PGF CIĄGLE SZUKA WSPÓLNIKÓW

Ewa Bednarz
opublikowano: 1999-08-12 00:00

PGF CIĄGLE SZUKA WSPÓLNIKÓW

Polska Giełda Finansowa liczy, że jej klientami zostaną fundusze emerytalne

Przygotowania do fuzji Banku Handlowego i BRE Banku są prawdopodobnie przyczyną spadku obrotów na Polskiej Giełdzie Finansowej. Ale rozwój PGF nie maleje. Teraz szefowie giełdy myślą o jej powiązaniu z partnerami zachodnimi.

Polska Giełda Finansowa, instytucja kontrolowana przez największe banki, prowadzi rozmowy o współpracy z kilkunastoma zagranicznymi instytucjami finansowymi.

— Jesteśmy otwarci na kontakty zagraniczne. Będziemy poszukiwać sposobów i metod współpracy zarówno z instytucjami, które mogą być naszymi klientami, jaki i innymi podobnymi rynkami. Chcemy umożliwić polskim inwestorom lokowanie kapitału również w produkty już istniejące na rynkach zachodnich, np. kontrakty oparte na indeksach giełdowych — ocenia Wojciech Zieliński, prezes zarządu PGF.

Bony dla emerytów

Głównym atutem PGF jest elektroniczny system obrotu na rynku kasowym, gdzie uczestnicy handlują bonami i obligacjami.

— Dzięki systemowi elektronicznemu jesteśmy rynkiem bardzo atrakcyjnym, możemy zawierać transakcje z minuty na minutę i to jest nasza przewaga nad innymi funkcjonującymi u nas rynkami — uważa prezes.

Jego zdaniem, duże grono potencjalnych klientów PGF stanowią fundusze emerytalne.

— Nawiązaliśmy już współpracę z UNFE. Zaoferowaliśmy funduszom udział w naszym rynku kasowym. Wprawdzie nie ma jeszcze konkretnych tego efektów, ponieważ fundusze nie mają na razie pieniędzy, ale sadząc po zainteresowaniu jest to tylko kwestia czasu — przekonuje Wojciech Zieliński.

Stopy bez obrotu

PGF jako pierwsza elektroniczna giełda terminowa utworzyła rynek instrumentów pochodnych, na którym wprowadzono obrót kontraktami walutowymi na dolary amerykańskie i marki niemieckie (na początku tego roku marki ustąpiły miejsca euro). W lutym zaczęły się notowania kontraktu na stopę procentową opartego na trzymiesięcznej stopie WIBOR. Tu jednak PGF nie odniósł sukcesu. Ponieważ inwestorzy w ogóle nie zainteresowali się kontraktami na stopę, giełda pracuje nad zmianą specyfikacji kontraktów.

— Chcemy je dostosować do wymogów rynku, mimo że na razie nie ma zapotrzebowania na zabezpieczanie się przed ryzykiem zmiany stopy procentowej. Firmy, które korzystają z kredytów nie mają potrzeby zabezpieczania się, bo stopy na razie maleją, ale to może się zmienić — twierdzi Mariusz Rutkowski z nadzoru rynku instrumentów pochodnych PGF.

Chwilowe ożywienie

Firmy na razie w minimalnym stopniu wykorzystują możliwość zabezpieczania kontraktów eksportowych. Duże przedsiębiorstwa, takie jak KGHM, wolą zabezpieczyć się w bankach, mniejsze wolą ponosić ryzyko strat. W efekcie ofertami rozesłanymi przez PGF 500 największym spółkom tylko 30 wyraziło zainteresowanie.

Pomysłem na zmianę sytuacji jest więc poszerzenie oferty produktowej. Dotychczas terminy wygaśnięcia kontraktów na dolara następowały we wrześniu, grudniu, marcu i czerwcu. Inwestor mógł więc zabezpieczać ryzyko finansowe na okres trzech, sześciu, dziewięciu i dwunastu miesięcy. Od czerwca zarząd dodatkowo wprowadził kontrakty funkcjonujące przez najbliższe trzy miesiące. Każdego miesiąca będzie więc wygasała nowa seria kontraktów.

Po wprowadzeniu tych instrumentów, na przełomie czerwca i lipca rynek gwałtownie się ożywił. Nie trwało to jednak długo. Prawdopodobnie przyczyną obecnego zastoju na rynku, oprócz okresu urlopowego, jest fuzja Banku Handlowego i BRE. Połączony bank będzie największym udziałowcem i graczem na PGF.