PGE chce sprzedać Exatela państwu

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2015-12-02 22:00

Choć operator pławi się w gotówce, łakomym kąskiem wcale nie jest — traci miliony na państwowych kontraktach

Od dłuższego czasu PGE szuka pomysłu na pozbycie się aktywów telekomunikacyjnych, czyli Exatela. Ostatnie plotki mówiły o koncepcji wniesienia operatora do Polskich Inwestycji Rozwojowych na potrzeby ratowania bankrutującej Kompanii Węglowej. Z informacji „PB” wynika, że to już nieaktualne.

WSZYSTKO W RĘKACH MINISTRA:
WSZYSTKO W RĘKACH MINISTRA:
Grupa PGE, kierowana przez Marka Woszczyka, przyznaje, że projekt sprzedaży Exatela i budowy na jego bazie narodowego operatora nie przebiegał zgodnie z założeniami. To zmieniło się jednak po zmianie prezesa i resort skarbu może już podejmować decyzje.
Marek Wiśniewski

PGE chce, by zarządzającą około 20 tys. km światłowodów (w tym 7 tys. km własnych) spółkę przejęło państwo i na jego bazie stworzyło operatora, który obsługiwałby wszystkie kluczowe państwowe sieci telekomunikacyjne, m.in. dla administracji, służb mundurowych i specjalnych.

PiS zdecyduje

Koncepcję poparły Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji, zainteresowane ministerstwa, ABW oraz kancelarie prezydenta i premiera. Zmienił się jednak rząd i teraz to politycy PiS zdecydują, czy będzie realizowana.

Wiele na to wskazuje. Ideę budowy specoperatora telekomunikacyjnego na bazie państwowych spółek PiS lansowało już za czasów pierwszych rządów, w latach 2005-07. Dziś jedynym państwowym operatorem pozostał Exatel, a jego rolę jako firmy strategicznej w obszarze telekomunikacji podkreślają liczni prominentni politycy PiS, m.in. Antoni Macierewicz, obecny minister obrony narodowej. Z informacji „PB” wynika, że PGE zrobiła już własne due diligence Exatela, wybrała doradcę przy transakcji i ma gotową wycenę spółki, której nie chce ujawnić.

Za zakup podobnego operatora, czyli Telekomunikacji Kolejowej, Netia zapłaciła 5,2-krotność wyniku EBITDA. W przypadku Exatela, generującego od kilku lat na tym poziomie po 50-60 mln zł, oznaczałoby to wycenę w granicach 260-312 mln zł.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że operator z grupy PGE na koniec 2014 r. dysponował aż 170 mln zł wolnej gotówki, co może wywindować jego wartość ponad 400 mln zł. Ta gigantyczna nadpłynność Exatela, zdaniem rozmówców „PB”, jest jego przekleństwem. Sukcesywnie zużywana jest bowiem na utrzymywanie zbyt wysokich kosztów stałych, wynagrodzenia często zmieniających się menedżerów i „znajomych królika”, a także dopłaty do nierentownych kontraktów. To ostatnie dobrze widać na przykładzie już realizowanych projektów dla administracji publicznej.

Inwestycje ze stratą

Exatel realizuje cztery takie kontrakty: Govnet (obsługa kancelarii premiera), OST 112 (łączność dla numeru alarmowego 112), MSW WAN (największa sieć IT dla administracji rządowej i samorządowej, obsługująca system rejestrów państwowych, m.in. PESEL i CEPiK, łączy ponad 3,5 tys. lokalizacji) oraz MON WAN (sieć spajająca wszystkie jednostki wojskowe w kraju i wybrane bazy wojskowe na świecie).

Z danych, do których dotarł „PB”, wynika, że trzy ostatnie z nich, po uwzględnieniu wszystkich kosztów, mają łączny ujemny wskaźnik NPV (wartość bieżąca netto) na poziomie ponad 44 mln zł (w latach 2014-19). Dwa największe projekty, MSW WAN i MON WAN, o łącznej wartości 238,5 mln zł, to kontrakty podpisane w drugiej połowie 2014 r., za kadencji zarządu, którym kierował Marcin Jabłoński. Prezesem Exatela został w marcu 2014 r., dwa miesiące po odejściu ze stanowiska wiceministra spraw wewnętrznych w rządzie PO-PSL.

Wcześniej startował w wielu wyborach z list PO i jako reprezentant tej partii był m.in. starostą słubickim oraz marszałkiem i wojewodą lubuskim. Doświadczenia w poważnym biznesie nie miał. W biznesie nie sprawdzał się też Rafał Magryś, inny z wiceministrów spraw wewnętrznych w rządzie PO-PSL, który trafił do Exatela, za kadencji Marcina Jabłońskiego, w sierpniu 2014 r. Zajął stanowisko pełnomocnika zarządu ds. projektów publicznych. To dwaj byli wiceministrowie odpowiadali w spółce za pozyskanie kontraktów publicznych i przygotowanie koncepcji oddania Exatela państwu i uczynienia z niego specoperatora.

Polecenie ministra

Zapytaliśmy władze PGE, czy decyzje o ich powołaniu były podyktowane względami politycznymi i realizacją poleceń ministra skarbu lub innych polityków rządu PO-PSL, szczególnie że Rafał Magryś oficjalnie twierdził, że jego stanowisko w Exatelu zostało powołane „zgodnie z poleceniem ministra skarbu państwa Włodzimierza Karpińskiego” i „na wyraźną prośbę Marka Woszczyka, prezesa PGE”. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Czy zarząd PGE zadowolony jest ze swoich wyborów, uwzględniając fakt, że Marcin Jabłoński został odwołany z funkcji zaledwie rok po powołaniu, czyli w marcu 2015 r.?

