PGNiG wali głową w mur

Anna Bytniewska
opublikowano: 2005-06-08 00:00

Opozycja nie daje się przekonać do upublicznienia PGNiG w tym roku. Plan inwestycyjny spółki może się rozsypać.

Resort skarbu wierzy, że jeszcze w tym roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) może trafić na parkiet.

— Do końca czerwca zamkniemy wszystkie sprawy związane z wydzieleniem operatora systemu przesyłowego. Jeżeli nie będą budziły sprzeciwu, to nic nie stanie na przeszkodzie, żeby w październiku lub listopadzie debiut PGNiG nastąpił — zapewniał podczas konferencji „Nowego Przemysłu” Stanisław Speczik, wiceminister skarbu.

To nie takie proste

Optymizmu przedstawiciela ministerstwa nie podziela jednak PiS. Dla tej partii, podobnie jak dla Platformy Obywatelskiej, sprawa wydzielenia z PGNiG przesyłu jest podstawowym warunkiem upublicznienia spółki. Obecny sposób im nie odpowiada. Najwięcej ich obaw budzi groźba podwyżek cen gazu w związku z wysokimi opłatami leasingowymi, jakie na rzecz dawnej spółki matki będzie musiał uiszczać operator. Opozycję niepokoi też możliwość wymknięcia się spod kontroli państwa EuRoPol-Gazu, firmy eksploatującej gazociąg jamalski.

— Pół roku ciężkiej pracy wystarczy, aby te problemy rozwiązać. Czy obecny zarząd spółki jest w stanie tego dokonać? — pytał Kazimierz Marcinkiewicz, poseł PiS.

Marek Kossowski, prezes PGNiG, był poirytowany wypowiedziami adwersarzy, w których gronie znaleźli się też Janusz Steinhoff, były minister gospodarki, i Piotr Woźniak, były wiceprezes PGNiG. Zarzucali oni szefowi PGNiG dążenie do prywatyzacji spółki za wszelką cenę oraz opóźnianie inwestycji.

— Skóra cierpnie, jak się tego słucha. Tylko rozwiązanie samego problemu zabezpieczenia wpływów w EuRoPol-Gazie po upublicznieniu PGNiG to sprawa na lata. Niemożliwe są obecnie ruchy na akcjach tej spółki, bo prawo ich pierwokupu mają Rosjanie. Ponadto nie odpowiada im też sposób zarządzania EuRoPolGazem, w którym polski prezes ma prawo weta wobec każdej decyzji — ostrzega Marek Kossowski.

Dziura w budżecie

Nic więc nie wskazuje na to, żeby debiut PGNiG nastąpił szybko. Jeżeli nie dojdzie do emisji w 2005 r., spółce zabraknie 300-500 mln zł na domknięcie programu finansowania inwestycji. W tym roku gazowy potentat chce wydać na ten cel 1,6 mld zł. Debiut natomiast miał mu przynieść 1,5 mld zł.

— Co prawda, możemy pozyskać finansowanie z zewnątrz, ale nie byłoby to najlepsze rozwiązanie —uważa Marek Kossowski.