Pieniądze leżą na drogach

Rząd waha się, czy objąć systemem viaToll nieco ponad 100 km szybkich tras.

Kapsch, kusząc urzędników wizją wyższych wpływów, proponuje 700 km. Na jego liście jest m.in. gierkówka

KORZYŚCI I STRATY:
Zobacz więcej

KORZYŚCI I STRATY:

Nic dziwnego, że Kapsch, któremu szefuje Marek Cywiński, chce rozbudowy systemu opłat viaToll. Firma mogłaby zwiększyć przychody z tytułu zarządzania, wiele zyskałby też państwowy budżet drogowy. Po kieszeni dostaliby przedsiębiorcy, którzy musieliby się liczyć z wyższymi wydatkami. Marek Wiśniewski

Rząd szuka 90 mld zł potrzebnych do realizacji drogowego planu inwestycyjnego do 2025 r. Urzędnicy proponują zaciskanie pasa i oszczędności. To niejedyny sposób na zasypanie drogowej dziury. Wielomilionowe wpływy mogłaby zapewnić rozbudowa systemu poboru opłat elektronicznych viaToll za przejazd ciężarówek po szybkich trasach. Resort infrastruktury waha się, czy włączać do niego kolejne odcinki.

— Poprzednicy zostawili nam projekty rozszerzenia systemu. Analizujemy dokumenty, ale trudno nam podjąć decyzję o wprowadzeniu opłat na kolejnych odcinkach, bo uderza to finansowo w użytkowników dróg. Jednocześnie możliwość zapewnienia dodatkowych wpływów do Krajowego Funduszu Drogowego jest istotna, bo potrzebujemy funduszy na realizację inwestycji — mówi Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa.

W 2015 r. system viaToll zasilił drogowy budżet 1,55 mld zł. Z informacji „PB” wynika, że w tym roku rząd rozważa rozszerzenie systemu o nieco ponad 100 km szybkich tras. Mało. W połowie 2011 r., kiedy system wystartował, objęto nim 1,55 tys. km dróg, rok później dołączono 320 km, a w 2013 r. rozbudową objęto 770 km. Później inwestycje w bramownice wyhamowały. Był to m.in. efekt problemów z realizacją drogowych inwestycji. Obecnie viaToll obejmuje 3,2 tys. km sieci krajowej. Tymczasem na etapie przetargu urzędnicy szacowali, że elektroniczne bramki zostaną zainstalowane: w wariancie minimalnym na 4,4 tys. km dróg, maksymalnym — na 8 tys. km. Realny oceniono na ok. 6 tys. km. Tyle dróg miało być objętych systemem do listopada 2018 r., czyli do czasu obowiązywania umowy z Kapschem, dostawcą i operatorem systemu.

Jedziesz-płacisz

Przedstawiciele Kapscha uważają, że przy dotychczasowym tempie rozbudowy planu nie uda się wykonać. Proponują więc włączenie w system dróg zbudowanych przed laty m.in. gierkówki.

— Dysponujemy analizami dotyczącymi wdrożenia systemu na około 700 km dróg krajowych, m.in. na trasach alternatywnych do tych, które już objęte są opłatami. Dzięki temu roczne wpływy, przy konserwatywnych wyliczeniach, zwiększyłyby się o 600 mln zł. To pozwala na zaciągnięcie trzykrotnie większego kredytu. Zyskujemy więc sporo dodatkowych pieniędzy na inwestycje — szacuje Marek Cywiński, szef Kapscha. W efekcie drogowy fundusz dysponowałby dodatkowymi 2,4 mld zł rocznie.

— To ostrożne szacunki, bo nasze badania oparliśmy na prognozach natężenia ruchu z 2010 r. [aktualne dane będą znane za kilka miesięcy — red.]. Obecnie po polskich drogach jeździ znacznie więcej samochodów, niż prognozowano przed laty — dodaje Marek Cywiński.

Kurs na Węgry

Resort infrastruktury chętnie zasiliłby drogowy budżet dodatkową kwotą. Jerzy Szmit informuje, że zespół ekspertów, który wraz z ministerstwem ma ustalić nowe zasady budowy i finansowania dróg, weźmie pod lupę także program opłat oraz zbada możliwości finansowania drogowych inwestycji. Pytanie brzmi, czy tym systemem w ogóle będzie viaToll i czy rząd po 2018 r. będzie chciał jeszcze go rozwijać?

— Mamy kilkanaście miesięcy, by znaleźć odpowiedź. Jeszcze w tym roku chcemy podjąć decyzję o tym, jaki model opłat ma funkcjonować w Polsce po zakończeniu umowy z obecnym operatorem. Na świecie jest wiele systemów. Niedawno podczas spotkania Grupy Wyszehradzkiej spotkałem się z przedstawicielami węgierskiego rządu i w kuluarach rozmawialiśmy o systemie funkcjonującym w tym kraju. Spodobały nam się te zasady, postanowiliśmy je przeanalizować — mówi Jerzy Szmit.

