Pięć gorących start-upów z Polski

Zagraniczny serwis technologiczny spojrzał na polskie start-upy z boku i wybrał pięć z największym potencjałem. Ich twórcy nie kryją radości

Przeprowadziliśmy badania, skonsultowaliśmy się z naszym konsorcjum doradczym składającym się ze 100 inwestorów, influencerów, przedsiębiorców i ekspertów w całej Europie i wybraliśmy — poinformował portal technologiczny The Next Web (TNW), który wspólnie z holenderską firmą Adyen dokonuje przeglądu najbardziej obiecujących start-upów w krajach europejskich. Na polskiej liście znalazły się Displate — wytwórca metalowych plakatów i platforma dla artystów, Packhelp — aplikacja do szybkiego projektowania i zamawiania opakowań z własnym nadrukiem, Kontakt.io — dostawca rozwiązań z wykorzystaniem beaconów, CallPage — twórca widgetów na strony internetowe, które ułatwiają kontakt telefoniczny z klientem oraz aplikacja taksówkowa iTaxi. TNW zaczyna dość dziwnie, bo od stwierdzenia, że choć Polska kojarzy się głównie z trudnymi do wymówienia nazwiskami i kapustą w każdym możliwym posiłku, to w ostatnich latach przyciąga coraz większą uwagę sceną startupową. Co do start-upów pełna zgoda, ale wymowa nazwisk „Lewandowski” i „Piątek” nie jest ponad siły obcokrajowca, a kapustę mamy co najwyżej w bigosie. Popularny serwis technologiczny uderza jednak nie tylko w tony pełne humoru. Pisze o ogromnej puli utalentowanych programistów i analityków danych, którzy są siłą napędową nie tylko lokalnych start-upów, leczz§ także zagranicznych koncernów wybierających Polskę jako miejsce dla swoich oddziałów.

Displate pod koniec ubiegłego roku zatrudniał około 100 osób.
Anglojęzyczna platforma skupia ponad 8 tys. artystów, z których 65 proc.
regularnie zarabia na sprzedaży prac. Pochodzą oni z 86 państw. Czołowi twórcy
otrzymują średnio około 5 tys. USD miesięcznie. Od lewej: Jacek Swigost, Edward
Ruszczyc i Karol Banaszkiewicz.
Zobacz więcej

START-UP DAJE ZAROBIĆ:

Displate pod koniec ubiegłego roku zatrudniał około 100 osób. Anglojęzyczna platforma skupia ponad 8 tys. artystów, z których 65 proc. regularnie zarabia na sprzedaży prac. Pochodzą oni z 86 państw. Czołowi twórcy otrzymują średnio około 5 tys. USD miesięcznie. Od lewej: Jacek Swigost, Edward Ruszczyc i Karol Banaszkiewicz. Fot. Marek Wiśniewski

— Opinia o polskich start-upach na Zachodzie jest z roku na rok coraz lepsza. Widać, że Polska zyskuje na arenie międzynarodowej ze względu na talent technologiczny, a także kreatywność i skuteczność biznesową — podkreśla Szymon Niemczura, współzałożyciel i członek zarządu Kontakt.io.

Start-up pozyskał do tej pory 8,3 mln USD od inwestorów z USA, Wielkiej Brytanii, Danii i Czech. Zmianę na lepsze w postrzeganiu polskich start-upów dostrzega także Wojciech Sadowski, współtwórca i prezes firmy Packhelp, który mówi, że coraz więcej zagranicznych inwestorów przeprowadza tzw. scouting w naszym kraju, czyli szuka potencjalnych perełek.

— Nawet na przykładzie naszych inwestorów obserwuję, że za każdym razem, kiedy przyjeżdżają na nasze spotkania, przy okazji próbują spotkać się z kilkoma innymi firmami, w których mogą być inwestorem — mówi Wojciech Sadowski.

Zainteresowanie zagranicznych inwestorów związane jest nie tylko z prestiżem i międzynarodowym rozgłosem, ale także konkretnym, znaczącym jak na polskie warunki, zastrzykiem pieniędzy. Packhelp zdobył do tej pory ponad 2,3 mln EUR, z czego aż 2 mln pochodzi od inwestorów zagranicznych — są to: SpeedInvest, Market One Capital i ProFounders. Resztę dołożyli polscy aniołowie biznesu. Na liście klientów spółki są m.in. Nivea, Uber, BMW i Wrangler. Miejsce w takich rankingach, jak ten opublikowany przez TNW, pomaga, bo buduje rozpoznawalność młodej marki na globalnym rynku startupowym. Wiarygodny wizerunek podparty wyróżnieniem znanego portalu technologicznego otwiera drzwi i pomaga przełamać lody w pierwszym kontakcie z inwestorami.

— Międzynarodowe rankingi często są obserwowane przez zachodnich inwestorów i jeśli tylko mieścimy się w ich strategii inwestycyjnej, to zazwyczaj gratulują i proszą o rozmowę lub spotkanie, a to pomaga na początku relacji z funduszami. Dla zwycięzców są też organizowane spotkania, na których można pozyskać wiele dobrych kontaktów — podkreśla Ross Knap, prezes CallPage, który od inwestorów pozyskał już około 5 mln USD.

Młody przedsiębiorca przekonuje, że polska scena startupowa ciągle jest jeszcze słabo rozpoznawalna w USA. W Europie Zachodniej jest lepiej nie tylko ze względów geograficznych, ale także dlatego, że tamtejsze fundusze często mają Polaków w ekipach analitycznych.

— Czasem można spotkać się z opinią, że polskie start-upy są mocno zorientowane na rynek wewnętrzny, zamiast stawiać na rozwój międzynarodowy. Polacy mają solidne umiejętności techniczne, ale w marketingu i sprzedaży brakuje nam doświadczenia — mówi Ross Knap. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy