Piękno wymaga tempa

Karol Jedliński (Materiał partnera)
13-12-2017, 22:00

Polska fabryka jest dla nas jednym z pionierów trendu Industry 4.0 — mówi Barbara Lavernos, wiceprezydent L’Oréal Operations, zarządzająca 42 fabrykami na świecie.

WYWIAD Z… BARBARĄ LAVERNOS, WICEPREZYDENT L’ORÉAL OPERATIONS

„Puls Biznesu”: Polska rzeczywiście ma tak duże znaczenie dla L’Oréal? Przecież w Europie Wschodniej realizujecie jedynie 6 proc. z niemal 26 mld EUR przychodów?

Barbara Lavernos, wiceprezydent L’Oréal Operations: Jako producent jesteśmy w Polsce liderem i wciąż zwiększamy udziały w rynku. Polska ma dla nas także inną perspektywę: tu jest nasza fabryka, tu jest też cały ekosystem dostawców opakowań czy technologii. Lokalnych dostawców z Polski wielokrotnie angażujemy do naszych projektów na całym świecie. Zresztą niemal 75 proc. produktów z fabryki w Kaniach jest eksportowanych do Europy Zachodniej.

Kanie są w top 10 na pani liście?

W top 3. Pod kątem wolumenu produkcji i jakości Warsaw Plant — jak nazywamy tę fabrykę — bryluje. To kilkadziesiąt bardzo nowoczesnych linii produkcyjnej i około miliona produktów zjeżdżających z taśmy każdego dnia. Pracujemy całą dobę.

A pod kątem technologii? W Polsce zwycięża tania siła robocza. Czy opłaca się inwestować w Industry 4.0?

Konsekwentnie inwestowaliśmy tu dużo pieniędzy i było warto. W Polsce znaleźliśmy zdolnych technicznie ludzi i poddostawców technologii, a w ten trend włączają się także nasi pracownicy. Mamy w Polsce bardzo kompetentny zespół. Wykorzystujemy np. druk 3D przy naprawie części, dzięki wirtualnej rzeczywistości od partnera z Polski planujemy rozmieszczenie nowych linii produkcyjnych w warszawskiej fabryce. Jest cały ekosystem tego typu firm w Polsce, z niego wypływają nowe projekty. Na stole leży kilka propozycji z Polski, dotyczących procesów, inwestycji czy rozwiązań. Część z nich zapewne wkrótce wdrożymy, m.in. już ruszyła inwestycja w naszą wewnętrzną, hipernowoczesną stację oczyszczania i recyklingu wody.

W Warsaw Plant widać nieco pustej przestrzeni. Przestrzeliliście z przewidywaniami co do skali produkcji?

To celowe. Musimy mieć wolną przestrzeń. Pracuję w L’Oréal 26 lat i widzę, że w ostatnich pięciu latach zmieniło się więcej niż w poprzednich 20. Dziś ludzie chcą mieć dostępne wszystko i na już. Produkt spersonalizowany, sezonowy stał się standardem. W Warsaw Plant musimy mieć miejsce na rozwój, na nowe marki. Już obecnie 20-25 proc. produktów w ciągu roku to nowości. Stąd ten bufor, dający nam możliwość szybkiej adaptacji mocy i profilu produkcji.

Ludzie stali się tak niecierpliwi na punkcie swojego piękna?

Świat pędzi, a my codziennie próbujemy za nim nadążyć. Jest to o tyle łatwiejsze, że dzięki informacjom m.in. z kanałów cyfrowych dostajemy masę danych dotyczących oczekiwań klientów, którzy z nami współtworzą produkt. Ponadto np. druk 3D powoduje, że testujemy rocznie tysiące szybko robionych prototypów opakowań. Dziś czas od briefu na produkt do pojawienia się na półce sklepowej to kwestia od 9-11 miesięcy. Dlatego fabryka musi być bardzo elastyczna i nowoczesna. W Warszawie korzystamy np. z cobotów, robotów płynnie współpracujący z ludźmi.

Wzorem nowoczesności jest wasza fabryka w Karlsruhe — niemal cała zrobotyzowana.

W Polsce też to się stanie, gdy wzrosną płace?

Różnica technologiczna między Karlsruhe a Warszawą polega głównie na samojezdnych wózkach oraz na w pełni automatycznym magazynie. Reszta automatyzacji produkcji jest na tym samym poziomie. Przy czym Industry 4.0 w 2/3 przypadków nie wprowadzamy jedynie ze względów ekonomicznych — naszą obsesją jest jakość. Aby ją zapewnić, potrzebujemy z jednej strony wykwalifikowanego zespołu, jak również innowacyjnych technologii. Rozwijamy się, także w Polsce i potrzebujemy specjalistów różnych dziedzin. Coboty, technologia mają być dla nich wsparciem.

Maszyny nie wyprą człowieka?

Jestem inżynierem, fanką technologii. Doceniam sztuczną inteligencję dającą nam masę danych, wspieram trend robotyzacji. To jest skok jakościowy, ale na koniec dnia maszyna nie zastąpi człowieka w najważniejszych kwestiach. Maszyny nie są kreatywne, nie wymyślą lepszych wersji siebie. W L’Oréal liczy się koncepcja, indywidualne podejście do tysiąca różnych produktów. Na koniec dnia to zespół, liderzy, a nie coboty czy komputery podejmują kluczowe decyzje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński (Materiał partnera)

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Piękno wymaga tempa