— Do realizacji celów strategicznych i biznesowych Exatela potrzebne są kompetencje łączące świat biznesu ze światem administracji, na co kształt zarządu z marca 2014 r. dawał szansę. Wszystko nie przebiegało jednak zgodnie z naszymi założeniami, m.in. ze względu na konflikty w zarządzie. To dlatego w marcu 2015 r. prezesem Exatela został Radosław Woszczyk, zastępca dyrektora departamentu kontrolingu finansowego w PGE. Miał przyspieszyć prace dotyczące zbycia Exatela i doskonale się z tego wywiązał. Proces jest w zaawansowanej fazie i czeka na decyzję po stronie kupującego — mówi Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE.

Przedstawiciele resortu skarbu tonują nastroje, oficjalnie przekazując jedynie, że jeśli PGE złoży ostateczną ofertę, „zostaną przeprowadzone odpowiednie analizy”.

Przekazaliśmy Marcinowi Jabłońskiemu prośbę o kontakt i komentarz. Bez rezultatu. Za pośrednictwem Exatela o stanowisko zapytaliśmy też Rafała Magrysia. Obecne szefostwo przekazało nam jedynie, że „ewentualne opinie i wypowiedzi Rafała Magrysia nie są stanowiskiem spółki”. Tymczasem były wiceminister wciąż pracuje w Exatelu — jest dyrektorem biura nadzoru nad projektami.

Niesymetria umów

Przed marcem 2015 r. zarząd Exatela działał w czteroosobowym składzie i rzeczywiście był wstrząsany konfliktami.

— Wiele kluczowych głosowań kończyło się wynikiem 2:2. Po jednej stronie byli Marcin Jabłoński i Władysław Bartoszewski (syn ówczesnego ministra w kancelarii premiera), powołujący się na szefa PGE Marka Woszczyka, a po drugiej — Urszula Wicińska [także odwołana w marcu 2015 r. — przyp. red.] i Andrzej Tymecki, powołujący się na Jacka Drozda, wiceprezesa PGE — mówią zgodnie rozmówcy „PB”.

Z dokumentów spółki, do których dotarliśmy, wynika, że ci pierwsi przekonywali, że kontrakty państwowe są słuszne, bo gwarantują pokrycie przynajmniej części wysokich kosztów stałych Exatela i dają mu szansę na status głównego dostawcy usług telekomunikacyjnych dla administracji publicznej. Drudzy natomiast zwracali uwagę na to, że spółka musi dokładać do rządowych projektów, ale nie tylko. Najmniej kontrowersji budził projekt MON WAN, a to dlatego, że choć miał ujemny NPV, wynikało to głównie z konieczności poniesienia dużych nakładów inwestycyjnych w rozbudowę sieci światłowodów, które mogły przynosić dodatkowe przychody w przyszłości.

Tymczasem projekty z MSW (i OST 112, i MSW WAN) to kontrakty, w przypadku których dużym podwykonawcą jest Orange, i to ta spółka inkasuje lwią część przychodów. Urszula Wicińska i Andrzej Tymecki zwracali przy tym uwagę na niesymetrię umów MSW — Exatel i Exatel — Orange, m.in. w zakresie kar umownych, ostrzegając, że straty na tych projektach mogą być jeszcze wyższe niż zakładane. Zapytaliśmy o to Exatela, ale spółka zasłoniła się tajemnicą handlową. MSW przyznało nam jednak, że naliczyło Exatelowi kary umowne zarówno z tytułu niedotrzymania parametrów jakości świadczonych usług (w kontraktach OST 112 i MSW WAN), jak też niedotrzymania terminów (MSW WAN).

Dobrze już było

Od kilku lat przychody Exatela systematycznie spadają, a spółka „zwija się”, tracąc udziały w rynku na korzyść innych operatorów. Do 2011 r. wynik na poziomie EBITDA przekraczał 100 mln zł, dziś oscyluje wokół 50-60 mln zł. Spółkę dołuje przerost kosztów stałych, m.in. świadczeń pracowniczych, sięgających prawie 50 mln zł, wynikających m.in. z częstych zmian zarządów oraz idącą za tym dużą rotacją pracowników. Spółka generuje coraz wyższe straty operacyjne (w 2014 r. 13,2 mln zł), a minimalny zysk netto osiągnięty w ubiegłym roku to rezultat prawie 15,5 mln zł przychodów finansowych, z których 11 mln zł stanowił zysk ze sprzedaży spółki zależnej NOM. Wyników w 2015 r. nie ujawnia ani spółka, ani jej właściciel, z informacji „PB” wynika jednak, że operator wykaże dużą stratę.

Dobrze już było

Od kilku lat przychody Exatela systematycznie spadają, a spółka „zwija się”, tracąc udziały w rynku na korzyść innych operatorów. Do 2011 r. wynik na poziomie EBITDA przekraczał 100 mln zł, dziś oscyluje wokół 50-60 mln zł. Spółkę dołuje przerost kosztów stałych, m.in. świadczeń pracowniczych, sięgających prawie 50 mln zł, wynikających m.in. z częstych zmian zarządów oraz idącą za tym dużą rotacją pracowników. Spółka generuje coraz wyższe straty operacyjne (w 2014 r. 13,2 mln zł), a minimalny zysk netto osiągnięty w ubiegłym roku to rezultat prawie 15,5 mln zł przychodów finansowych, z których 11 mln zł stanowił zysk ze sprzedaży spółki zależnej NOM. Wyników w 2015 r. nie ujawnia ani spółka, ani jej właściciel, z informacji „PB” wynika jednak, że operator wykaże dużą stratę.