
— Klienci nie musieli kupować nowych ubrań. Producenci natomiast przez ostatnie miesiące handlują tak, jakby ciągłe trwały wyprzedaże — tłumaczy Piotr Kulawiński, wiceprezes Redanu.
Do tego doszły wzrost konkurencji, umocnienie się złotego i konieczność robienia zapasów przed wejściem Polski do UE (import m.in. z Chin). To wszystko zmusiło na początku października zarząd Redanu do zweryfikowania rocznej prognozy zysku z 20 do 15 mln zł. Szacunki sprzedaży zostawiono na poziomie 220 mln zł.
Wygląda jednak na to, że spółkę ogarnął przesadnie zły nastrój. Po dziesięciu miesiącach roku sprzedaż Redanu wynosi już 195 mln zł, co stanowi prawie 90 proc. tegorocznej prognozy. Firma realizuje około 50 proc. przychodów z handlu hurtowego, więc ostatni kwartał powinien być udany.
— Jest szansa, że przekroczymy prognozy, ale raczej o kilka niż kilkanaście procent — przyznaje Piotr Kulawiński.
Spółka zaczyna też odzyskiwać zaufanie analityków.
— Podane przez Redan dane finansowe można uznać za pozytywne zaskoczenie — twierdzi Marek Świętoń z ING Investment Management.