Piątek pomógł wynikom Comarchu

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2018-09-03 22:00

Wyniki informatycznej grupy przebiły oczekiwania rynku. Jednym ze źródeł niespodzianki mógł być transfer zawodnika Cracovii do włoskiej Genui.

Akcje Comarchu na sesji w poniedziałek 3 września były najlepszym składnikiem indeksu mWIG40. W trakcie sesji notowania rosły nawet o 12 proc. Dobre zachowanie kursu to pokłosie wyników opublikowanych w piątek po sesji, które okazały się na wszystkich poziomach wyższe od konsensu prognoz analityków, obliczanego przez PAP Biznesu.

Zysk netto grupy w drugim kwartale wyniósł 10,5 mln zł i był o prawie 15 proc. wyższy od oczekiwań. Zysk operacyjny sięgnął 34,4 mln i pobił konsens o 85 proc. EBITDA sięgnęła 55 mln zł. To o ponad 55 proc. więcej niż zakładali analitycy. Czego nie doszacowali?

— Poniedziałkowa reakcja rynku na wyniki Comarchu moim zdaniem była nieco przesadzona. Główne źródło niespodzianki, w stosunku do moich prognoz, to zaksięgowanie transakcji sprzedaży kart zawodniczych piłkarzy Cracovii — prawdopodobnie Krzysztofa Piątka. Spodziewałem się, że zysk na tej transakcji wyniesie kilkanaście mln zł i będzie rozpoznany w pozostałych przychodach operacyjnych segmentu sport za trzeci kwartał bieżącego roku. Tymczasem w pozostałych przychodach operacyjnych segmentu sport za drugi kwartał widać 12 mln zł pozostałych przychodów operacyjnych, więc najwyraźniej uwzględniono to w drugim kwartale — mówi Sobiesław Pająk, szef analityków Domu Maklerskiego BOŚ.

Nie tylko piłka

To wydarzenie nie tłumaczy jednak całej niespodzianki na wynikach.

— Jest jeszcze pozostałe 5 mln zł różnicy między moją prognozą a raportowanym zyskiem EBITDA i to jest prawdziwa pozytywna niespodzianka wynikająca z wyższych przychodów, a tym samym wyższego wyniku operacyjnego segmentu informatycznego — mówi analityk DM BOŚ.

Analityk zwraca uwagę, że wysokomarżowe przychody ze sprzedaży licencji do własnego oprogramowania wzrosły tylko nieznacznie, bo o 2 proc. rok do roku, jednak Comarch sprzedał dużo więcej niż przed rokiem własnego sprzętu, prawdopodobnie w ramach kontraktu dla Ministerstwa Sprawiedliwości, na którym marżowość też powinna być wysoka.

Przychody grupy były w drugim kwartale na poziomie 332 mln zł. To o 9 proc. więcej od konsensu i o 32 proc. niż rok wcześniej. Największy wzrost sprzedaży grupa zanotowała w segmencie publicznym — ponad 450 proc. r/r. To efekt m.in. częściowej realizacji umowy na dostawę systemu cyfrowej rejestracji rozpraw do sądów powszechnych. Największym segmentem w strukturze przychodów był segment TMT, który wypracował 63,4 mln zł. To o 5,3 proc. więcej niż rok wcześniej.

W pierwszym półroczu grupa zanotowała 6,3 mln zł ujemnych przepływów operacyjnych. W analogicznym okresie 2017 r. miała 40,4 mln zł dodatnich przepływów. Powodem pogorszenia Cash flowu były należności.

— Należności zwiększyły się w pierwszej połowie 2018 r., a zwykle w Comarchu było w przeszłości tak, że pieniądze z należności konwertowały się na gotówkę w pierwszej połowie roku. Podejrzewam, że jest to związane z kontraktem dla Ministerstwa Sprawiedliwości, w którym płatność prawdopodobnie nastąpi dopiero po zakończeniu odbiorów. Jeśli do końca roku te należności się nie skonwertują — wówczas zacząłbym się niepokoić, ale obecnie takie ryzyko wydaje mi się niewielkie — mówi Sobiesław Pająk.

Jego zdaniem, choć wyniki Comarchu za drugi kwartał były dobre, to zmieniają one prognozę EBITDA spółki w tym roku jedynie o około 5 mln zł w górę.

Obawy o ZUS

Choć rynek spodziewał się dobrych wyników Comarchu za drugi kwartał, a trzeci też ma być udany, to w ciągu ostatniego miesiąca kurs informatycznej firmy był pod presją.

— Moim zdaniem osłabienie kursu Comarchu w lipcu było związane z obawami o sytuację związaną z przejmowaniem kontraktu na utrzymanie KSI ZUS. Jest to czynnik ryzyka, który może mieć wpływ na kurs akcji spółki — dodaje analityk DM BOŚ. Na wtorek 4 wrzesnia Comarch zwołał konferencje prasową na temat wyników.

4 mln EUR Tyle według nieoficjalnych doniesień wyniosła kwota odstępnego, uzyskana przez Cracovię ze sprzedaży Krzysztofa Piątka do Genoa CFC. Dwa lata temu zapłacono za niego około 0,6 mln EUR.

Możesz zainteresować się również: