Wygląd to podobno sprawa gustu, ale w przypadku nowego samochodu Peugeota pewnie niewielu będzie takich, którym to auto się nie spodoba — tak pisaliśmy o peugeocie 208 pod koniec lutego poprzedniego roku, gdy Francuzi pokazali zdjęcia nowego modelu. Minął rok i okazuje się, że podobną opinię ma więcej osób. Francuski maluch udowodnił, że w motoryzacji nie trzeba mieć kompleksów. Peugeot 208 zgarnął tytuł „Car of the Year 2020” przyznawany przez europejskich dziennikarzy, ale co istotne — pokonał rywali, którzy mają zdolność rozpalania umysłów fanów motoryzacji: teslę model 3 i porsche taycana.

Jaka to różnica? Choćby taka, że ceny 208 zaczynają się u nas od 53,9 tys. zł, natomiast za taycana trzeba zapłacić co najmniej 454 tys. zł. Jak widać, jury doceniło motoryzację dla ludu. Nagroda tradycyjnie przyznawana jest przed rozpoczęciem samochodowego show w Genewie. Epidemia koronawirusa zmusiła jednak organizatorów targów do ich odwołania. Nie od parady mamy technologię — transmisję z wręczenia nagrody peugeotowi przeprowadzono w internecie, na portalu YouTube. Skupisko ludzi utworzyło się więc przed ekranami. Z analizy niektórych opinii jurorów wynika, że są dwa główne powody zwycięstwa małego peugeota: design i układ napędowy.
Model 208 jest dostępny z całą paletą silników benzynowych, wysokoprężnych i oczywiście w wersji w pełni elektrycznej, która w momencie wejścia na rynek narobiła najwięcej szumu. Jednostka dostarcza 136 KM, zapewnia przyspieszenie „do setki” w nieco ponad osiem sekund i rozpędza się do 150 km/h. W wersji wyposażenia active, czyli dosyć podstawowej z felgami stalowymi, auto kosztuje 124,9 tys. zł, a w topowej GT co najmniej 146,1 zł, ale tam wszystko jest już „na wypasie”. Przy użyciu szybkiej ładowarki 80 proc. naładowania można ponoć osiągnąć w około pół godziny. Tyle mniej więcej powinny trwać kawa i toaleta. Zasięg wystarcza na grubo ponad 300 km.
Stylistycznie Peugeot nie ryzykował, ale po prostu skorzystał z tego, co sprawdzone, a mianowicie z większego rodzeństwa — SUV-a 3008 i sedana 508. Ten pierwszy obsypany został nagrodami i dobrze przyjęty na rynku, więc projektanci rozwinęli język stylistyczny także w maluchu. Wzrok przyciągają reflektory full LED, kształtem przypominające ślad po pazurach. W końcu Peugeot ma lwa w logo.
Z tyłu na całej długości pokrywy bagażnika błyszczy czarna listwa. Peugeot 208 to niewielkie auto z segmentu B, w którym Francuzi zawsze byli mocni. Wspomnieć można choćby model 206 czy słynny 205, produkowany w latach 1983-98. Zresztą nowe 208 wygląda trochę jak 205 przeniesionedo XXI wieku i zupełnie nowej ery motoryzacji.
A tę widać też na pozostałych pozycjach w konkursie na auto roku. Drugie miejsce zajęła tesla model 3, czyli pomysł miliardera Elona Muska na nieco mniejsze, bardziej miejskie i łatwiej dostępne elektryczne auto. Trójka jest dużo tańsza od większego modelu S czy SUV-a model X, choć i tak w USA trzeba wydać na nią prawie 40 tys. USD, i to na wersję podstawową. Elektryczną rewolucję widać też na ostatnim miejscu podium, na którym zameldował się porsche taycan.
Ten model jest dla Porsche prawdziwą rewolucją i nowym rozdziałem w historii. Nie są to przesadzone opinie lub marketingowy bełkot producenta. Taycan rzeczywiście ma wprowadzić znaną z szybkich, sportowych, ale także głośnych modeli markę w ciche czasy elektromobilności. Samochód ma imponujące osiągi, które wciskają kierowcę w fotel — w tzw. trybie overboost z systemem launch control przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie poniżej trzech sekund, a w optymalnej wersji oferuje zasięg nawet 450 km w cyklu mieszanym.
W finale konkursu rywalizowało w sumie siedem modeli, w tym nowy ford puma, mały SUV z ciekawym wyglądem, nawiązujący do drapieżnego coupe z dawnych lat, i bardzo popularna w Polsce toyota corolla. Z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że corolla była najczęściej rejestrowanym nowym autem w Polsce w styczniu 2020 r. Z wynikiem 2053 egzemplarzy wyprzedziła toyotę yaris — 2016 i skodę octavię — 1690. Peugeota 208 na razie w czołowej „10” brakuje.
