Pięć procent nie wystarczy

MCH
opublikowano: 2014-04-01 00:00

W ośmiu bankach wymagania dotyczące wkładu własnego są większe niż wynika to z Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Zgodnie z obowiązującą od 1 stycznia 2014 r. Rekomendacją S każdy kredyt udzielany w tym roku nie może przekroczyć 95 proc. wartości nieruchomości (tej kwoty nie można przeznaczyć na inny cel, np. na prowizję i ubezpieczenie). Oznacza to, że chętni na kupno mieszkania na kredyt muszą mieć 5 proc. wkładu własnego. Od 2015 r. wysokość wkładu własnego będzie podwyższona do 10 proc., a w latach 2016 i 2017 odpowiednio do 15 i 20 proc., ale z możliwością ubezpieczenia części brakującego wkładu. Jeśli wnioskodawca zamierza skredytować także prowizję i ubezpieczenie, musi zwiększyć wkład własny. Większość banków dostosowała się do wymagań Komisji Nadzoru Finansowego, jednak osiem instytucji oczekuje od kredytobiorców więcej niż 5-proc. wkładu. Są to: BGŻ (wymaga 10-proc. wkładu własnego), BNP Paribas (10 proc.), BPH (20 proc.), Credit Agricole (20 proc.), BZ WBK (10 proc.), Citi Handlowy (10 proc.), ING (20 proc.) i Raiffeisen Polbank (20 proc.).

— Dzięki takim wymaganiom bank ogranicza swoje ryzyko. To podejście jest powszechne w bankowości korporacyjnej, gdzie praktycznie nie zdarzają się kredyty na 100 proc. wartości inwestycji, a firma musi wnieść wkład, biorąc na siebie część ryzyka. W wielu krajach Zachodu od lat organy nadzorujące sektor bankowy zabraniały udzielania kredytów hipotecznych bez wkładu własnego, przeciwdziałając powstawaniu baniek na rynku nieruchomości. Oczywiście może to być pewnym utrudnieniem dla nabywcy mieszkania lub domu, ale jednocześnie zapobiega przesadnemu optymizmowi i kupowaniu „na zapas”, a przecież kredyt hipoteczny oznacza dla osoby go zaciągającej wieloletnie zobowiązanie — wyjaśnia Adrian Sejdak, dyrektor ds. kredytów hipotecznych Raiffeisen Polbank. Powyższe poziomy LTV (wskaźnik określający wysokość kredytu w stosunku do wartości zabezpieczenia) są wartościami maksymalnymi i każdy bank może podjąć decyzję o dalszym obniżeniu kredytu dla konkretnego wniosku i transakcji.

— Najczęściej dzieje się tak w przypadku uzyskiwania dochodów z działalności gospodarczejlub na podstawie umów cywilnoprawnych. Tego typu źródła dochodów są nieco bardziej ryzykowne w ocenie banku i z tego powodu wiele instytucji może oczekiwać większego wkładu własnego — wyjaśnia Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus. Innym powodem może być nabycie nietypowej nieruchomości, zarówno pod względem adresu, jak i powierzchni.

— Nieruchomości trudno zbywalne są gorszym zabezpieczeniem dla banku i z tego powodu często wymaga się od kredytobiorcy większego zaangażowania finansowego. Podobnie sytuacja wygląda, gdy nabywane mieszkanie zadeklarujemy jako przeznaczone na wynajem. Wówczas także będziemy musieli wnieść wyższy wkład własny — dodaje Michał Krajowski.

Możesz zainteresować się również: