PGNiG pohandluje gazem ze światem

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 27-06-2018, 22:00

O porozumieniach PGNiG z amerykańskimi firmami wiadomo niewiele, ale świadczą one o ambicjach polskiego sprzedawcy.

Wieści o porozumieniach z amerykańskimi dostawcami gazu najpierw zmartwiły giełdowych inwestorów, ale nie na długo. Na początku środowej sesji kurs PGNiG, państwowego sprzedawcy gazu, wyraźnie spadał, ale ostatecznie zakończył dzień na niewielkim, 0,7-procentowym minusie.

Głównym celem PGNiG, którego prezesem jest Piotr Woźniak, jest taka dywersyfikacja dostaw gazu do Polski, by w 2022 r. firma miała komfort powiedzenia Rosjanom „nie”. Gazprom to dziś główny dostawca surowca do Polski.
Zobacz więcej

KOMFORT ODMOWY:

Głównym celem PGNiG, którego prezesem jest Piotr Woźniak, jest taka dywersyfikacja dostaw gazu do Polski, by w 2022 r. firma miała komfort powiedzenia Rosjanom „nie”. Gazprom to dziś główny dostawca surowca do Polski. Fot. Marek Wiśniewski

Nic nie wiadomo

Spadek prognozował rano Kamil Kliszcz, analityk DM mBanku. W codziennym raporcie zwrócił uwagę, że dotychczas PGNiG nie wykazał się sukcesami w negocjowaniu długoterminowych kontraktów. Przykładem miał być kontrakt jamalski, wiążący Polskę z Rosją, czy pierwszy kontrakt katarski. Z większym optymizmem patrzy na to Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

— W przeszłości takie kontrakty jak jamalski negocjowali w zasadzie politycy. Dziś sytuacja na rynku jest inna, mamy więcej możliwości zakupu gazu, więc także kontrakty są bardziej rynkowe — mówi Łukasz Prokpiuk.

Obaj analitycy zgodni są jednak co do tego, że o warunkach porozumienia między PGNiG a amerykańskim firmami Port Arthur LNG i Venture Global LNG nie wiadomo w zasadzie nic. „Trudno dziś przewidzieć, czy w perspektywie 20 lat ustalone formuły cenowe zapewnią rentowność tym kontraktom, szczególnie w kontekście planowanego dużego wzrostu podaży LNG w najbliższych latach” — napisał Kamil Kliszcz w porannym raporcie.

USA lekiem na Jamał

Porozumienia, którymi pochwalił się PGNiG, obejmują długoterminowe kontrakty na zakup LNG, czyli skroplonego gazu ziemnego. Port Arthur LNG i Venture Global LNG chcą wybudować nad Zatoką Meksykańską specjalne terminale skraplające gaz ziemny. Mają być gotowe w 2022 i 2023 r. Do tego czasu PGNiG chce wynegocjować ostateczne warunki współpracy. Jeśli plan się powiedzie, to polska firma będzie odbierać od każdego z amerykańskich partnerów po 2 mln ton LNG rocznie, co po regazyfikacji daje łącznie około 5,5 mld m sześc. gazu ziemnego. Dla porównania — krajowe zużycie gazu to 16 mld m sześc.

— Chcemy dywersyfikować strukturę importu LNG do Polski, szczególnie po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego w 2022 r. — mówi Piotr Woźniak, prezes PGNiG.

Dywersyfikacji służyć ma też planowana budowa Baltic Pipe, czyli gazociągu łączącego Polskę z Danią i dalej ze złożami w Norwegii. Temu samemu celowi podporządkowana jest rozbudowa terminala LNG w Świnoujściu. W efekcie Polska ma być całkowicie niezależna od dostaw gazu z Rosji. Kontrakt jamalski wygasa w 2022 r., ale w 2019 r. trzeba Rosjan poinformować, czy chcemy rozmawiać o jego ewentualnym przedłużeniu.

Czas na trading

Świeżo zawarte z Amerykanami porozumienia mają też uczynić z PGNiG aktywnego tradera na globalnym rynku LNG. Partnerzy zgodzili się bowiem na formułę FOB (free-on-board). Oznacza to, że nabywca, czyli PGNiG, będzie miał możliwość handlowania LNG i sprzedawania gazu tam, gdzie cena jest najbardziej korzystna. Jednocześnie to na PGNiG spocznie ryzyko związane z transportem surowca. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / PGNiG pohandluje gazem ze światem