Na Węgrzech od 2013 r. działa elektroniczny system Hu-Go, obejmujący aż 6,5 tys. km dróg. Kierowcy ciężarówek mogą przez internet kupować bilety na przejazd określonymi odcinkami dróg albo też zarejestrować się na platformie i kupić urządzenie GPS, z góry uiszczając opłatę za przejazd.

Marek Cywiński twierdzi jednak, że w polskich realiach model węgierski raczej się nie sprawdzi.

— System co prawda jest jednym z najtańszych, jakie zbudowano w Europie, ale jednocześnie jego szczelność jest najmniejsza. Jeśli chcemy, by opłaty drogowe stanowiły źródło finansowania inwestycji drogowych, nie możemy pozwolić sobie na budowanie systemu, w którym użytkownicy dróg łatwo mogą ominąć korzystanie z niego. Tym bardziej że przecież już zainwestowaliśmy ogromne fundusze w budowę infrastruktury. Byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto — twierdzi Marek Cywiński.

Budowa polskiego systemu kosztowała niespełna 1,5 mld zł (bez kosztów eksploatacji).

— Koszty rozbudowy zwracają się już po kilku tygodniach — mówi Marek Cywiński. Rządowi urzędnicy zerkają z zaciekawieniem także na system elektroniczny, który działa na przykład w Niemczech. Oprócz ustalenia, jak ma działać system opłat dla ciężarówek po zakończeniu umowy z Kapschem, równolegle muszą także podjąć decyzję o systemie dla kierowców aut osobowych i przynajmniej podjąć próbę ujednolicenia go na odcinkach państwowych i zarządzanych przez prywatnych koncesjonariuszy.

OKIEM EKSPERTA

To nie jest temat polityczny

MACIEJ GRELOWSKI, przewodniczący Rady Głównej BCC

Czeka nas scenariusz podobny do tego, który oglądaliśmy w Czechach. Tam także przedstawiciele rządu i administracji drogowej chcieli zakończyć współpracę z Kapschem po wygaśnięciu umowy, ale tak długo przymierzali się do wyboru kolejnego operatora, że nie zdążyli i w efekcie nadal współpracują z Kapschem na podstawie kontraktu z wolnej ręki. W Polsce powinniśmy też wreszcie przestać traktować pobór opłat jako zagadnienie polityczne. To kwestia ekonomiczna. Musimy rozbudowywać system myta na kolejne odcinki, bo w przeciwnym razie nie będziemy mieć funduszy na budowę dróg, a w przyszłości nie będzie nas także stać na utrzymanie tych już istniejących.

OKIEM EKSPERTA

To nie jest temat polityczny

MACIEJ GRELOWSKI, przewodniczący Rady Głównej BCC

Czeka nas scenariusz podobny do tego, który oglądaliśmy w Czechach. Tam także przedstawiciele rządu i administracji drogowej chcieli zakończyć współpracę z Kapschem po wygaśnięciu umowy, ale tak długo przymierzali się do wyboru kolejnego operatora, że nie zdążyli i w efekcie nadal współpracują z Kapschem na podstawie kontraktu z wolnej ręki. W Polsce powinniśmy też wreszcie przestać traktować pobór opłat jako zagadnienie polityczne. To kwestia ekonomiczna. Musimy rozbudowywać system myta na kolejne odcinki, bo w przeciwnym razie nie będziemy mieć funduszy na budowę dróg, a w przyszłości nie będzie nas także stać na utrzymanie tych już istniejących.

Szczelne granice

Przedstawiciele Kapscha uważają, że elektroniczny system można byłoby wykorzystać nie tylko do zdobywania funduszy na drogi, ale także uszczelnienia granic i systemu podatkowego. — Wystarczy na granicach lub przygranicznych drogach zainstalować bramownice, których rolą wcale nie musi być naliczanie opłat, lecz rejestrowanie przejazdów i ładunków. Jeśli do tego dołączymy dynamiczny system pomiarów wagi, będziemy wiedzieć nie tylko co jest przewożone, ale także dokąd zmierza transport. Dzięki temu ograniczymy szarą strefę i zwiększymy wpływy do budżetu — mówi Marek Cywiński.

Szczelne granice

Przedstawiciele Kapscha uważają, że elektroniczny system można byłoby wykorzystać nie tylko do zdobywania funduszy na drogi, ale także uszczelnienia granic i systemu podatkowego. — Wystarczy na granicach lub przygranicznych drogach zainstalować bramownice, których rolą wcale nie musi być naliczanie opłat, lecz rejestrowanie przejazdów i ładunków. Jeśli do tego dołączymy dynamiczny system pomiarów wagi, będziemy wiedzieć nie tylko co jest przewożone, ale także dokąd zmierza transport. Dzięki temu ograniczymy szarą strefę i zwiększymy wpływy do budżetu — mówi Marek Cywiński.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pieniądze leżą na drogach