Na razie giełdowy kurs spółki bezskutecznie szuka twardego dna. W niespełna półtora roku zanurkował o 95 proc.
Petrolinvest, nad którym kontrolę sprawuje Ryszard Krauze, zadebiutował na GPW w lipcu 2007 roku po cenie 590 zł. Wcześniej papiery sprzedawano w ofercie publicznej po 227 zł. Przez długie miesiące kapitalizację spółki liczono w miliardach złotych. Obecnie akcje Petrolinvestu kosztują na GPW zaledwie 30 zł, a giełdowa kapitalizacja stopniała do 200 mln zł.
Skąd tak mocna przecena? Dla porównania indeks szerokiego rynku (WIG) od debiutu Petrolinvestu spadł blisko 60 proc.
— Na początku notowań papiery spółki wyceniano absurdalnie wysoko. Teraz wycena jest bardziej racjonalna, ale czy skrajnie niska trudno powiedzieć. Na pewno w wyniki bije spadek cen ropy, który obniża wartość złóż i przyszłą rentowność produkcji. Do tego niekorzystny może być spadek popytu na produkty ropopochodne — przyznaje Piotr Cieślak, analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Bessa i ropa to nie wszystko.
— Duży wpływ na kurs mają czynniki nie do końca związane z rynkiem ropy. Chodzi chociażby o nowe emisje akcji czy wejście kazachskich inwestorów. Co więcej, czynniki ryzyka w tym biznesie są większe niż jeszcze kilka miesięcy temu. To wydaje się oczywiste, bo inna jest rentowność przy cenie ropy bliskiej 150 dolarów za baryłkę, a zupełnie inna, kiedy spadła poniżej 50 dolarów — ocenia Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.
Ryzykiem mogą być problemy z finansowaniem inwestycji.
— Petrolinvest nie ma na razie płynności i musi posiłkować się chociażby pieniędzmi z emisji. A kiedy warunki na rynku się pogarszają, trudniej będzie zachęcić inwestorów do obejmowania akcji z kolejnych emisji — dodaje Kamil Kliszcz.
Przełomowy dla spółki ma się okazać przyszły rok. W nim Petrolinvest chce uruchomić wydobycie ropy w Kazachstanie, przeprowadzić emisje akcji dla inwestorów finansowych i zacząć zarabiać na działalności operacyjnej. Ostro nurkujący kurs spółki może sugerować, że rynek powątpiewa w jej mocarstwowe plany. Jednak zarząd Petrolinvestu uspokaja. Wierzy w kazachskie złoża czarnego złota i w rychłe rozpoczęcie wydobycia.
Maciej
Zbiejcik